Mama w domu vs mama w pracy

W idealnym świecie matka powinna spędzić z dzieckiem tyle czasu, ile oboje potrzebują. Powinna być świadkiem pierwszych wypowiadanych przez malucha słów, pierwszych  kroków. Jednocześnie,  stawiać  na samorozwój, spełnianie pozamacierzyńskich  pragnień i planów. Rzeczywistość  bywa inna. Idealna matka, która ma „wszystko” nie istnieje. Trzeba wybierać, szukać kompromisów i pogodzić się z faktem, że zawsze jest „coś kosztem czegoś”.

Mama wraca do pracy

560022_10151408104946112_1782892906_nKoniec urlopu macierzyńskiego.  Mama, która planuje karierę zawodową w swojej dotychczasowej pracy, wraca do obowiązków. Czy coś traci? Niewiele, o ile pracuje na pół etatu. Niestety, rzadko możemy pozwolić sobie na taki wymiar godzin. Większość matek z powodu sytuacji finansowej musi pracować na pełen etat, stosunkowo niewiele może wykonywać część swoich obowiązków w domu. Reszta skazana jest na 9-10 godzinną rozłąkę z dzieckiem. Nie oszukujmy się, dla większości z nas, to jest poświęcenie. Zwłaszcza, kiedy pojawiają się nadgodziny, pracujące weekendy itd. Poczucie winy także nie jest obce pracującej mamie. W tym ostatnim pomagają „życzliwe” komentarze: już go zostawiłaś? Jest taki malutki! Biedactwo! Tak, PORZUCENIE dziecka to główny zarzut przeciwników pracy zawodowej młodych mam.

Co traci pracująca mama?

W tym temacie popadamy w skrajności. Z jednej strony możemy poczytać/usłyszeć opinię, jakoby matka pracująca traciła wszystkie cenne chwile macierzyństwa, krzywdziła swoje dziecko, nie była prawdziwą matką. Z drugiej, że to jedyna słuszna droga dla nowoczesnej kobiety, że miejscem dla roczniaka jest żłobek, a „trzymanie” takiego w domu zamieni go w aspołeczną, dziką istotę  chowającą  się za maminą spódnicą. Jak zwykle prawda leży gdzieś po środku…

Obserwowanie postępów naszych dzieci napawa dumą. Mama, która spędza z dzieckiem jedynie wieczory, siłą rzeczy przeoczy pewne ważne momenty. Ma dużą szansę na to, że umkną jej pierwsze słowa, kroki, pierwsze próby.
Wielu uważa, że taka codzienna wielogodzinna rozłąka z dzieckiem nie sprzyja budowaniu prawdziwie głębokiej relacji malucha z matką. Oczywiście, jeśli pracująca mama przebywa z dala od dziecka 4 godziny w ciągu dnia, z powodzeniem nadrobi „stracony” czas. A co w przypadku matek, które praca zmusza do 9-10 godzin nieobecności? Trudno zaprzeczyć, że bycie razem, wspólne spędzanie czasu, bliskość mają wpływ na budowanie więzi.

Obecność matki daje dziecku poczucie bezpieczeństwa. W wielu momentach życia maluszka owo poczucie bezpieczeństwa jest na wagę złota. Pożegnanie ze smoczkiem, ząbkowanie, poznawanie nowych miejsc, ludzi, bolesny upadek – to wszystko sytuacje, w których obecność mamy koi, pomaga i uspokaja. Dziecko pracującej zawodowo mamy nie zawsze może liczyć na „magiczny” pocałunek uśmierzający ból.

Mama w domu. Urlop wychowawczy

Kobiety wybierające tę drogę często są określane mianem leniwych i mało ambitnych. Ewentualnie są męczennicami, poświęcającymi na ołtarzu macierzyństwa swoje życie zawodowe i towarzyskie. Z całą pewnością bywają i takie, jednak dla większości matek „siedzących” taki stan rzeczy jest przemyślanym wyborem. Chcą spędzić pierwsze 2-3 lata życia dziecka razem z nim. Jeśli sytuacja finansowa im na to pozwala, ten okres może być naprawdę pięknym startem relacji matka-dziecko. Same pozytywy? Ależ skąd!

Żaneta, matka Heleny. Zadeklarowana przeciwniczka klapsów, nocnikowego terroru i hodowli geniuszy. Stara się wychować dziecko na jednostkę szczęśliwą, niekoniecznie wybitną. Od dwóch lat - spełniona i szczęśliwa kura domowa . Z "nudów i bezczynności" wymyśliła sobie zajęcie: blog. Wierzy, że bez poczucia humoru nie da się wychować dzieciaka "na ludzi". Stara się do misji, którą jest macierzyństwo, podejść z dystansem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Agnieszka Agnieszka

    k To prawda! Matki które „siedzą” w domu mówią, że to najlepsze, matki pracujące bronią swojego wyboru. Wszystkie twierdzą, że zrobiły najlepiej. Z perspektywy czasu można spojrzeć na to inaczej. Ja nie wróciłam do pracy. Widzę wady takiego wyboru. Mimo, że mam wspaniałe dzieci ( już duże), jest mi żal tego, że w przeszłości przestałam inwestować w siebie. Bo mogłam czasami pozwolić sobie na zdrową dawkę egoizmu.

  2. Joanna J Joanna J

    „k” Wróciłam do pracy zaraz po macierzyńskim- tym na starych zasadach, lekko przedłużonym o miesiąc. Córka miała 7 m-cy. Dla mnie było to idealne rozwiązanie, ponieważ niestety ale nie jestem matką, która poza dzieckiem świata nie widzi. Siedzenie całymi dniami w domu a nawet wyjścia, wszystko kręciło się i tak wokół dziecka. Potrzebowałam takiego totalnego oderwania się od spraw i tematów dziecięcych.Co prawda pracowałam tylko 4h dziennie, córki pilnowała babcia, więc miałam super psychiczny komfort.
    Jednak znam siebie i wiem, że nie byłabym w stanie spędzić z dzieckiem tak długo – np. 3 lata na wychowawczym. Im mniej czasu spędzam z dzieckiem tym lepiej- bo wtedy poprawia się jego jakość. A tak, po prostu jestem, ale brak sił, chęci na kreatywne zabawy, szybko kończy się cierpliwość gdy nasz kontakt jest całodzienny. Córka chodzi do przedszkola, spędza czas z dziećmi, babcią, tatą i mamą. Z racji zawodu mam dość dużo dni wolnych, więc nawet jeśli w tygodniu spędzimy mało czasu( ja na popołudnia, więc rano dziecko w przedszkolu, a po południu ja w pracy), to nadrabiam w dni wolne, weekendy, wakacje czy ferie. No ale każda mama powinna wybrać tak, aby pasowało to jej. No i nie bez znaczenia jest budżet domowy. Podsumowując – jeśli rodzinę stać, na to aby jedna osoba pracowała, a mama ma ochotę spędzić w domu z dzieckiem rok, dwa a nawet aż pójdzie do zerówki- jej wybór. A jak chce się realizować, to też jej prawo. I wcale nie znaczy to, że zaniedbuje dziecko, że jak chce się realizować, to nie powinna mieć dzieci (często się to słyszy).

  3. Poli Poli

    Ja właśnie od lutego wracam do pracy na cały etat. Niestety. Decyzja została podjęta ze względów finansowych, w 100% wbrew temu co czuję. Przez ostatnie 3 miesiące miałam możliwość wdrożenia się na pół etatu, ale niestety macierzyński się skończył więc trzeba wracać na cały. Muszę przyznać, że miałam taki czas kiedy marzyłam o pracy bo na szczęście wykonuję pracę którą lubię. Moja malutka miała wtedy 6 miesięcy, a ja byłam zmęczona codziennością i myślałam że trochę odpocznę w pracy. Ale później zaczęło się raczkowanie, mówienie, chodzenie, itd i teraz nie mogę pogodzić się z myślą że nie będzie mnie w tych wszystkich ważnych momentach.

  4. Mama Lenki Mama Lenki

    „k” zgadzam się z artykułem :) I tak źle i tak nie dobrze. Ja byłam na urlopie wychowawczym i widzę w tym wiele zalet ale również wad. Jeśli chodzi o zalety mogłam patrzeć na to jak się rozwija, jak zdobywa kolejne umiejętności, cieszyłam się że to ja je wychowuje według własnych reguł i przekonań, to ja widziałam pierwszy ząbek,pierwszy krok to ja usłyszałam pierwsze słowo, ale… no właśnie jest też ale…
    * ale to ja zminimalizowałam kontakty z ludźmi do stopnia (rodzina-sąsiedzi-kilka bliższych koleżanek i panie w sklepach)
    *to ja nie miałam „swoich zaskórniaków”(wszyscy którzy kiedykolwiek zarabiali na siebie wiedzą o czym mówię)
    * ale to mnie zaczynała denerwować ta monotonia ,(latem można było siedzieć na dworze ale zimą ?? , ileż można siedzieć w domu ?!)
    * i najważniejsze : to za mną dziecko biegało nawet do łazienki, wyjście z tatusiem który (wyjeżdżał do pracy o 7 a w domu był o 17) było problemem – bo jak można wyjść bez mamy z którą jest się 24/24?
    A już pozostanie z dziadkami np w weekend to prawie trauma (niestety nie miałam możliwości zostawiania małej z kimkolwiek , dziadkowie pracują , cioć nie ma w pobliżu a przecież nie będę podrzucała dziecka koleżance jeśli nie mam ku temu powodu).
    Tak więc z jednej strony super że mogłam sobie „pozwolić ” na bycie na wychowawczym , ale myślę że 1,5 roku to wystarczająco długo na (wytworzenie więzi) ja do tej pory jestem w domu, mała ma 2,5 roku (przedszkole jest od 3 roku życia).
    Z jednej strony boje się tego że mam wrócić do pracy a mała będzie w przedszkolu ale z drugiej strony nie mogę się tego doczekać :D
    od września mała idzie do przedszkola(mam nadzieję ), wtedy chciałabym wrócić do pracy

  5. marciadela marciadela

    k. Chcialabym moc pozwolic sobie na pozostanie w domu dluzej niz rok. Niestety kredyt sie sam nie splaci. Dziecko ma pol roku a perspektywa oddania go do zlobka juz spedza mi sen z powiek. Zazdroszcze mamom, ktore maja wybor.