Kolka u niemowlaka, czyli jak nie wysuszyć bobasa na wiór
Kolka to jeden z odwiecznych problemów u niemowlaków. Układ trawienny małego człowieka jest jeszcze bardzo delikatny i wielu rzeczy nie toleruje. Popularna skaza białkowa lub nieco łagodniejsza nietolerancja białka to właśnie reakcja ciała na laktozę. O skazie białkowej lekarze mówią niechętnie – dlaczego?
Ponieważ istnieje tendencja matek do natychmiastowego zaprzestania karmienia naturalnego i przestawiania niemowlaków na sztuczne hydrolizaty.
Nowoczesne preparaty mają bardzo dobre składy, ale nie od dziś wiadomo, że nic nie zastąpi naturalnego pokarmu, dlatego lepiej wykluczyć z diety matki karmiącej białko pochodzenia krowiego i kontynuować karmienie piersią.
Nietolerancja białka objawy
W pierwszym miesiącu życia dziecko zjada mleko matki i przesypia większą część dnia. Bywa, że już po miesiącu pojawiają się pewne niepokojące sygnały, które mogą wskazywać na to, że być może nie mamy do czynienia ze zwykłą kolka, ale właśnie z nietolerancją białka (są to m.in.: sucha skóra, łuszcząca się skóra na brwiach i za uszkami, wysypka przypominająca „potówki”, kolka która następuje bardzo szybko po jedzeniu – objawy mogą pojawiać się incydentalnie i pojedynczo lub gromadzić się niemal każdorazowo – rzecz indywidualna).
Kiedy pojawia się kolka?
Zarówno u dzieci zdrowych jak i u małych alergików kolka może pojawić się w dowolnym momencie i ważne, żeby wiedzieć co wtedy robić.
Rozluźnienie mięśni
Grunt to rozluźnić maluchowi mięśnie. Jak? Kiedy moja córka dostawała napadów kolek wraz z partnerem czytaliśmy różne porady na rozmaitych stronach. Efekt?
Dowiedzieliśmy się, że trzeba masować brzuszek. Brawo! Nowatorskie i odkrywcze! Wiadomo – masaż raz pomaga, raz nie. W przypadku mojej córki była to skaza białkowa, więc masować to sobie mogłam co najwyżej uszy (krzyk małej potrafił zrujnować dzień), bo brzuszek nie wydawał się od masażu szczęśliwszy.
Postanowiliśmy sami sprawdzić co pomoże pozbyć się skurczu. Na zdrowy rozum wydumaliśmy, że skoro mamy do czynienia ze skurczem mięśni, to trzeba by je rozluźnić. Najprostszym sposobem jest wanna z ciepłą wodą, ale przecież nikt przy zdrowym rozumie, nie będzie za każdym razem tachał malucha do wanny.
Podejście drugie: termofor. Na sam charakterystyczny zapach gumy i opcję: „coś leży mi na brzuszku” mała dostawała spazmów.
To może suszarka? Pomysł głupi, ale jak dziecko płacze okrągłą godzinę, to żaden pomysł nie wydaje się wystarczająco idiotyczny, by go nie wypróbować. 3, 2, 1 – włączaj! Poleciało cieple powietrze, zbawienny szum suszarki wypełnił pokój i… bobas odpłynął. To jest to!
Zbawienna moc suszarki
Odtąd strumień ciepłego powietrza był skierowany na córkę mniej więcej połowę dnia. Rachunki za prąd były egzotyczne, ale chwila bez płaczu warta jest każdej złotówki.
Suszarkę należy skierować bezpośrednio na dolną część brzuszka maluszka, uważając jednak, by go nie poparzyć, nie przegrzać lub nie ugotować mu kiszek. Był taki czas, gdy „suszyliśmy” małą niemal cały dzień, a gdy tylko wyłączałam suszarkę, zniknęło błogie ciepełko i jednostajny szum, bobas się budził i od nowa to samo… Kilka razy przyłapaliśmy się na tym, że sami spaliśmy przy suszarce.
Technika dobra i naprawdę działa, należy tylko uważać na odległość i temperaturę strumienia ciepła. My kładliśmy suszarkę na przewijaku, który leżał na łóżeczku, kierowaliśmy strumień ciepła bezpośrednio na dolne partie brzuszka i na najmniejszej mocy „suszyliśmy” małą co najmniej tyle, żeby się wyspała. Na dobrą sprawę był to jedyny sposób, który pomagał na silne kolki.
Kolka a nietolerancja białka
Gdy zorientowaliśmy się, że to nie zwykła kolka, ale nietolerancja białka, natychmiast przeszłam na dietę bezbiałkową. Ale i wówczas nie było lekko, bo mała potrafiła mieć skurcze nawet gdy zjadłam ziemniaki z sosem, jabłko, że o fasoli nie wspomnę. Pod koniec piątego miesiąca, kiedy karmiłam naturalnie, moje menu składało się z: kurczaka, chleba i jednego rodzaju wędliny z Lidla, która nie była konserwowana białkiem. Od reszty były gwarantowane bobasie rewolucje. Zbliżały się święta, więc przestałam się katować i przeszłam na sztuczne karmienie. Pierwszy posiłek z Babilonu Pepti i… mała spała jak anioł – pierwszy raz od wieków nie miała napiętych mięśni. Suszarka odpoczęła, mała rosła jak na drożdżach, a my w końcu odsapnęliśmy.
Sposoby na kolkę – przegląd
Tradycyjne sposoby walki z kolką, jak: masaż, herbatka koperkowa, ciepły okład na brzuszek – pewnie działają przy normalnej kolce u niemowlaka. U nas masaż powodował jeszcze większy ból, ale muszę przyznać, że podkurczanie córeczce nóżek do brzuszka potrafiło ją „rozgazować” całkiem przyzwoicie.
W herbatce mogłabym ją nawet kąpać, a i tak by nie pomogła (pamiętam, że dwa, może trzy razy puściła po herbatce głośnego bąka! Było to raczej zjawisko jakiegoś akustycznego dziwactwa, bo pamiętam jak dziś, że stałam sromotnie zdziwiona dobrą minutę zastanawiając się jak z takiego małego człowieka może się wydobyć taki huk! ), a ciepłe okłady działały, ale zbyt krótko, przy czym były dość niewygodne do wykonywania.
Oczywiście próbowałam również specyfików z apteki. Popularny symetykon bardzo pomagał, ale uwaga – nie w każdej postaci. Wszystkie preparaty na kolkę dla niemowląt są na symetykonie. Pierwszym, jaki zakupiłam, był Espumisan w kroplach. I co? I nic – dosłownie. Espumisan w żaden sposób nie pomagał się córce „rozgazować”.
Nieświadoma tego, że wszystkie te preparaty są na bazie symetykonu kupiłam Infacol – dla nas strzał w dziesiątkę. Infacol dozuje się przed jedzeniem wygodną pipetą. Jest to zawiesina i może ma to jakieś znaczenie dla działania preparatu, bo pomimo tego, że skład preparatu niemal taki sam, to jednak działanie nieporównywalnie lepsze! Odtąd przez kilka miesięcy mała dostawała Infacol przed każdym posiłkiem i o istnieniu kolek zapomnieliśmy całkowicie. Nie taka kolka straszna;)
Zdaniem eksperta...
Powyżej opisana historia to klasyczny przypadek kolki niemowlęcej.
Kolka pojawia się kilkakrotnie w ciągu doby, choć głównie występuje wieczorem. Dotyczy zarówno dzieci karmionych naturalnie jak i sztucznie.
Objawia się napadowymi, niemożliwymi do uspokojenia epizodami płaczu lub krzyku, wzdętym, napiętym brzuszkiem oraz podkurczaniem nóg do brzucha. Mogą towarzyszyć jej ulewania, a nawet wymioty. Często ustępuje po oddaniu wiatrów przez niemowlaka.
Ataki kolki rozpoczynają się zwykle w wieku 2-3 tygodniu życia i ustępują samoistnie przed ukończeniem 4 miesiąca (szczyt intensywności osiągają około 6 tygodnia). Poza okresami płaczu dziecko ma dobre samopoczucie, prawidłowo się rozwija i przybiera na wadze.
Etiologia tego zaburzenia nie jest znana. Dolegliwości kolkowe łączy się najczęściej z niedojrzałością przewodu pokarmowego. Przyczyną jest nadmierna ilość powietrza połykana podczas jedzenia lub krzyku oraz zaburzona motoryka przewodu pokarmowego powodująca gromadzenie się gazów rozciągających ściany jelita.
Istnieją także teorie: psychologiczna, wg której na emocje i płacz dziecka ma wpływ napięcie emocjonalne u rodzica, konflikty i stres w rodzinie oraz teoria alergologiczna związana z rozwijającą się alergią czy nietolerancją białka mleka krowiego, soi lub składników pożywienia matki.
Pomimo że kolka ustępuje samoistnie, jest ona silnym źródłem niepokoju dla rodziców.
Najprostszym sposobem złagodzenia objawów kolki jest stymulujący pracę jelit delikatny masaż brzuszka zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Dłonie powinny być ciepłe i nasmarowane oliwką. Pomocny może okazać się również ciepły okład na brzuszek lub ciepła kąpiel. Należy pamiętać, że skóra niemowlaka jest znacznie delikatniejsza niż skóra dorosłego człowieka. Bardzo łatwo jest ją poparzyć zbyt gorącym ręcznikiem, pieluchą czy powietrzem ze suszarki. Chcąc ulżyć dziecku w cierpieniu, możemy niechcący zrobić mu krzywdę. Dlatego trzeba pamiętać o właściwej temperaturze dostosowanej do wrażliwej skóry dziecka.
Podstawą w zapobieganiu jest prawidłowe żywienie dziecka oraz odpowiednia technika karmienia. Znaczenie ma wysokie ułożenie do karmienia, stosowanie twardych smoczków z małymi dziurkami, aby zapobiec łapczywemu chwytaniu powietrza oraz odbijanie po każdym karmieniu. Samo ułożenie dziecka na brzuszku ułatwia swobodne odejście gazów. Dodatkowo pomoc może pojenie herbatką z mięty, werbeny, rumianku, rzadziej z kopru włoskiego, który może wywołać efekt odwrotny do zamierzonego i nasilać wzdęcia brzucha.
U kobiet karmiących piersią istotny wpływ na dolegliwości kolkowe ma wykluczenie z diety pokarmów wzdymających (dieta hipoalergiczna) – np brokuły, kapusta, fasola, mleko krowie, soja, orzechów, jaja, ryby, ostre przyprawy oraz używki. W przypadku niemowląt karmionych sztucznie należy rozważyć ewentualną zmianę mieszanki mlecznej na hydrolizaty (Bebilon pepti, Nutramigen).
Polecam także stosowanie probiotyków (Lacidofil, BioGaia, Dicoflor) wywierających pozytywne działanie na przewód pokarmowy poprzez wspomaganie trawienia i przyswajania przez organizm wielu korzystnych składników (żelaza, fosforu, wapnia).
W sytuacji gdy wyżej wymienione metody nie przynoszą oczekiwanej ulgi, można skorzystać z dostępnych bez recepty preparatów zawierających symetykon (Esputicon, Infacol). Działanie takich preparatów polega na zmniejszeniu napięcia na granicy faz, między płynną treścią pokarmową i pęcherzykami gazu, co ułatwia usuwanie nagromadzonych gazów.
Jeżeli kolka przedłuża się i jest wyjątkowo uciążliwa, należy udać się do specjalisty.


Pingback: Jak wybrać laktator? | SOSrodzice.pl
Pingback: Nie jestem Matką Polką! | SOSrodzice.pl