Od kiedy kieszonkowe dla dziecka?

Temat od lat aktualny – czy dawać kieszonkowe dziecku, a jeśli tak, to od kiedy? Nagradzać za dobre zachowanie, sprzątanie, a może wypłacać pieniądze za prace domowe? Jak uczyć finansów najmłodszych i jakich błędów unikać?

Czy dawać dziecku kieszonkowe?

Dzieci, tak jak dorośli, żyją w świecie kontrolowanym przez finanse, w rzeczywistości, w której produkty mają swoją cenę, i w którym za usługi należy płacić. Dawanie kieszonkowego ma jeden prosty cel – nauczenie dziecka, w jaki sposób obchodzić się z pieniędzmi, jak mądrze nimi gospodarzyć.

kieszonkowe dla dziecka

Dziecko ma się uczyć tego nie tylko poprzez obserwację rodziców, choć postawa mamy czy taty jest niezmiernie ważna, ale poprzez praktyczne działania, podejmowanie decyzji, u których źródeł leży poznanie wartości pieniądza. Kilkulatek  dowiaduje się, ile kosztują poszczególne produkty, że kupując jedną rzecz, może nie starczyć nam na drugą. Uświadamia sobie, że czasami trzeba wstrzymać się z jakimś zakupem, by odłożyć większą gotówkę i móc sobie pozwolić na nabycie czegoś większego. Dziecko uczy się, że warto oszczędzać, zaczyna rozumieć, że praca również ma wartość, można ją przeliczyć na pieniądze. Poznaje odpowiedź na pytanie – jak długo będę musiał pracować, żeby sobie na to pozwolić.

Dziecko otrzymujące kieszonkowe może uczyć się mądrej edukacji finansowej w bezpiecznych warunkach. W ten sposób pobiera ważne lekcje na przyszłość, kiedy sam będzie rozporządzał własnymi finansami.

Wielu rodziców bierze pod uwagę też inną kwestię – daje kieszonkowe dzieciom, bo 3/4 rodziców to robi. Często decyzję podejmują samodzielnie (61% przypadków) lub pod wpływem próśb dziecka (21% przypadków). Co znamienne większość daje kieszonkowe nieregularnie, uzależniając wypłatę od zachowania dziecka.

Wady dawania kieszonkowego

Niestety dawanie kieszonkowego ma również pewne wady.

Bardzo łatwo dziecko może przybierać postawę roszczeniową, uznając otrzymywane pieniądze jako pewnik, coś, co mu się należy ot tak. Często spotyka się komentarze typu: „Mama, jest poniedziałek. Daj mi moje pieniądze”. To wielu rodziców złości i sprawia, że czują się potraktowani jako bankomat.

Z taką postawą wiąże się też inny problem określany jako „postawa roszczeniowa etatowca” przekreślająca kreatywne podejście do pieniędzy osoby przedsiębiorczej, która zamiast wyciągania dłoni po banknoty, szuka sposobów, by je zarobić i dać pracę innym osobom.

Przeciwnicy kieszonkowego przekonują, że jego idea polega na płaceniu dziecku za upływ czasu, w myśl zasady, czy się stoi, czy się leży...Nie zgadzają się na to, bo w realnym życiu nikt przecież nie płaci za „nic”.

Zwolennicy kieszonkowego natomiast zwracają uwagę, że z postawą roszczeniową można łatwo zawalczyć, planując podział kieszonkowego na bieżące wydatki, oszczędności i pomoc innym. W ten sposób dziecko otrzymując pieniądze „za nic”, oddaje je również „za darmo” potrzebującym, uczy się, że należy się dzielić.

Czy dziecko jest gotowe, by dostawać kieszonkowe?

Odpowiedz sobie na pytanie:

  • czy dziecko umie liczyć,
  • czy umie powiedzieć, na co przeznaczy pieniądze,
  • czy będzie trzymało się zasady, że na ten cel (np. słodycze) muszą starczyć wręczone kieszonkowe i gdy pieniądze się skończą, nie dostanie dodatkowych środków od rodziców.

Dobrym momentem na wręczanie kieszonkowego jest pierwsza klasa podstawówki, kiedy dziecko zaczyna przebywać w szkole, na przerwach na możliwość pójścia do sklepiku, często bawi się już samodzielnie poza domem.

Ile pieniędzy dawać dziecku?

Pytanie jest dość trudne. Wszystko zależy od tego, na co dziecko będzie przeznaczać pieniądze, czy tylko na słodycze, czy na książki, gry, czy może kolekcjonuje jakieś przedmioty, chce mieć pieniądze na kino, hobby.

Ja daje mojej 11 letniej córce raz w miesiącu 50zł. Przynajmniej uczy się, jak wydawać pieniądze, żeby starczyło jej na cały miesiąc. Monika

Można spróbować od wręczania tyle złotówek, ile dziecko ma lat w każdym tygodniu, czyli dla siedmiolatka tygodniówka będzie wynosić 7 złotych. Z zasadą tą jest jednak pewien problem, kiedy mamy więcej dzieci. Młodsze mogą czuć się niesprawiedliwie potraktowane.

Mój dostaje co drugi dzień do szkoły 2 zł, na picie czy drożdżówkę, jak nie wyda, to wrzuca do skarbonki, od dziadków i pradziadków dostają co tydzień kieszonkowe po 10 zł na osobę, ale również wrzucają do skarbonki, młodszy ma 4,5 roku i kieszonkowe albo wrzuca do skarbonki (na coś tam zbiera) albo daje mi mówiąc, że to na soczek czy ciastko, jak mu się będzie chciało to mam mu kupić. Karolina

Kieszonkowe należy wypłacać systematycznie, zawsze tego samego dnia, trzymając się wspólnych ustaleń. Nie należy ulegać prośbom o wypłacenie kieszonkowego wcześniej, czy wypłacenia podwójnego kieszonkowego, bo w ten sposób nie uczymy dziecka niczego dobrego.

Moja 5,5 latka dostaje raz w tygodniu 20 zł, celem odkładania i zbierania, np. na zabawkę lub inną przyjemność. Nauczyło ją to, że pieniądze na przyjemności nie biorą się ” z bankomatu”, ile trwa proces oszczędzania, co jest drogie a co tanie, ogólnie wartości pieniądza. Jeżeli za te pieniążki kupi sobie dwie gazetki i lody, to nie odłoży nic. Paulina

Czy płacić dziecku za „dobre zachowanie”?

Niektórzy rodzice przyznają, że płacą dziecku za dobre stopnie, pozwalają zarobić, gdy dziecko pomaga w domu, motywują finansowo, gdy kilkulatek zrobi to, czego życzy sobie mama czy tata. Nie jest to niestety dobry pomysł.

Należałoby zwrócić uwagę, że chodzenie do szkoły i nauka to obowiązek dziecka. Podobnie jak sprzątanie w domu. Dziecko mieszka, też brudzi i dlatego powinien wziąć odpowiedzialność za dobro wspólne. Wypłacanie pieniędzy za pracę w domu uczy kilkulatków, że wcale nie muszą się angażować w pomoc, że mogą odmówić, co najwyżej pozbędą się dodatkowych funduszy. Poza tym warto zadać sobie pytanie, czy rodzic jest nagradzany finansowo za składanie prania czy ścielenie łóżka? Dlaczego zatem mamy dawać pieniądze za to naszym dzieciom?

Motywator finansowy nie jest najlepszy. Warto poszukać innych sposobów zachęcania dziecka do współpracy.

Za co można zapłacić dziecku?

Dobrze nauczyć dziecko, w jaki sposób można zarobić pieniądze. Nastolatek powinien mieć taką możliwość, ale czynność, za którą zostanie nagrodzony finansowo, nie może należeć do jego codziennych obowiązków.

Dobrym pomysłem jest umożliwienie sprzątania garażu u znajomej rodziny, zaproponowanie umycia samochodu, czy wyprowadzenie psów starszej sąsiadki. Dziecko może również zarobić na sprzedaży niepotrzebnych przedmiotów w domu, zabawek, wystawiając ogłoszenia w internecie i przygotowując zdjęcia.

Jak często dawać kieszonkowe?

W przypadku młodszych dzieci zaleca się dawania kieszonkowego raz w tygodniu. Krótsza perspektywa czasowa będzie dla dziecka łatwiejsza.

Gdy mamy w domu nastolatka, warto przejść na cykl miesięczny.

Dajecie dziecku kieszonkowe? Jak to u Was wygląda?

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Jadwiga Jadwiga

    Daję, od szóstego roku życia. Najpierw 6 zł na tydzień, teraz ma 8 lat i daję 10 zł tygodniowo. Uważam, że trzeba. Dziecko się uczy gospodarować pieniędzmi. Bierze też odpowiedzialność za swoje zachcianki – wszystkie typu: loda, gazetkę, batonika, może sobie finansować z kieszonkowego i nie ma marudzenia. Bardzo polecam, tylko trzeba wprowadzić jasne zasady.

  2. Honorata Honorata

    Skarbonka owszem,ale płacić np za posprzątanie pokoju stanowczo nie,co wyrośnie z takiego dziecka???materialista!wystarczy dziecko zachęcić,a potem pochwalić.

  3. Beata Beata

    My reguralnie kupujemy młodemu książeczki, takie cieniutkie co miesiac w kiosku. Ma na ten cel skarbonkę sam płaci w okienku. A zbiera przy różnych okazjach, ma dopiero 3 lata więc trudno „znaleźć mu cykliczną pracę” po prostu czasem dostanie monetę, czasem żelka, a zazwyczaj po prostu całusa i pochwałę jak się wykarze. To nie jest proste żeby taką zależność, pokazać dziecku tak, by nie było interesowne, a z drugiej strony zachęcić go do działania, najlepiej z własnej inicjatywy.