Karmienie piersią – wady

Karmienie piersią jest piękne. Daje wiele korzyści. Łączy w niepowtarzalny sposób dziecko i matkę. Tworzy między nimi nić porozumienia, która jest mocna niczym stalowy łańcuch. Przeczytaj, dlaczego warto karmić piersią.

Czasami jednak nie jest możliwe. To nie powód do smutku, załamywań rąk i poczucia winy. Mama karmiąca piersią nie jest lepsza od mamy butelkowej. Każda jest inna, ale gdy kocha swoje dziecko, to te uczucie rekompensuje wszystko. Mamom karmiącym piersią pozwala pokonać lub w ogóle nie spostrzec wad laktacji, a w przypadku mam butelkowych –  zignorować lub odpowiednio zareagować na przykre komentarze wzbudzające często poczucie winy.

Dla jednych i drugich mam oraz dla tych, które dopiero spodziewają się dziecka zebrałam listę wad karmienia piersią. O tych ciemnych stronach rzadko się mówi, również ze strachu przed napiętnowaniem (o czym świadczą niektóre komentarze pod tekstem). Moim zdaniem niesłusznie.

Oddanie

Można nazywać je różnie, w zależności od aktualnego humoru, stopnia zmęczenia, czy też bólu, który pojawia się w trakcie mlecznej drogi – oddaniem, poświęceniem, przywiązaniem, czy nawet ograniczeniem wolności.

Dzieci karmione piersią, zwłaszcza te karmione wzorcowo, którym nie podaje się smoczka ani butelki do ukończenia 6 tygodnia życia, by nie zaburzać wzorca ssania, często trudno przekonać do picia z butelki. Wiele maluchów odrzuca także smoczek. Konsekwencje tego są proste do wyobrażenia. Mama dopóki karmi piersią, a maluch nie zaakceptuje innego sposobu podawania płynów i nie zacznie jeść łyżeczką, musi być oddana maluchowi w pełni. Utrudnione są wszelkie dłuższe wyjścia, a w pierwszych tygodniach, gdy maluch często „wisi na piersi” można pomarzyć choćby o godzinnym spacerze. Oczywiście – każde dziecko jest inne i nie brak dzieci, które jedzą co trzy godziny, a w międzyczasie mama może jeździć na zakupy i spotykać się ze znajomymi. Zazwyczaj jednak jest wprost przeciwnie. Gdy do tego dodamy zasypianie dziecka przy piersi, czy traktowanie mamy jako smoczka lista ograniczeń, jakie stoją przed matką jest całkiem długa.

Sen

Doświadczenie wielu mam oraz także nasze potwierdza, że dziecko karmione piersią później zaczyna przesypiać całe noce. Częściej się budzi, wymaga częstszego karmienia, a z czasem zaczyna budzić się z potrzeby bliskości i …z przyzwyczajenia. Gdy maluch ma możliwość wyboru – kochana pierś lub butelka z wodą, którą staramy się odzwyczaić od jedzenia w nocy – wybiera zazwyczaj to, co dla niego lepsze – pierś.

Dlatego czekanie aż dziecko zacznie przesypiać całą noc w trakcie karmienia piersią jest zazwyczaj obarczone rozczarowaniem. Dopiero odstawienie od piersi zazwyczaj pozwala mamie w pełni wypocząć.

W naszym wypadku pierwsza przespana noc, kiedy córka spała osiem godzin nastała trzy dni po odstawieniu córki od piersi – w dziewiątym miesiącu życia. Do tego czasu wstawałam do córki czasami co pół godziny (ząbkowanie), a w dobrych tygodniach co trzy godziny. Przy drugiej córce sytuacja była trochę lepsza ze względu na podanie smoczka.

Niezastąpienie

To miło, gdy ma się tajną broń w postaci piersi, która zawsze zadziała. Z czasem to nawet wygodne, gdy ma się pewność, że zamiast wielu godzin „lulania” wystarczy pół godziny ssania przed snem i maluszek śpi. Niestety często ta pełna gotowość i brak możliwości zastąpienia mamy jest frustrująca. Gdy maluszek jest tylko na piersi i nie pije mleka z butelki, tata choćby dobrych chęci nie zastąpi mamy. To kobieta wstaje każdej nocy po kilka (gdy jest szczęściarą) lub kilkanaście razy (w przeważającej większości wypadków), by uspokoić dziecko.

Tata bardzo często, zwłaszcza na początku, czuje się także odstawiony na boczny tor. Nie mając czego zaproponować maluchowi, gdy dziecko zapłacze, oddaje je w ręce mamy. Kobieta nie mając wiedzy, czym jest właściwie karmienie na żądanie, podaje pierś, często niejako wywołując tym sposobem schemat zachowań: maluch zły –  pierś, dziecko znudzone –  pierś, dziecko zmęczone – pierś. Z czasem rodzi to swego rodzaju uzależnienie, które mimo ogromnej miłości, może także męczyć.

Ból i dyskomfort

Czasami wszystko idzie jak z płatka. Przeważnie jednak laktacja i karmienie piersią frustruje, zwłaszcza na początku. Nawet wzorcowo ssącemu niemowlakowi nieraz przytrafi się złapać pierś zbyt płytko, co nie jest miłe. Z czasem gdy wyjdą zęby, dziecko całkiem nieświadomie może ugryźć sutek, co niestety również do przyjemności nie należy. Szybka i stanowcza reakcja oczywiście jest w stanie zakończyć niemiłe incydenty na kilku przypadkach. Mimo to, z ciągłymi niespodziankami w tej materii trzeba się liczyć. Na różnych etapach życia dziecka – różnymi. Im dziecko jest starsze, tym paradoksalnie może być ich więcej. Gdy maluch skończy rok, trzeba się liczyć na przykład z odsłanianiem piersi, rozpinaniem bluzki w trakcie rodzinnych spotkań, czy podczas wyjścia do parku.

Nie mamy również większego wpływu na powstawanie różnych obrzęków, zastojów, stanów zapalnych. Problemem może być też konieczność noszenia wkładek laktacyjnych i niemiłe niespodzianki w postaci ich przeciekania i pojawiania się plam na bluzce. Z racji dobrego dostępu do piersi mamy ograniczone możliwości pod względem wyboru biustonoszów, sukienek, bluzek…

Piersi napełnione mlekiem ograniczają też komfort snu. Kiedy są nabrzmiałe, nie da rady spać na brzuchu, a czasem nawet na boku. Z czasem gdy maluch je rzadziej w nocy,  organizm potrzebuje czasu, by się do nowej sytuacji przyzwyczaić. Na takich przejściowych etapach może pojawiać się ból i dyskomfort, nie wspominając o niemiłych niespodziankach w postaci spływaniu mleka na piżamę, czy prześcieradło, co wymaga dodatkowego przebierania, a podczas noclegu poza domem może być kłopotliwe.

Partner

Do kogo należą piersi? W trakcie laktacji to bardzo trudne pytanie. Generalnie jednak odpowiedź po dłuższym zastanowieniu sama się nasuwa – do matki i do dziecka. Stąd wszelkich przyjemności z nimi związanych często zostaje nagle pozbawiony partner. Jasne, nie we wszystkich przypadkach,  ale wystarczająco często, żeby o tym pisać. Piersi mogą być nadwrażliwe, bolesne i niegotowe na dotyk mężczyzny.

Nawet jeśli kobiecie w trakcie laktacji sprawia przyjemność dotykanie piersi podczas seksu przez partnera, to bardzo często ten zapał studzi tryskające mleko. Często kończy się na tym, że seks trzeba uprawiać w staniku z dodatkowymi wkładkami, co niestety nie rozgrzewa atmosfery…

Trzeba dodać również, że kobieta w okresie laktacji nie dość, że może być zmęczona, to zazwyczaj jej zachowanie kierowane jest hormonami, które nie podnoszą i tak wyciszonego zazwyczaj libido. Nie brak mam, które w trakcie karmienia piersią nie odczuwają ochoty na seks lub pragnienia te są bliskie zeru. Zamiast gorących pieszczot wolą po prostu przytulić się do partnera. Gdy hormony odpowiedzialne za laktację uciszają się, zazwyczaj problem mija samoistnie.

Wygląd piersi

Teoretycznie wszystko się da. Można przeżyć ciążę bez żadnej skazy na ciele. Wyglądać po jej zakończeniu jeszcze lepiej niż przed okresem odczytania dwóch kresek na teście. Zazwyczaj jednak ciało kobiety się zmienia. Tak samo jak zmieniają się piersi w ciąży i tuż po niej.

Niektóre z kobiet będą miały szczęście i po zakończeniu długiego okresu karmienia będą mogły cieszyć się takim samym biustem jak przed urodzeniem dziecka. Zazwyczaj jednak biust po ciąży i po karmieniu nie wygląda już tak dobrze. Trzeba się liczyć z ryzykiem pojawienia się rozstępów, zmiany kształtu, utratą jędrności, itd.  Oczywiście można zmniejszać ryzyko, stosując odpowiednie specyfiki, jednak nie zawsze są one skuteczne.

Dieta

Kobieta karmiąca piersią w sposób szczególny musi zwracać uwagę na dietę, żeby była ona zrównoważona i różnorodna. Nie wspominając o alkoholu, który jest zakazany, a który czasami przy okazji ślubu czy innej uroczystości w postaci symbolicznej lampki wina czy szampana mocno kusi, a skupiając się na produktach wzdymających,  niektórych cytrusach, czekolady, słodyczy itd. – jest tego sporo.

Podobnie jak z innymi wadami – czasami oczywiście okazuje się, że kobieta ma szczęście i nie musi rezygnować z mleka, nabiału i pomarańczy, ale niestety bardzo często menu zostaje mocno ograniczone. Wiem coś na ten temat, w przypadku drugiej córki z zaleceń kilku lekarzy i pod wpływem własnych obserwacji przeszłam na dietę eliminacyjną. Nie zrezygnowałam z karmienia, jednak musiałam z menu wyłączyć gluten i nabiał. Ten, kto próbował, wie, co to oznacza. Choć według obecnego stanu wiedzy, w trakcie karmienia piersią nie trzeba stosować diety eliminacyjnej, to w przypadku alergii, kobieta często jest skazana do eliminowania pewnych produktów z menu. Nie tylko dlatego, że tak zaleca niedouczony lekarz (jak niektóre komentujące twierdzą poniżej), ale również z powodu własnych obserwacji, które pozwalają potwierdzić, że stan skóry dziecka poprawia się, gdy mama pewnych składników spożywczych nie spożywa. Można oczywiście twierdzić, że młoda mama się myli. Jednak gdy dziecko cierpi, ma co chwilę wysypki na twarzy i ciele, przejście na dietę eliminacyjną i zauważenie poprawy stanowi oczywisty argument za tym, że to pomaga. Zwłaszcza jeśli ponowne spożycie znowu zaostrza stan skóry.

Z dietą wiążą się inne wady. Dając dziecku wszystko, co najlepsze, organizm w pierwszej kolejności dostarcza wszystkich niezbędnych substancji odżywczych maluchowi. Dla mamy często ich nie wystarcza, co niestety nie zawsze widać „gołym okiem” i na pewno nie od razu. Skutkiem są problemy z zębami, osłabienie organizmu, czy nawet wypadanie włosów.

Choroba

Matka karmiąca piersią ma mniejsze możliwości leczenia, gdy karmi piersią i nie chce naturalnego podawania pokarmu przerywać. Nie wszystkie tabletki i specyfiki są zalecane kobietom karmiącym naturalnie, a w wielu przypadkach pozostają mamie delikatne preparaty, które w konsekwencji nie pozwalają na skrócenie czasu choroby, co byłoby możliwe, gdyby można było przyjąć bardziej zdecydowanie działające specyfiki. Te jednak nie są wskazane ze względu na możliwość ich przenikania z mlekiem do organizmu dziecka.

Wątpliwości

Karmiąc piersią, zwłaszcza w przypadku małego dziecka, mama ma sporo wątpliwości. Niepokój budzi na początku właściwie wszystko – czy dziecko się najada, czy dostaje wszystko, czego potrzebuje. Gdy pojawi się kolka, czy to nie wina potajemnie zjedzonej kostki czekolady, czy wychodząc zimą na spacer, nie będzie trzeba wracać „na sygnale” z dzieckiem do domu, czy wychodząc do lasu w niedzielne popołudnie, znajdzie się miejsce na spokojne nakarmienie malucha, czy to, że dziecko „wisi na piersi” cały dzień jest normalne, czy dziecko, które je w nocy trzeba odbijać (nie trzeba – odpowiadam), czy jak będzie spać z rodzicami w łóżku, to już nigdy nie zaśnie w swoim pokoju lub czy będzie to okupione wielkimi protestami (nie wiadomo).

Mama, która nie ma wsparcia od mądrych osób z zewnątrz, może mieć masę wątpliwości, mocno się stresować, a czasami nawet panikować, co oczywiście udziale się dziecku – i mamy zamknięte koło. Tymczasem gdyby miała możliwość podania butelki, sprawdzenia, ile dokładnie dziecko zjada, część z tych wątpliwości mogłaby zostać pożegnana raz na zawsze. Podobnie, gdyby mogła usłyszeć od innych kobiet – to nie Ty jesteś niewystarczająco dobra, to po prostu karmienie piersią bywa trudne, może nie poddawałaby się tak szybko? Może umiałaby przezwyciężyć trudności?

I dla jasności – artykuł ten nie powstał po to, by kogokolwiek zniechęcać do karmienia. Autorka karmiła piersią dwie córki, łącznie prawie dwa lata. Artykuł ten powstał, by pokazać, że karmienie piersią uznawane za idealne, może mieć pewne minusy, które przy braku wsparcia i ZROZUMIENIA ze strony otoczenia mogą być powodem zakończenia „mlecznej drogi”.

Jesteście w stanie wymienić inne wady? Napiszcie w komentarzu!

Dorota, mama pięcioletniej Oliwii i dwuipółletniej Paulinki, orędowniczka zdrowego rozsądku w wychowywaniu dzieci. Nie znosi wypowiedzi o idealnych niemowlakach, które od pierwszych tygodni przesypiają całe noce, nie grymaszą przy jedzeniu, nigdy nie miewają kolek i złych humorów. Dzieci są tylko dziećmi. Mają prawo do gorszych dni. Tak jak ich rodzice. Uwielbia wspólne chwile z mężem i córkami. Każdego dnia uczy się, jak być trzeźwo myślącą matką.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. wiola wiola

    Czytając ten artykuł, byłam zdziwiona, że napisała go kobieta karmiąca piersią. Dla mnie też karmiącej matki ( i to 4 razy ) nigdy karmienie nie było problemem i uważam, że ma zdecydowanie więcej zalet niż wad. Wybaczcie ale jak dla mnie jest to artykuł trochę naciągany i pisany na siłę.

    • Dorota Dorota

      wiolcia, dziękuję za komentarz. Naciągane? Artykuł jest o wadach karmienia piersią. Nie o zaletach. Starałam się uwzględnić w nim wszelkie niedogodności, z którymi można się spotkać. Każdy jest inny. To, co dla jednego nie jest problemem, dla drugiego już może nim być… Karmiłam niecałe dziewięć miesięcy, przez sześć miesięcy tylko piersią. Nie miałam do wyboru butelki, ani smoczka uspokajacza. To był piękny czas w naszym życiu. Nie zmienia to faktu, że tematem nie były blaski, ale cienie :)

      • Mama dwójki, kp 13m i 22m+ Mama dwójki, kp 13m i 22m+

        A mi brakuje w tym wpisie jakiejś bezstronności. Po pierwsze: można wymieniać wady nie wymieniając jednocześnie subiektywnych zalet butelki, czy smoczka, czy mleka modyfikowanego. Po drugie: można mówić o wadach podpowiadając skorzystanie również z rozwiązań, które mogą karmiącą matkę wesprzeć w dalszym karmieniu. A tu jest dość tendencyjnie. Nie ma ani jednego słowa o.. skorzystaniu ze wsparcia doradcy laktacyjnego. Tylko same sugestie, że na smoczku, czy butelce będzie łatwiej. Jak dla mnie, bardzo mało rzetelny wpis. Wpis, który powiela stereotypy, zamiast być głosem rozsądku pokazując młodym, niedoświadczonym Mamom różne możliwości.

        • manowce manowce

          to jest artykuł o WADACH karmienia piersią, a nie poradnik laktacyjny.

      • Mama Julki Mama Julki

        A ja wręcz przeciwnie, wcale się nie dziwię, że napisała go kobieta karmiąca. Mam dokładnie takie same odczucia i tan artykuł tylko mnie utwierdził w przekonaniu, że już czas zakończyć naszą drogę mleczną :) Karmię prawie 9 miesięcy i mogę się podpisać pod wszystkimi wyżej wymienionymi argumentami. Mało mówi się o tym, że k. p. to nie tylko blaski. Przez to osoby, które guzik wiedzą o karmieniu starają się utwierdzić mnie w przekonaniu, aby „jak najdłużej karmić, bo przecież to najlepsze dla dziecka” (w tym niestety mój mąż i teściowa, która dzieci wychowała na butelce).

        • gość gość

          Karmienie piersią jest piękne dopóki nie staje się udręką i z pewnościa przy drugim dziecku będę podawać na zmianę z piersią butelką swoj odciągany pokarm, bo potem po odstawieniu od piersi dziecko nie chce ssać butli i to jest dopiero koszmar.. ani tak ani siak nie zje, łyżka męka. Idealne matki Polki karmiące dwulatki niech nie komentują bo to patologia jest już..

          • magda magda

            W takim razie jestem patologia, bo karmilam 20 miesiecy… Po skonczeniu przez syna roku, tylko raz dziennie po powrocie z pracy kolo 15:30 (w nocy tez wtedy przestalam i zaczal po 4 nocach przesypiac je cale). Macierzynstwo to poswiecenie. Jesli decydujesz sie na dziecko trzeba o tym wiedziec. Jestem matka i chce dac wszystko co najlepsze swoim dziecia! Nawet kosztem siebie. Dlatego moja druga corke-4miesieczna bede karmic do 2 roku zycia, bo wiem ze dzieki temu bedzie zdrowa i szczesliwa, a ja przy niej!

            • Magdalena Magdalena

              Nie mogę już takich bzdur czytać.. sama karmię piersią już prawie 6 miesięcy i mam zamiar do roku ALE nigdy nie napisałabym, że dziecko będzie szczęśliwe bo kp. Miłość i szczęście dziecka jest uzależnione od czegoś więcej niż pierś. Sama byłam karmiona butelką i uważam się za osobę bardzo kochaną i szczęśliwą. Dodam też, że póki co(odpukać) wzorowo zdrową w przeciwieństwie do męża, który dłużej był karmiony piersią. Różnie w życiu bywa. I to nie prawda, że trzeba sie za wszelką cenę poświęcać.. jak mama nie jest szczęśliwa kp to powinna dać sobie spokój bo szczęście i psychika matki przekładaja się na dziecko i związek.

            • Foxylady Foxylady

              To ja proponuję tak do 18 stego roku życia …

          • Hela Hela

            Podawanie jako wadę karmienia piersią tego ,ze dziecko nie bedzie chciało butelki to jakiś absurd. A po co miałoby chcieć butelkę? Dziecka nie trzeba „przestawiać na butelkę”. Nie ma wieku, w którym dziecko musi pić z butelki. Pół roku karmimy wyłacznie piersią (czy to takie poświęcenie? heloł?) ,a potem dziecko spożywa także stałe pokarmy ,a pije z kubeczka. Póki mama ma mleko , nie ma też sensu przechodzenie na mieszankę mlekozastępczą, która skład ma zawsze jednak uboższy. Mamy, kobiety! Trochę więcej wiedzy! Litości to nie lata 80-te ,żeby zachwycać się mlekiem w proszku i butlą!
            PS Przechodzenie w wieku 9 mcy na butelkę, gdy ma się pokarm i można karmić, to jakby odcinanie sobie zdrowej nogi ,aby założyć zastępczą protezę. Bez sensu!

      • Renia Renia

        Tylko bezdzietna kobieta lub egoistka może pisać o wadach karmienia piersią, karmienie piersią ma same zalety jeżeli ktoś pisze takie bzdury, to po pierwsze powinien zająć się czymś innym, po drugie dorosnąć do tego by mieć dzieci.

  2. iga iga

    jak ja nie lubie takich komentarzy. oczywiscie, karmienie piersia jest korzystne dla mamy i dziecka, ale przeciez tutaj dziewczyna wady opisuje, to nie bedzie o zaletach pisac :) ja tez karmilam, a jednak pamietam wszystko (moze dlatego, ze bylo to niedawno) i nie zawsze jest rozowo. boli,czasami wszystko denerwuje, zycie to nie bajka. karmienie piersia tez nie. jak wszystko ma wady. a ze zalet wiecej, to jasne.

    • Jula Jula

      pewnie, przeciez dziewczyna pisze na samym wstepie o zaletach kp :) odsyla do artykulu…niektore mamy sa nawiedzone, serio

  3. natik natik

    ja się poddalam po dwóch tygodniach prawdziwych staran, zeby karmic. nie kazdy ma latwo. popieram idee pisania takich tekstow, a nie sielankowych nawolan do karmienia piersia!!!!

  4. Irmina Irmina

    Generalnie nie wyobrażałam sobie innego sposobu karmienia mojego synka, niż piersią. Teraz szkrab ma 5 miesięcy, je tylko mamowe mleko, o butelce z wodą nie chce nawet słyszeć (mimo że przez kilka pierwszych tygodni doił butlę, bo tak wyszło – żółtaczka itp.), są dni, gdy po prostu przyrastam do kanapy, bo dziecko ma gorszy dzień i chce być przy mamie. Wtedy nie ma mowy o gotowaniu obiadu, sprzątaniu czy wyjściu na spacer i poniekąd szlag człowieka trafia, bo tyle jest do zrobienia, a tu kompletne uziemienie. Dzięki Bogu mogę jeść wszystko (z wyjątkiem mleka ;-), a z nocnym wstawaniem poradziliśmy sobie po prostu śpiąc razem… Karmienie piersią bezsprzecznie jest najlepszą opcją dla dziecka, ale dobrze też uświadomić przyszłym mamom, że na parę miesięcy zamieniają się w „mlekowóz” (cyt. z mojego męża ;-) Moim zdaniem ujęłaś wszystkie aspekty, a jak coś jeszcze wymyślę albo odkryję, to dopiszę.

    • Agata Agata

      na mnie mąż mówi „bar mleczny” ;-) a tekst jest bardzo dobry!

    • Ojciec Ojciec

      Macie narabane z ta nagonka na karmienie piersia. Nie pisze tutaj o artykule tylko wielu komentarzach ponizej. WHO systemowo pierze glowy wszystkim kobietom/mamom w wielu krajach naciskajac na karmienie piersia i stad sie to bierze. Nikt w zadnych badaniach nikt nie udowodnil ze karmienie piersia faktycznie ma wiekszy wplyw na rozwoj dziecka i nie da sie tego udowodnic, poniewaz na tenze rozwoj ma wplyw wiele innych czynnikow i zmiennych ktore na swoj sposob moga wplynac na efekt koncowy. Teksty o niesamowitej wiezi z dzieckiem po ssaniu cycka wlozcie miedzy bajki bo dziecko w wieku kilku lat nie bedzie w ogole pamietac jak bylo karmione. Serdecznie pozdrawiam :)))

      • Alicja Alicja

        Prof. Thomas Moro np udowodnił. Zalecenia WHO również wynikają z badań naukowych (nawet Polaków – m.in dr Urszuli Bernatowicz-Łojko).
        Na zdrowie dzieci ma wpływ wiele czynników i w badaniach naukowych dlatego mówi się o związkach przyczynowo-skutkowych, korelacjach i wspołwystępowaniu. W zależności od tego, co jest sprawdzane w różny sposób można ograniczyć wpływ innych warunków. Stąd jest to raczej korelacja jeśli chodzi ogólnie o zdrowie dzieci, ale już w pełni twarda wiedza oparta na badaniach również na innych ssakach, że najlepiej jest jak osobnik dostaje mleko swoiste gatunkowo.

        A ogólnie do tekstu – jestem za świadomym rodzicielstwem i dobrze,że takie teksty też się pojawiają, ale… warto go uaktualnić, bo teoria o diecie matki karmiącej to tylko Polski mit. Na kształt i jędrność piersi największy wpływ ma ciąża i hormony, bo w ciąży się piersi znacząco powiększają, a kp już niewielki albo wcale. Tekst miałby też większą wartość edukacyjną (zwłaszcza,że pisany przez mamę kp), gdyby pokazywał rozwiqzanka. Czyli w lesie i na ławce można nakarmić. Jeśli liczymy się z dłuższym spacerem zimą, to można zaplanować przystanek w np galerii gdzie jest pokój matki i dziecka, by tam przewinąć i nakarmić. Warto uświadomić, że wraz z upływem czasu czas posiłku dziecka się skraca. A o ile czasem trudniej wyjść bez dziecka, to nie znaczy,że trzeba siedzieć w domu. Można wyjść z nim, czasem z dodatkowym opiekunem, który pójdzie na salę zabaw dla dzieci w galerii, gdy mama będzie kupować ubrania. Natomiast na szczęście też wychodzimy z czasow, gdy dla mam karmiących były dresy – teraz jest dużo ładnej bielizny i ubrań
        Pozdrawiam

  5. butelkowa mama butelkowa mama

    Nareszcie ktoś się odważył wymienić wszystkie te wady! Przy pierwszym dziecku poddałam się też niespełna po dwóch tygodniach męczarni i wcale nie uważam się za gorszą matkę, bo moje dziecko jest na butli. Przy drugim karmić też piersią nie będę, ale już na samą myśl o naciskach z każdej strony robi mi się słabo! Czemu tak jest? Każda kobieta powinna mieć wybór, bez żadnych kąsliwych uwag lekarzy, położnych czy innych osób. Jeden dostrzega same zalety, drugi zaś wady i żadna z tych dwóch stron nie powinna być atakowana za swoje wybory-znam wiele mam, które nie cieszą się z macierzyństwa tak jak powinny właśnie przez te piersi…

    • Dorota Dorota

      Dziękuję Wam za komentarze. Myślę, że czas najwyższy zaprzestać cichej wojny między butelkowymi mamami i karmiącymi piersią… co Wy na to?;) Rozejm? :)

      • Sylwija Sylwija

        Doroto, nie bedzie rozejmu, dopuki bedzie sie podkreslac gdziekolwiek kwestie „wyjatkowej” bliskosci wynikajacej z karmienia piersia. Nie bedzie rozejmu, dopoki matkom, ktorym sie nie udalo karmic piersia, nie pozwoli sie na smutek z teto powodu. Nie bedzie rozejmu dopoki nie bedzie rzetelnej wiedzy i rzetelnego wsparcia laktacyjnego.
        A nie bedzie bo: podkreslajac wyjatkowa wiez, od razu sugeruje sie, ze te matki, ktore nie karmily to jednak gorsze sa i mniej kochaja. I ta sugestia jest. Nawet jesli w nastepnym zdaniu ktos napisze, ze gorsze nie sa. Argument o milosci i wiezi w ogole nie powinien sie w tych dyskusjach pojawiac, bo milosc dziecka nie mlekiem sie mierzy.
        Matki butelkowe maja prawo do smutku i zalamywania rak, zwlaszcza, jesli karmic im sie nie udalo, bo trafily na ludzi, ktorzy zamiast rzetelnego wsparcia pocisneli od razu butelke z mm. Takich mam jest duzo. Zyjacych w przekonaniu, ze nie byly w stanie wykarmic dziecka, bo ono glodne non stop, a po butelce spalo. Im ma prawo byc zle i smutno, gdy czytaja albo slysza o tym, ze to mit.

        • Dorota Dorota

          Sylwija, każda mama ma prawo do wszystkich uczuć, o jakich napisałaś. Nikt, a na pewno nie ja, tego prawa nie odbieram.
          Nie da się jednak przeczyć oczywistym faktom – karmienie piersią pomaga budować bliskość. To nie jedyna droga, ale szalenie naturalna i w gruncie rzeczy, gdy miną trudności, łatwiejsza niż inne.
          Pozdrawiam

          • Lula Lula

            A przepraszam, butelkę to kto podaje? Robót? Karmiąc butlą tez się dziecko przytula, tez patrzy się w oczy tez szepcze do uszka.

    • Renia Renia

      No cóż do roli matki nie każda się kobieta nadaje, i sorry, ale nie mogę się powstrzymać by nie nazwać po prostu głupią, bo jak można nie wiedzieć że karmienie piersią równa się zdrowie własnego dziecka, a potem ten płacz w przychodniach, te alergie i szukanie winnego wszędzie, tylko nie obwinianie siebie.

      • sosrodzice sosrodzice

        Reniu, masz trochę wąskie horyzonty. Nie znasz tematu matek karmiących piersią dzieci, które borykają się z alergiami?

      • Ewa Ewa

        Ech jak zawsze przy artykułach o kp trafi się jakaś walnięta laktoterrorystką.
        Szkoda czasu i energii na dyskusje z takimi egzemplarzami.
        Przy okazji, artykuł uważam za bardzo fajną przeciwwagę do ton lukru, które wylatują z większości tekstów o kp i po którym zbiera się na wymioty.
        Co ciekawe, wiele mam, które już zakończyło mleczne przygody, w szczerych rozmowach przyznaje, że kp nie lubiło, że nie mogło się doczekać czasu, gdy ich ciało znów będzie ich własne, niezależne, nie pełniące najpierw funkcji inkubatora, potem mleczarni.

  6. wiola wiola

    Dziewczyny życie to nie bajka. Wszystko ma swoje wady i zalety. Tak jest z piersią i mm, ze słoiczkami i domowym jedzeniem, z pampersami i tetrowymi pieluchami itd ale gdybym była pierwszy raz w ciąży i przeczytała ten tekst to nie wiem czy bym się nie zniechęciła do karmienia. Nie zmienia to faktu, że są niedogodności karmienia piersią ale ja tak to właśnie nazywam bo wady ma od razu negatywny wydźwięk.

  7. krawcik krawcik

    Starszą córkę karmiłam 22 miesiące, młodsza ma już 25 i… dalej chce ,,cici”! I to jest przede wszystkim MÓJ problem, że po prostu nie mam na tyle silnej woli, aby ją ,,odstawić”… Gdy zostaje z mężem (udawało mi się wyjeżdżać na weekendy czy kilkudniowe wycieczki) – przesypia całą noc, je wszystko, nie ma problemu, a gdy pojawiam się ja… pojawiają się problemy i gymasy – córeczka nie chce niczego opróćz ,,cici”, w nocy kilka razy mnie budzi… Mąż mnie namawia, abym na kilka dni (a w zasadzie nocy) wyprowadziła się do koleżanki, ale brak mi woli… I mam świadomość, że tylko ode mnie zależy, kiedy się rozwiąże ta sytuacja… Dziecko (tym bardziej takie duże) już nie potrzebuje pokarmu mamy, a – nie oszukujmy się – tak naprawdę to pokarm już nie ma właściwie żadnych wrtości… I co? Kolejny problem – przekonać przede wszystkim siebie, że nasze dzieciątko nie umrze z głodu, gdy się je odstawi od piersi!!!! Jestem za opcją NIC NA SIŁĘ I KAŻDEMU WG WOLI, ale czasem już zazdroszczę tym mamom, które mogą dać butlę i mieć spokojną noc i spokojną głowę:)… Pozdrawiam wszystkie mamy!!! I te ,,butlowe” i te ,,ciciusiowe”:)!!! Nieważne w jaki sposób karmimy nasze dziecko, ważne, że je kochamy:)!!!!!

    • anna anna

      Z każdą wadą spotkałam się jak nie przy pierwszym to przy drugim, a teraz przy trzecim :-) teraz najmłodsze karmiłam do 10 miesiąca (dokładnie dwa tygodnie temu zakończyłam) powody były dwa pierwszy dziecko zaczęło częściej się stołować w kuchni niż u mnie przy piesi, więc tego mleka po całym dniu już wiele nie było,a ssanie nie było już przyjemne -to tak jak na sile :-/ Drugi powód to moja choroba która wymagała silnego antybiotyku, więc na kilka dni musiałam odstawić, a że dziecko nie domagało się piersi po tych kilku dni, już nie przystawiłam .

    • Dorota Dorota

      Krawcik, odstawienie od piersi – to czas charakterów. :) Sama o tym napisałaś tak, że chyba lepiej się nie da. Wiadomo, co trzeba zrobić, a jednak zrobić to trudno…;) Trzymam kciuki!

    • Wioleta Wioleta

      krawcik skoro tak długo karmisz piersią tzn. że ty i twoje dziecko tego potrzebujecie;) Nie ma co na siłę odstawiać , przyjdzie na to odpowiedni czas, chyba, że czujesz się już tym karmieniem zmęczona to chyba najwyższy czas by konsekwentnie odstawić cycusia:)

    • Veverka Veverka

      Nie wiem skąd w Was przeświadczenie,ze w tym wieku mleko nie ma żadnych wartości. Oczywiście, że ma!

  8. Ewa Ewa

    Karmienie piersią to piękne chwile, bynajmniej dla mnie :) Choć czasem bywa uciążliwe, choć bywam zmęczona… Nie zastąpiłabym karmienia na butelkę, ale rozumiem Mamy, które mają problem z karmieniem i odstępują od niego. Ale jeśli możecie- nie rezygnuje Mamy za szybko :)

  9. Katarzyna Katarzyna

    Wady i zalety karmienia, są jak wszędzie. Ja karmiłam 8 miesięcy, i strasznie ubolewałam nad tym iż synek sam odrzucił pierś. Przez ten czas myśleliśmy nie nie grożą nam żadne choroby czy infekcję, niby pierś dobra na wszystko. Wcale tak nie jest. Mały co 2 – 3 tygodnie łapał infekcję, ciągły katar uniemożliwiał mu ssanie, i prawie cały czas był głodny. Teraz jak jest na butli, widzę jak je, i widzę że się najada

    • sosrodzice sosrodzice

      Katarzyno, z jednej strony gdy dziecko odrzuca pierś, to się martwimy (zwyczajnie tęsknimy za tę formą bliskości), z drugiej jest się z czego cieszyć – odstawienie od piersi nie należy do najłatwiejszych: zazwyczaj.

  10. Joanna Joanna

    Ja okres laktacji wspominam gorzej aniżeli sam poród. Niemożliwe? – a jednak. Mimo, że tak naprawdę jestem zwolenniczką karmienia piersią i chciałam karmić córkę jak najdłużej tylko się da (udało się przez okres 4,5 miesiąca), to jednak mimo niesamowitej bliskości z bobasem, kosztowało mnie to wiele łez i bólu, czego w ogóle się nie spodziewałam. Chyba podczas karmienia piersią spotkały mnie wszystkie ‚przykrości’ z nim związane, no może poza zapaleniem piersi. Ze strony dziecka też nie było łatwo. Dodatkowo chudłam w oczach (już przed ciążą miałam niedowagę, a należę do tych osób które całe życie chciałyby przytyć…;)), miałam nieustające, kilkudniowe migreny na co nie mogłam sobie pozwolić, bo ktoś musiał zająć się dzieckiem. Mimo tych trudności pamiętam jak ciężko było mi podjąć decyzję o zaprzestaniu karmienia piersią. Szukałam wsparcia. Jednak gdzie tylko ‚przyłożyłam ucho’ słyszałam: „karm jak najdłużej”. Nikt nie pytał skąd taka decyzja. Podczas wizyty u pediatry spytałam (wtedy już ściągałam mleko laktatorem po czym karmiłam z butelki) co zrobić, aby zmniejszyć produkcję mleka. Nie uzyskałam odpowiedzi, bo „karmić piersią jak najdłużej się da’… Ale wtedy już się nie dawało.. Skąd ta presja społeczeństwa, skąd taki nacisk na karmienie piersią mimo wszystko? Nic nie zastąpi mleka mamy, to oczywiste, ale zgadzam się z tym, że każda mama też jest różna. Po wizycie u pani doktor wyszłam jak struta, gnębiły mnie jakieś wyrzuty sumienia, myśli krzyczące w mojej głowie, że jestem taką słabą, wygodną i złą mamą. Na szczęście trwało to krótko, bo zdrowy rozsądek wziął górę. To ja w końcu mam tutaj najwięcej do powiedzenia. I zaskakujące jest to,że najbardziej wyrozumiała i łaskawa dla mnie okazała się moja mała córeczka. Tak naprawdę to ona spowodowała, że podjęcie decyzji o zaprzestaniu karmienia piersią stało się łatwiejsze :-) Córcia rozsmakowała się w mleku modyfikowanym, którym ją dokarmiałam na początku tej trudnej drogi :-) I jak tu nie wspomnieć o niesamowitej więzi między mamą a dzieckiem? ;) Dodam, że mała do dzisiaj (ma 9 miesięcy) nam nie chorowała :-)
    Także popieram, że warto pisać i o wadach karmienia piersią, bo tego się nie robi, a potem jest rozczarowanie, bo miało być tak słodko. W szpitalu również niewiele taka pierworódka się dowie i nauczy… Jeżeli dodatkowo na trzecią dobę wychodzi już do domu, to tak naprawdę wszystko dopiero przed nią, nawały mleka itd. A nie zawsze wyprawa z noworodkiem do poradni laktacyjnej jest taka prosta.
    Dzisiaj mamy już sytuację opanowaną ;) I będę się upierać, że nie ma nic prostszego jak przygotować z wody i proszku mleko dla swojej pociechy.
    Pozdrawiam

    • Wioleta Wioleta

      Joanno podziwiam cię, że mimo przeciwności i tak udało ci się karmić. Ja jestem wielkim zwolennikiem cycusiowego karmienia jednak nic na siłę, jeśli karmienie było dla ciebie udręką to dalej nie było sensu podawać piersi. Dziecko na pewno odczuwało, że karmienie nie jest dla ciebie przyjemne a szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko:) Co do twojego ostatniego zdania to chyba jednak nie zgodzę się podanie piersi jednak jest szybsze niż podgrzanie wody i przygotowanie mieszanki;) A może się nie znam bo moje dziecko mieszanki nigdy nie piło:)

      • Ewa Ewa

        Mój synek nie znosi i nigdy nie chciał pić ciepłego mleka, lubi tylko takie w temperaturze pokojowej. Odstawił się sam po 3 miesiącach. A przygotowanie mm to: nalanie przegotowanej wody do butelki (mam w domu dzbanek, do którego wlewamy wodę z czajnika, żeby mieć zawsze wystudzoną, przygotowaną, gotową do picia) i wsypanie mleka, które wcześniej sobie odmierzaliśmy do małych słoiczków po przecierach pomidorowych.
        Młody długo potrzebował mleka w nocy, więc wieczorem odmierzaliśmy wodę do 2-3 butelek, stawialiśmy razem ze słoiczkami z mlekiem obok łóżka i gdy się budził można było szybko wsypać mleko do wody, zamieszać i już. Chwila i gotowe.
        Dla dzieci, które jednak lubią ciepłe mleko są np. podgrzewacze do butelek, albo termosy, które świetnie się sprawdzają też na spacerach w chłodne dni.
        Nie szukajcie zatem problemów tam, gdzie ich nie ma. A karmienie piersią ma nie tylko zalety i za ten artykuł bardzo autorce dziękuję, miła odskocznia od laktoterroryzmu.

    • Klauders Klauders

      Te wszystkie ‚wady’ to mały pikus w porównaniu z korzysciami ktore niesie ze soba karmienie piersia. Trzeba sie troche wysilic i poświęcić . Na wesela i zakrapiane imprezy jeszcze przyjdzie czas. I mówię to ja-do niedawna zagorzala imorezowiczka. Spanie na brzuchu? Blagam.. Ledwo dobrnelam do konca artykułu. Ale wiadomo, każdy robi to co uważa za sluszne. Nie potępiam butelkowych matek, tylko uważam je za leniuszkow ze slabym charakterem ;)

  11. aguska aguska

    Na początku strasznie czułam się osaczona przez moją córeczkę. Nic innego nie chciała- tylko pierś- a ja czasem musiałam pojechać do szkoły czy na zakupy….ledwo można było ją z kimś zostawić, bo zaraz płakała i marudziła. Zbawieniem dla mnie bylo ukończnie przez nią 5 m-ca życia i podanie pierwszych słoiczków! Nareszcie odetchnęłam! Wraz z wprowadzeniem pokarmów stałych. Teraz córeczce wychodzą pierwsze ząbki. Straszny ból, gdy mnie gwiazda ugryzie, teraz pierś ma jedynie na dzień dobry i do widzenia- I teraz włśnie uwielbiam karmienie- te kilka chwil tylko dla nas- dzięki za artykuł! P.S- o spaniu bez stanika nie ma mowy do tej pory!

  12. młoda_mama młoda_mama

    Dziś mija miesiąc jak karmię moją córeczkę piersią. Na tym etapie jestem w stanie wymienić więcej wad niż zalet jakie daje mi karmienia piersią. Zalety płyną głównie dla dziecka, ja mam same wady. Mimo że w drugim tygodniu mała tolerowała butelkę i gdy miałam pogryzioną brodawkę mogłam spokojnie odciągać i podawać jej butle podtrzymując w ten sposób laktację nie zaburzając jej za bardzo. teraz jednak gdy gdzieś musimy z partnerem i małą wyjechać nie ma mowy u butelce.
    Bardzo nieprzyjemna rzecz jaka Mnie spotkała przy karmieniu piersią to okropne kłucie spowodowane napływem pokarmu, a przy pełnych piersiach kłucie połączone z bólem i tryskającym mlekiem i to z obu piersi naraz.
    To że mam rozstępy na piersiach, są one ciężkie i dobór stanika to nie lada wyzwanie, a ich wygląd nie zachęca do zbliżeń z partnerem to gdy dojdzie już do pieszczot to szybko je zakańczam bo czuje się nie komfortowo z powodu tryskającego mleka:(

    prawda jest taka, że karmienie piersią nie jest takie cudowne jak wszyscy starają się nam matką to wmówić! poza tym nasze matki i babki tak naprawdę karmiły zazwyczaj 10-14 dni i kończyły!
    Mamy karmiące butelką – Nie jesteście gorsze bo nie karmicie piersią!
    WYBÓR NALEŻY DO NAS!

    • Ewa Ewa

      To dlaczego Młoda Mamo” karmisz piersią? Bo nie rozumiem… Robisz z siebie męczennicę i takim podejściem krzywdzisz dziecko! Osobiście uważam, że grubo przesadzasz…

      • Mama kasi Mama kasi

        To TY Ewo, czegoś nie rozumiesz. Młoda mama tylko napisała, że karmienie jest trudne, ale nie wszystko, co robimy dla dziecka jest przecież proste. Zaczynając od porodu, poprzez TRUD wychowania. Problem jest chyba w kreowaniu takich słodkich obrazków, kiedy dziecko spokojnie ssie, a mama jest w stanie mistycznym. I dlatego chyba powstał ten artykuł, żeby napisać, że to może być nieprawda. Nie sztuką karmić, gdy karmienie przychodzi łatwo, jest słodkie i przyjemne, ale właśnie wtedy, kiedy zauważamy jego WADY i mimo, to karmimy, bo wiemy, że jest ono dobre dla tej małej istotki, jaką tulimy w ramionach. Dla mnie tu zaczyna się dojrzałość. I nikt z siebie męczennicy nie robi!!

        • Ewa Ewa

          Mamo Kasi, gdybyś wcześniej przeczytała inne moje wypowiedz zauważyłabyś iż ja dostrzegam wady karmienia piersią i sama się z nimi zmagam. Ale np. stanik, cz tryskające mleko… no uważam, że to nie jest jakaś wielka niedogodność. Denerwuje mnie takie wielkie podkreślanie jak to co niektóre mamy się POŚWIĘCAJĄ dla dobra dziecka… Skoro tak męczy co niektóre mamy karmienie piersią to niech karmią butelką, bo z podejściem „jeny znowu musze dać cyca dziecku a to takie nie fajne” robimy krzywdę temu dziecku i nie ma tu pożytku z karmienia… Przecież ta Mała Istotka czuje, że mama robi to „na siłę”…

  13. martyna martyna

    Wady karmienia piersią w tym artykule są mocno wyolbrzymione…chyba pisane specjalnie pod matki karmiące butelką by zjednać sobie również mamy butelkowe. Nie uważam, ze mamy karmiące butelką są gorsze bo to nie prawda. Jednak wg mnie artykuł mocno pachnący stereotypami i…niedojrzały. Mój syn na piersi przesypial od 2 miesiaca 8 h kazde dziecko jest inne (po przejsciu na butelke budzi sie w nocy). Czym są dwa miesiące „wiszenia na cycku” gdy mozna zapewnic dziecku zdrowie na cale życie i poczucie bliskości? Autorka piszę o wadach dla kobiety, ale w macierzyństwie przecież ważniejsze jest dziecko, na każdą z w/w wad jest sposób. Ja przeszłam wiele ciężkich chwil podczas karmienia piersią wiem ze nie jest łatwo, ale wszystkie w/w wady są naprawde wyolbrzymione. Prosiłabym o artykuł wad karmienia piersią dla dzieci.

    • kinia kinia

      8 h na piersi???Matko!!!!!!!!! W takie coś to ja już na pewno nie uwierzę…

      • martyna martyna

        nie musisz wierzyć, takie są fakty, nie ma potrzeby udowadniać, ja wiem jak było i to mi wystarczy. Słodkie 8h snu skonczyło się w 6 miesiacu gdy zaczeły dokuczać ząbki…

        • kasia kasia

          Gdy moje dziecko chciało więcej i wiecej cycka to dawalam mu raz butelkę i było po krzyku . Bo po co miałam się męczyć a przy okazji męczyć małego widocznie moj pokarm był nie wystarczająco wartościowy w pewnym momencie . A karmiłam 7 mc. Każda matka ma swoje przeżycia i swoje zdanie :)

      • Wioleta Wioleta

        kinia chyba jednak możliwe, mój syn chyba odkąd skończył dwa tygodnie przesypiał całe noce( ostanie karmienie po kąpaniu ok 19 następne budził się ok 4-5 rano) był karmiony wyłącznie piersią . Niestety od 4 miesiąca skończyła się sielanka przespanych nocy, być może był to efekt ząbków albo….niedojedzenia;)

      • Mama Tymka Mama Tymka

        Moje maleństwo jak tylko skończyło miesiąc potrafiło przespać 8h,a jest i był karmiony piersią. Mleko modyfikowane jest mniej sycące, i mały w nocy się po nim budził. IUwierz „Kinia”, uwierz, ze możliwe jest, aby tak małe dziecko spało tak długo. Teraz Tymek ma dwa i pół miesiąca, karmiony jest zazwyczaj piersią, i potrafi w ogóle nie obudzić się na nocne karmienie. Idzie spać o 21, budzi się o 7.

        • mAgnes mAgnes

          Mleko modyfikowane jest bardziej sycące

          • Karola Karola

            Chyba „zapychające” chciałaś powiedzieć. Mleko modyfikowane jest mniej tłuste i wartościowe niż nocny pokarm matki. Mój syn sypiał od 21-7 po ukończeniu 2 tygodni. Był wyłącznie na piersi. Sielanka się skończyła przy zębach.

    • manowce manowce

      nie, w macierzyństwie ważne jest dziecko I MATKA, a nie samo dziecko. jeśli mama jest nieszczęśliwa, to dziecko także, więc co to za bzdury, że trzeba się męczyć i poświęcać „dla dziecka”? chyba lepiej mu będzie jeść z butli i cieszyć się radosną mamą, niż jeśż z cycka mamy, która wpada w rozpacz, bo nie ma życia poza tym karmieniem.

  14. mp mp

    A ja karmiłam moją córkę przez dwa lata. Do 6 miesiąca dostawała tylko moje mleko. Później było to na zasadzie „przytulenia”. Nie widziałam i nadal nie widzę w tym żadnych wad. Kwestia nastawienia. Tego, co się „ma w głowie”. Kiedy byłam w ciąży, nie zastanawiałam się nawet nad tym, czy będę karmiła piersią… Po prostu zaczęłam karmić. Było to dla mnie tak naturalne, że kiedy położna przyniosła mi dziecko i wytłumaczyła spokojnym głosem, jak mam to zrobić, mała od razu złapała pierś i nigdy nie było żadnych problemów z karmieniem. W dniu jej 2 urodzin postanowiłam, że to koniec. I nasza historia z karmieniem przeszła do historii. Zostały mi wspomnienia i niesamowita bliskość z moją córeczką :)

    • Hell Hell

      A teraz nie masz bliskiści z dzieckiem? Skoro zostały tylko wspomnienia, dziwne…

  15. ania ania

    Ja bym dodała jeszcze jedną rzecz: konieczność noszenia staników do karmienia.
    Nie wiem, jak inne Mamy, ale dla mnie znalezienie czegoś w odpowiednim rozmiarze, w przystępnej cenie i atrakcyjnego wizualnie graniczy z cudem. Zostają pancerne staniki w których Mama Karmiąca czuje się niebywale pociągająca. A co najważniejsze – stanik taki nie zapewnia minimum komfortu ani nie spełnia swojej roli – czego efekty można niestety po pewnym czasie zobaczyć na swojej własnej klatce piersiowej.

    • mama Amelki mama Amelki

      Ania, zależy co rozumiesz jako przystępna cena. Ja miałam dużą miskę, bo E, ale znalazłam na allegro takie, które by mi odpowiadały. Na zwykły dzień miałam takie „pancerne” które kosztują raptem z 20-30 złoty. I nie były to tylko białe i brzydkie staniki a kolorowe i z wzorami. Na ciekawsze okazje czy wyjścia można znaleźć bardzo ładne, koronkowe, kolorowe, rzekłabym, że i seksowne. Koszt to 70-100złoty. Dobry stanik w sklepie tyle kosztuje. Dla mnie to był żaden problem a mojemu partnerowi też się podobały ;)

    • Julia Julia

      Aniu, w zupełności się z Tobą zgadzam. To frustrujące jak pod bluzką nosisz jakąś tragedię totalnie a-kobiecą tylko dlatego, że masz więcej jak E. Od A do E znajdziesz biustonosz nawet w supermarkecie, kolorowy i tani. Ale jak już masz więcej, to bez 200zł się nie obejdzie. No chyba że kupisz tańsze cokolwiek, a potem Twój biust będzie wyglądał jak wyżęta skarpeta.
      Ja mam 75K i tylko 1 model udało mi się znaleźć. Wyglądam w nim koszmarnie, czuję się podobnie, ale z 2 sztukami zmieściłam się w 200zł. Niestety, dobre biustonosze (gł.brytyjskie) kosztują.

  16. Wioleta Wioleta

    Jeśli chodzi o karmienie piersią rzeczywiście są wady i zalety jak wszystko co robimy. Czytając niektóre komentarze trochę się zdziwiłam ile mam karmi swoje dzieci z musu….nie rozumiem po co robić z siebie cierpiętnice, karmienie piersią ma być dla nas przyjemnym czasem spędzanym z dzieckiem a jeśli nam nie odpowiada taka forma lepiej będzie dla mamy i dla dziecka podać butelkę.

    • Dorota Dorota

      Wioleto, bo chyba problem jest taki, że kobiety boją się robić to, co czują i co dla nich jest dobre. Tylko karmią – bo „powinno” się karmić. Racja, powinno, ale tak jak piszesz, jak dla kogoś powyższe wady, czy niedogodności, jak ktoś je wyżej nazwał są zbyt duże i przewyższają zalety, powinien sobie odpuścić. Niestety nie każdy ma odwagę. I wtedy pojawia się frustracja…Napisałam ten artykuł z pełną świadomością tego, co robię. Nie dlatego, by kogoś zniechęcić. Nie taki był mój cel, ale żeby uświadomić, że nawet naprawdę piękne i fantastyczne karmienie piersią wymaga pewnych „poświęceń” (znowu złe, bo drażliwe słowo, ale w tej chwili nie znajduję innego;)). I po prostu warto słuchać swojej intuicji, bo na końcu cierpi nie tylko matka, ale właśnie dziecko. Na butelce też da się „wychować” zdrowe i piękne dziecko. :)

      • luli luli

        ten portal nie przestaje mnie zaskakiwać, będę stałą czytelniczką, toż to rodzicielski FAKT…

        • ONA ONA

          Kocham Was za tą szczerość!!! Po prostu uwielbiam takie podejście. Właśnie takiego miejsca mi brakowało.

  17. TYta TYta

    Wzruszyła mnie Twoja historia.. :)

  18. basia basia

    Bardzo ciekawy wpis i równie odważny, dlatego nie dziwię się, że tyle tu skrajnych odpowiedzi. Bo to drażliwe, żeby napisać o czymś co się idealizuje, że jest to trudne. Jestem jednak przekonana, że takie wpisy uświadamiają, że karmienie piersią nie jest proste i często wymaga pomocy. Świadoma mama na pewno się nie zniechęci, ale odpowiednio przygotuje do pewnych poświęceń. Ja będę polecać ten artykuł dalej.

  19. magdalena Guja magdalena Guja

    również uważam że artykuł jest mocno pzresadzony,
    1. w kamrieniu piersią nie chodzi o to że matki są lepsze czy gorsze ale o to że mleko matki jest jedynym właściwym pokarmem dla noworodka, żeden inny nie pokrywa potrzeb dziecka w 100%
    2. oddanie i niezastąpienie – WŁAŚNIE o to w tym chodzi – matka jest cały czas z dzieckiem żeby nawiązać z nim odpowiednią więź, nauczyć się go, nauczyć się reagować na jego potrzeby, a później dzięki tej więzi mieć ułatwione resztę wychowania dziecka
    3. przy prawidłowej technice ssania i pełnej wiedzy jak dziecko przystawić do piersi ból jest zjawiskiem marginalnym
    4. wg chirurgów plastycznych największy wpływ na kondycje piersi ma ciąża i palenie papierosów :]
    5. spanie – spanie z dzieckiem jest świetnym rozwiązaniem, ja się w ten sposób wysypiam, pomaga też utrzymać laktację na właściwym poziomie,
    6. jak kobieta wypije lapmpkę wina od okazji to dziecka tym nie upije :] nie przesadzajmy, nie mówiąc już o tym ze jeśli między karmieniami jest 3 godziny i wypije tuż po karmieniu (albo nawet przed bo alkohol zanim trafi do mleka to mija ok. 30 minut) to i tak alkoholu w mleku też już nie ma
    7. dieta jest tylko dla dzieci z alergią

    • Hell Hell

      Nie rozumiesz artykułu, jak wiele osób. Czasami nie można karmić dziecka piersią. Przyjmuję leki wylluczające karmienie. I co z tego że przez kilka miesięcy dajesz mu mleko o którym sądzisz że jest najlepsze, tak na marginesie robiłaś badania by ocenić jego skład?

  20. Ania Ania

    Czemu nie znalazlam tego artykułu z 4 miesiące temu? Jak na początku laktacji mało nie wpadłam w depresję. Jest cudny! Karmię piersią już ponad 6 miesięcy i mam zamiar karmić jak długo się da, lecz moje karmienie to była droga przez mękę i jak szukałam wsparcia, to słyszałam, że albo mam po prostu dać butelkę i mieć z głowy albo, że muszę się męczyć w imię dobra dziecka. Uważam, że nie ma nic lepszego od karmienia piersią, ale prawda jest taka, że to dla mnie jak do tej pory największe poświęcenie w życiu. Chcę się tak poświęcać, ale zarazem podpisuję się pod wszystkimi tymi wadami. Dziękuję za ten artykuł!

    • Dorota Dorota

      Aniu, miło czytać takie słowa :) Gratuluję, że udało się zawalczyć o karmienie i że jesteście zadowoleni! Pozdrawiam!

  21. M.A. M.A.

    Przesada … Nawet tytuł jest nieadekwatny, prędzej trudności. Za netem wada to” niedorozwój, zniekształcenie, nieprawidłowa budowa lub złe działanie jakiegoś narządu żywego organizmu”.

    Karmię drugie dziecko od 2 miesięcy. Pierwsze karmiłam blisko dwa lata.

    Tak pobieżnie odpiszę na ową propagandę.

    Oddanie. Mleko można odciągać i każda z osób może je podać. Smoczek nie każde dziecko toleruje i nie ma tu znaczenia sposób karmienia. Do butelki można przyzwyczaić.

    Nie mam problemów z wychodzeniem. Żadnych.

    Sen. Starsze dziecko przespało noc przy karmieniu piersią 3/4 miesiąc życia.

    Niezastąpienie. Tak jak powyżej.

    Kilkanaście razy dziennie wstawać do dziecka? Nie znam czegoś takiego z autopsji. Dziecko budzi się na karmienie. Karmię koło północy (nie zawsze się budzi), około trzeciej i potem nad ranem.

    Ból i dyskomfort.
    Nie generalizuj. Nie wrzucaj wszystkich do jednego wora. Nie znam noszenia wkładek i przeciekania, a stanika często nie noszę. Leżę przy tym na brzuchu i cyckach. Nic mi nie spływa.

    Wygląd piersi.
    To nie karmienie ma wpływ na ich wygląd, ale ciąża. Utrata jędrności wynika też z wieku.

    Dieta.
    Nie muszę stosować. Wypadanie włosów nie jest związane z karmieniem, a okresem ciąży. Problemy z zębami mogą wynikać z niedoboru składników w diecie lub brakiem wizyt u dentysty.

    Wątpliwości.
    Nie mam ich. Nie mam schizy ile dziecko wypiło. Znam zasady przy karmieniu piersią.

    Kolki na szczęście ani jednej nie zaznałam. Kolka nie jest też związana ani z mm ani karmieniem naturalnym, a niedojrzałością układu trawiennego.

    Jak to dziecko NIGDY już nie będzie spało samo? Znasz znaczenia słowa nigdy? Nastolatek i dorosły będzie w łóżku z rodzicami? :D

    Będąc 2 miesiące temu w szpitalu nie miałam pytań i wątpliwości związanych z karmieniem dziecka, bo jedno dziecko już wykarmiłam i mam doświadczenie. Ale koleżanki, które rodziły nie otrzymywały żadnej pomocy, żadnej informacji, a jedynie burczenie personelu. W szpitalu powinien na etacie pracować ktoś, kto zajmowałby się POMOCĄ kobietom przy karmieniu, przekazywaniu prawdziwych informacji. Szpital powinien mieć nakładki na piersi, gdy budowa brodawek uniemożliwia chwycenie ich przez dziecko. Nie wystarczy powiedzieć tak trzymać i karmić.
    Najgorsze co jest to nie informowanie i nie pomaganie w karmieniu piersią,oraz nie przekazywanie prawdy w tym temacie. Wtedy wiele dziewczyn by karmiło.
    Karmienie to jak ciąża. Nie tylko piękny stan błogosławiony, co brzuszek rośnie, dziecko rośnie, a człowiek szczęśliwy i radosny, pogodny i zrelaksowany czeka na cudowny dzień, w którym dziecko przyjdzie na świat.

    • Ania Ania

      Nie uważam że ten artykuł to przesada. Wymienia tylko wszystkie opcje negatywne, co nie znaczy, że każda z matek może na nie natrafić. Jest mi przykro, że ktoś taki jak Ty bagatelizuje problemy. Niestety na wszystkie matki karmiące znam tylko kilka takich jak Ty, że wszystko było super. Większość dziewczyn, które znam i karmią znajdują się gdzieś pośrodku skali, czyli jakieś jednak problemy miały. A tak jak mi zależało na karmieniu i wszystko szło pod górę i komentarz taki jak Twój tylko dołował. Bo czemu ja też nie mogę być taka idealna? Niestety większość z nas nie jest idealna i myślę, że dla takich mam jest ten artykuł.

      • M.A. M.A.

        Oczywiście, że miałam problemy w karmieniu piersią. Zastoje, bolące brodawki, piekące guzki. Skoki rozwojowe i zwiększone zapotrzebowanie, co dziecko trzeba było przystawiać celem zwiększenia laktacji. Zniecierpliwienie i zmęczenie nad ranem. Kiepska możliwość karmienia w miejscach publicznych i brak ławek w mieście, aby nawet usiąść i dyskretnie nakarmić (tak też można).
        Ale tytuł artykułu stanowi o wadach, a nie problemach, a ja odniosłam się jedynie do tej treści, z którą się nie zgadzam. Bo w większości jest to prawda, bo karmienie nie jest łatwą sztuką, wymaga wiele wysiłku, samozaparcia, siły.

        To są naprawdę różne słowa. Odpowiedz sobie jakie masz wady i problemy. Prawda, że to nie synonimy? Więc mówię, że artykuł ma nieprawidłowy tytuł.
        WIĘKSZOŚĆ kobiet z powodzeniem może karmić, ale bardzo łatwo poddaje się. Bo dziecko nienajedzone, bo dziecko płacze, bo nie leci, bo ktoś odciągnął tylko tyle ml i nic w piersi nie ma albo sorry najgłupsze, że mleko jest chude. Mogłabym tu napisać wielki elaborat prostujący te fikcje i niewiedzę, ale po co? Przez net i tak nikogo nie przekonam. Piersi to nie kurek z wodą, że odkręca się i leci. A że nikt w szpitalu nie pomaga w tych tematach, kobieta zaczyna się denerwować, dziecko również, zaczyna się błędne koło z którego nic dobrego nie wyniknie. A problemem jest niewiedza i brak profesjonalnego personelu w szpitalach, które powinno służyć wiedzą w tym temacie, a nie pokazują nawet jak prawidłowo przystawić dziecko i jak powinno chwycić brodawkę, by nie bolało. Ani zasad jakie to mleko, na jak długo powinno się przystawiać, co się w nim znajduje, jak się zmienia, jak różni się mleko poranne od nocnego, jak pierwszej fazy od kolejnej, jak różni się kupka w karmieniu naturalnym od tej na MM, jak wyglądać powinna, jak często jest w pieluszce. Co z przybieraniem malucha na masie. Co ze stresem, że dziecko nie najada się. Na to wszystko jest odpowiedź.
        Są sytuacje uniemożliwiające karmienie piersią, przykładowo usiłowalam pomóc dziewczynie, z którą leżałyśmy w jednym pokoju, chciała karmić, ale budowa jej brodawek naprawdę uniemożliwiła karmienie dziecka, pomimo tego, że mleka miała ogrom. Dziecko nie miało czego chwycić..Musiało być karmione MM. Przykładowo przyrośnięty języczek.

        Karmienie piersią to temat rzeka … I najlepszy pokarm, które dziecko w swoim życiu otrzyma. Już nigdy później nie otrzyma nic tak zdrowego jak pokarm matki. A i dla matki karmienie piersią ma wiele zalet.
        Każdy sam niech decyduje, jak ma karmić. Ale powinien posiadać wiedzę w temacie karmienia naturalnego i otrzymać pomoc.

        • sosrodzice sosrodzice

          M.A. : co do tego nie ma wątpliwości: karmienie piersią jest ważne i piękne. I o tym Autorka pisze w pierwszych zdaniach.Liczne komentarze pod tym artykułem potwierdzają, że młode mamy potrzebują również takich artykułów.

      • Madzik Madzik

        Zgadzam się z Anią. Mi kilka miesięcy temu ten art dodał otuchy. Bo jest czarno na białym: mamy tak wszytskie, więc to normalne. A nie pocieszanie na zasadzie: „nie użala się,karmienie jest piękne, zaciskaj zęby i karm”. Dziękuję za ten artykuł!!!

    • Hell Hell

      Sama siejesz propagandę i wrzucasz wszystkich do jednego wora. Każdy jest inny. To że Tobie soę udało to nie znaczy że każda ma tak samo, trochę empatii nie zaszkodzi…

  22. Anita Anita

    Dla mnie jako kobiety która spodziewa się pierwszy raz w życiu dziecka taki artykuł jest zbyt tendencyjny. Jeżeli temat traktujemy jednostronnie, to nie jestem sobie w stanie wyrobić innego poglądu niż tylko takiego, że karmienie to jedna wielka porażka i problemy. Tak jak zawsze miałam świadomość ,że to pewne wyrzeczenia dla kobiety, ale też ogromna więź z dzieckiem( coś pierwotnego, w końcu jesteśmy ssakami) nie mówiąc o tym że wg. wielu autorytetów to jednak żadne syntetyczne mleko nie da dziecku tego co mleko matki. (Na świecie nawet pojawił się chory proceder kupowania mleka od kobiet dla dorosłych ze względu na wierzenia w cudowne właściwości)
    W każdym razie, artykuł opiniotwórczy powinien być napisany jak rozprawka, czyli uwgzlędniać wszystkie wady i zalety karmienia, aby był wartościowym artykułem i pozwolił przyszłym mamom wyrobić sobie pogląd jaki podjąć w przyszłości wybór.

    • Dorota Dorota

      Anita, dziękuję za głos w dyskusji. Tak jak pisałam: tematem są wady/niedogodności związane z karmieniem piersią. Jestem zdania, że nie na każdym kroku trzeba wymieniać wszystkie plusy karmienia (one są doskonale znane i pokrótce zostały przedstawione), również dlatego, że ten artykuł rozrósłby się do ogromnych rozmiarów, temat też by się nie zgadzał ;) Jednak przyjmuję z pokorą Twoje zarzuty i pozdrawiam serdecznie!

      • Anita Anita

        Ja niestety znam tylko plusy karmienia piersią dla dziecka, ale zawsze myślałam że przynajmniej muszę spróbować. Pomijając zwykłą niedogodność jaką jest trudność zostawienia dziecka na kilka godzin gdy się karmi piersią, przeraża mnie wiele rzeczy, ale mimo wszystko nie chciałabym się zniechęcić jeszcze zanim zacznę karmić. Nie rozumiem nagonki na kobiety,że muszą wbrew naturze – problemy budowy piersi, czy brak pokarmu uniemożliwiający karmienie piersią, zmuszać się i czuć się gorzej niż kobiety którym przychodzi to naturalnie i nie mają większych problemów. Uważam, że jeżeli natura nam czegoś nie dała to trudno, najważniejsze że żyjemy w czasach gdzie nie zaszkodzi to istotnie dziecku . Kiedyś połowa z nas by nie doniosła ciąży, gdyby nie nauka, nie mówiąc o kobietach umierających przy porodach jeszcze w nie tak dawnych czasach… Podobnie jest z karmieniem, dzięki nauce jest jednak to mleko modyfikowane i daje nam po prostu możliwość wyboru.
        Ale przed podjęciem decyzji chciałabym mieć odpowiednią wiedzę o problemach jakie mogę się spodziewać i jak mogę sobie z nimi radzić niekoniecznie od razu sięgając po MM.
        Przed ciążą też się naczytałam o negatywach dla organizmu i na razie poza mdłościami na początku i zatkanym nosem, nie odczuwam żadnych większych negatywów. Każda z nas jest indywidualnym przypadkiem :)

        • Dorota Dorota

          Zgadza się. Pięknie to napisałaś :)
          Karmiłam piersią prawie 9 miesięcy. Był to piękny czas, ale nie sielanka, bywało też trudno.

          Artykuł ten nie ma nikogo zniechęcać, raczej pokazywać, że są lub mogą być pewne niedogodności, które jednak można przezwyciężyć, że karmienie piersią jest naturalne, ale trzeba się tego nauczyć i przygotować sumiennie :). Czasami jest też tak, że karmić piersią, mimo wielkich chęci, się nie da…I to nie czyni nas gorszymi matkami. :) Pozdrawiam serdecznie!

  23. piersiowa piersiowa

    Mhm tak tylko problem w tym, że w Polsce karmi tylko 20% kobiet. (Polecam link: http://polska.newsweek.pl/matki-nabite-w-butelke,84597,1,1.html) W związku z czym uważam, że matki oświecone – świadome zalet karmienia piersią powinny edukować w tym zakresie pozostałe, a nie usprawiedliwiać rezygnację z karmienia z byle powodu. Nie chodzi o to żeby kogoś kto nie karmi wpędzać w depresję – bo przecież nie każdy ma wsparcie rodziny, może sobie pozwolić na chwilowe zawieszenie części obowiązków domowych itp. ale edukować, że warto przeczekać początkowe trudności, a nie zniechęcać się po dwóch tygodniach.

    Nie wiem czy jesteś autorko tekstu świadoma tego, że dzieci mają wpisane karmienie naturalne w swoich prawach w Konwencji Praw Dziecka więc pozbawianie ich tego jest w pewnym sensie oszukiwaniem własnego potomka.

    Nie trzeba chyba również przytaczać zalet zdrowotnych dla dziecka i matki, które już dekady temu zostały potwierdzone naukowo i coraz to nowe doniesienia potwierdzają je.

    Chcąc nie chcąc autorko tekstu podejrzewam, że możesz zniechęcić wiele Pań co zapewne cieszy producentów mleka w proszku. – czyżby sponsorowali on twój portal? Mogłabyś w tym czasie stworzyć artykuł z poradami jak się nie poddać, jak kontrolować wagę, ile powinno trwać karmienie noworodka, jak nie poddać się presji – ‚daj butelkę będziesz mieć spokój’.

    A Paniom, które mają trudności – a większość ma – polecam poradnie laktacyjne (szkoda, że funkcjonują głównie wyłącznie w dużych miastach), za opłatą można też zamówić wizytę domową. Warto bo zwraca się w 1000% na mleku butelkach smoczkach, lekach, logopedach itp. :-)

    • Dorota Dorota

      heheh, piersiowa, rozbawiłaś mnie z tym „sponsorowaniem artykułu”.

      Tak się składa, że wiele moich dalszych krewnych zrezygnowała z karmienia nie dlatego, że karmienie było PIĘKNE i ŁATWE i takie dobre dla dziecka, ale dlatego, że było TRUDNO. Miały poczucie, że TYLKO ONE nie mogły odkryć tego „piękna” i czuły się gorsze, że dla nich to „nie takie łatwe”. Bo w końcu tyle MAM tak rozpływa się nad dobrymi stronami karmienia piersią. One czuły, że TO ONE się nie nadają, nie wiedziały, że po prostu BYWA trudno i że TO MIJA i że WIĘKSZOŚĆ MAM tak ma.

      Każdy może mieć własne zdanie. Ja jestem przekonana, że lepiej wiedzieć, co nas czeka, mieć PEŁNĄ wiedzę i przygotować się do ewentualnych problemów (szukając między innymi poradni, rozmawiając z osobami, które długo karmiły, czytając, jak radzić sobie z problemami, wybierając dobrego pediatrę, położną w ciąży) niż wychodzić z założenia, że będzie prosto.

      Niestety prosto bardzo często nie jest. A gdy pojawiają się problemy, dziecko „krzyczy”, kobiety nie dosypia, do domu wraca zmęczony całym dniem w pracy partner, który chce tylko „chwili spokoju”, trudniej od podstaw uczyć się tego, czego warto dowiedzieć się prędzej. Wtedy właśnie lepiej zrezygnować i uwierzyć w to, że „ja się do tego nie nadaję”.

      Świat nie jest czarno-biały. Życie to nie bajka. Karmienie piersią jest piękne, ale jest też trudne (szczególnie gdy nie ma się wiedzy, determinacji i pewności siebie, gdy czuje się, że coś ze mną „nietak”).

      Gdy młoda mama dowie się, że KAŻDA mama na początku ma prawo czuć się zagubiona, być może znajdzie siłę, żeby karmić dalej. Skoro inne dały radę, to czemu nie ja”? Nie sądzisz, że to trochę zmienia perspektywę?

      Nie pomyślałaś o tym, że te zaciemniające prawdę artykułu o tym, jak to pięknie karmić, to za mało? Że może niektóre mamy czują się rozczarowane, że nikt im nie powiedział, jak MOŻE być? Może właśnie brakuje szczerości powiedzenia „słuchaj, karmiąc MOŻESZ mieć problem „z tym, z tym i z tym”, ale słuchaj, warto…”

      Pozdrawiam serdecznie!

  24. piersiowa piersiowa

    Droga Pani Doroto,

    z całym szacunkiem dla Pani ale proszę rozważyć to, że w Polsce nadal karmienie piersią jest mało popularne. Zapewne należy Pani do matek, które podejmują swoje decyzje odnoście pielęgnacji i wychowania dziecka świadomie ale wiele matek w naszym kraju wogóle nie czyta porad specjalistów nie słucha zaleceń lekarzy tylko postępuje intuicyjnie.

    Pani portal ma jak widać sporo czytelników (10 tys. kliknięć lubię to). Odnoszę wrażenie, że nie do końca zrozumiała Pani o co mi chodzi. Proszę przemyśleć to, że wile niezdecydowanych Pań po przeczytaniu Pani artykułu może stwierdzić – skoro tak to nie karmię i nawet nie będzie próbować.

    Powtórzę. Prawo do bycia karmionym piersią jest naturalnym prawem dziecka zapisanym w Międzynarodowej Konwencji Praw Dziecka. Wcale nie piszę, że karmienie jest łatwe i przyjemne. Wręcz przeciwnie. Może dlatego w Polsce karmi tylko 20% kobiet. Czy nie przeraża to Pani? Przecież to prosta droga do społeczeństwa alergików. Artykuł o wadach jest trzy razy dłuższy niż ten o zaletach ale dziękuję za zamieszczenie linku na początku.

    Są kraje europejskie gdzie karmi 80% kobiet – pomimo trudności. Tam refunduje się porady laktacyjne u nas mleko modyfikowane dla małych alergików!W krajach biednych gdzie nie ma bieżącego dostępu do wody i występuje problem niedożywienia (także matek) karmią wszystkie – w przeciwnym razie dziecko umiera. Tam wiedzę o karmieniu pozyskuje się od babć i matek. U nas w tych pokoleniach większość kobiet nie karmiła i może stąd problemy.

    W takim razie rzucam wyzwanie – może tym razem artykuł poruszający następującą problematykę – Jak przezwyciężyć trudności w karmieniu? Jak nie poddać się? Jak przekonać partnera żeby wspierał? Jakich błędów nie popełniać żeby laktacja była właściwa a karmienie skuteczne? Gdzie szukać pomocy (dobre poradnie laktacyjne)?

    • Dorota Dorota

      Piersiowa, tematy jak najbardziej potrzebne i jestem pewna, że zostaną opracowane i opublikowane na stronie. Strona jest stosunkowo „młoda”. Działamy 1,5 roku, dlatego mamy jeszcze sporo do zrobienia. Niestety nie wszystko da się napisać natychmiast. Jeszcze raz powtórzę: artykułów o zaletach, korzyściach z karmienia jest mnóstwo, takich jak powyżej dużo mniej, dlatego mając do opracowania mnóstwo tematów, staramy w pierwszej kolejności napisać o tym, o czym „gdzie indziej” się nie pisze lub pisze się mało.

      Co do odbioru…myślę, że z odbiorem może być różnie (o czym świadczą komentarze). W mojej skromnej ocenie: czasami warto jednak temat przedstawić inaczej i szczerość jest cenniejsza niż zbyt różowe wizje.

      Moim celem nie jest i nie będzie zniechęcanie. Wręcz przeciwnie! Staram się pokazać: że bywa trudno, ale można i da się! :)

      Dziękuję raz jeszcze za Twój głos w dyskusji :) Postaramy się, jako Zespół, sprostać Twoim oczekiwaniom odnośnie kolejnych artykułów :)

    • mada mada

      ” Może dlatego w Polsce karmi tylko 20% kobiet. Czy nie przeraża to Pani? Przecież to prosta droga do społeczeństwa alergików. ”

      Sama byłam karmiona piersią kilka dni. Potem mleko krowie. Nie jestem alergiczką.
      Czytając takie słowa można tylko kodować sobie w mózgu strach i poczucie winy, jeśli rezygnuje się z karmienia piersią. To nie jest prosta decyzja ani proste uczucia, a cała propaganda na karmienie piersią powoduje frustrację u tych kobiet, które sobie z karmieniem naturalnym zwyczajnie nie radzą. Wpędzanie młodej mamy w poczucie winy, to ostatnie co jej potrzeba. Macierzyństwo to nie tylko dostarczanie zdrowych kalorii, to też gadanie, śpiewanie piosenek zabawa. Udręczona poczuciem winy mama niekoniecznie ma na to energię.

    • mAgnes mAgnes

      Proszę o wyniki konkretnych badań, które wskazują, że dzieci karmione mm częściej są alergikami niż dzieci karmione piersią, jeżeli da się to oczywiście sprawdzić. Jestem z pokolenia, które wychowane jest bardziej na mleku w proszku niż mleku mamy i wśród nas jest mniej alergików niż wśród obecnych dzieci.

    • Hell Hell

      To jest znowu przykład niezrozumienia i nagonki na obowiązkowe karmienie. Ten artukuł ma pokazać też ciemne strony by kobiety wiedxiały że jeśli jest problem to nie są złe co uwielbiają sugerować propagandziści karmienia piersią. Na ortali są inne teksty o karmieniu, o jego zaletach, proszę nie tworxyć atmosfery nagonki ma autorkę. Ten artukuł jest prawdziwy i obiektywny co widzę wielu nie w smak.

  25. abcd_2007 abcd_2007

    Dla mnie karmienie nie ma zadnych wad. Problem z braniem leków? W ciąży również nie można brac większości leków, a w ten sposób przynajmniej będziemy odrobine zdrowsze bez nadmiaru chemii. Nadwrażliwość piersi? U mnie dotyczył jedynie pierwszego tygodnia karmienia. Nie wyobrażam sobie żebym miała karmic dziecko mm – poić sztucznym mlekiem jak jakiegoś cielaka na fermie mlecznego bydła, W nocy szykowac mleko, myć butelki przy akompaniamencie płaczu głodnego maleństwa. Oczywiście, są mamy któe karmic nie moga z różnych względów, ale nie rozmumiem kobiet które nad potrzeby dziecka przedkładają wygląd biustu! Takie kobiety nie powinny miec dzieci. W niektórych szpitalach też skutecznie zniechecają do karmienia – np. w trakcie nawału pokarmu wmawianie świeżo upieczonym mamą że nie moga karmic piersią bo ich piersi nie trzymaja pokarmu…. Albo że matka ma za mało mleka, Kazdy organizm matki dostosowuje sie do potrzeb dziecka, jakby było inaczej to by nie było ani zwierzat(czy ktos widział w naturze aby zwierzęta sztucznie karmiły swoje młode?) ani ludzi ( przecież ludzie pierwotni nie mieli dostepu do butelek i mm)

  26. Agnezzz111 Agnezzz111

    Ja bym dodała jeszcze alergie. Karmienie piersią wcale przed nimi w 100% nie chroni. Zmniejsza ryzyko, ale nie chroni w pełni. Gdy okazuje się, ze dziecko ma skazę białkową, robi się ciekawie. Trzeba eliminować z diety wiele pokarmów. Matki czesto zostają na przysłowiowej wodzie i chlebie…Ech…

  27. ja mama ja mama

    Zgadzam się. karmienie piersią jest tak piękne, że nie można o nim nic „złego” napisać. Karmienie jest jakie jest i tylko mamy „fanatyczki” twierdzą inaczej :) Pozdrowienia dla normalnych :)

  28. gusiac gusiac

    Zgadzam się z autorką, że karmienie piersią oprócz zalet ma też wady. I nie zawsze jest łatwo. Sama przeszłam chyba przez wszystkie problemy związane z laktacją. Mimo to, nie poddałam się! Początek w szpitalu: synek ważący 4400 – głodomór, a ja praktycznie brak mleka i to przez 3 doby w piersiach – płacz i rozpacz. Położne przypuszczam dokarmiały jak nie widziałam, a ja chciałam wywołać laktację częstym przystawianiem. W szpitalu nikt nie umiał mi wytłumaczyć czemu tak jest, że nadal nie mam mleka. Myślałam, że to nienormalne. Dodatkowo nie umiały pokazać jak przystawiać Malucha do piersi. Dopiero po rozmowie z kuzynką, która powiedziała, że to normalne i ona też na 3 dzień miała mleko w piersiach – już po godzinie od rozmowy moja psychika się odblokowała i pokarm napłynął rzeką. Nie miałam pojęcia, że aż tak jest to zależne od mojej psychiki! Hura pokarm jest! To okazało się, że jest kolejny problem – Syn się za każdym razem krztusi bo Go zalewa napływ pokarmu. Znowu rozpacz. Znowu brak pomocy i informacji co robić. W domu: wszystko zalane mlekiem – mąż nie nadążał z mopem gonić a ja ubrania zmieniać. Na szczęście wyczytałam jak z tym problemem sobie radzić. A tu już goście chcą odwiedzać :( Znowu rozpacz. Piersi twarde. Mały nie zdoła przejeść wszystkiego. Do tego każde karmienie to niesamowity ból brodawek. W nocy laktator ręczny (innego nie miałam) żeby piersi trochę odpoczęły na zmianę odciągaliśmy ja i mąż mi pomagał bo byłam już wykończona. Po kilku dniach rany na piersiach setki wykonanych telefonów i próby znalezienia pomocy laktacyjnej. Nikt nie umiał mi pomóż w całej Małopolsce i połowie Śląska. Ból ból i jeszcze raz ból. A ja się uparłam, że będę karmić piersią i koniec! Nie szło mi tego wyperswadować. W końcu karmiłam jedną piersią która była bez rany a z drugiej odciągam mleko uważając by z rany nie dostała się krew. I tak naprzemiennie. Jak podleczyłam jedną pierś to druga była w takim stanie że nie mogłam karmić bezpośrednio. Jedna wielka masakra! W końcu dowiedziałam się od koleżanki, że w Krakowie w szp. Żeromskim jest dobra poradnia laktacyjna. Tam też trafiłam i dzięki tej wizycie moje karmienie piersią skończyło się gdy Syn skończył 9 m-cy a nie zaraz na początku. Tam okazało się, że w szpitalu w którym rodziłam nie skorygowano mojego przystawiania do piersi i Mały źle ssał. To powodowało rany. Syn był niedojedzony. Pokazano mi jak prawidłowo przystawiać Go do piersi, na co zwrócić uwagę. Dostałam lanolinę do smarowania sutków i preparat do odkażania. A co najważniejsze mnóstwo informacji i wsparcia, za co do dziś jestem wdzięczna. Dowiedziałam się jak radzić sobie z twardymi piersiami i o róznych „etapach” laktacji. To było 3 lata temu. Dziś nie boję się już bo mam doświadczenie i za parę dni znów będę karmić piersią drugie dziecko. Nie dziwię się jednak, że wiele mam wybiera butelkę…

  29. agrafa22 agrafa22

    Nie znam super obrazów pod tytułem, karmię i spokój. córka jadła właściwie non stoper, ciągle wisiała na piersi. ja nie mogłam w spokoju zjeść, wyspać się, czy nawet zregeenrować. karmiłam, bo wiem, że to ważne, ale gdy mała skończyła 9 miesięcy skończyłam i odżyłam. dlatego karmienia nie przeceniam. tylko fanatyczki twierdzą, że to idealny sposób karmienia i nie wiedzą, kiedy skończyć. dla mnie takie osoby mają problem z dorastaniem swoich dzieci i na siłę je trzymają obok siebie. karmienie jest, jakie jest. dlatego większość maluchów pod odstawieniu zaczyna lepiej spać.

  30. Anita Anita

    Ja po skończeniu kursu w szkole rodzenia i zajęciach z doradczynią laktacyjną oraz wzięciu profesjonalnej lektury na ten temat, polecam jednak każdej kobiecie trochę się dowiedzieć o aspektach technicznych karmienia, o psychologii i dowiedzieć się jak najwięcej od profesjonalistek na starcie. Dziś już nie ma takich rodzin wielopokoleniowych w których kobiety były pod opieką innych kobiet i przekazywano wiedzę z pokolenia na pokolenie i nie na podstawie doświadczeń jednej matki karmiącej jedno dziecko.Bazowanie na doświadczeniach kobiet z forum, które znają tylko swoje ciało i nawet większość z nich nie ma wiedzy technicznej na temat karmienia i albo im wyjdzie albo nie jest słabe. W szkole rodzenia dowiedziałam się o wszystkich możliwych czarnych scenariuszach, a przede wszystkim o ich przyczynach i jak sobie radzić z jakimi problemami, a czym się zupełnie nie stresować. Na prawdę warto poznać mechanizm samego wypływu mleka z piersi, a kiedy tylko pojawiają się problemy to nie szukać porad na forum tylko iść do dobrego doradcy laktacyjnego. Ja mogę polecić taką osobę w Warszawie- ogromne doświadczenie, ale już wcześniej chciałam coś zarekomendować w moim komentarzu i nie zostało to opublikowane. Poleciłabym też super książkę, która dogłębnie porusza temat karmienia piersią, a przede wszystkim przedstawia mnóstwo scenariuszy skąd się biorą dane problemu i jak sobie z nimi radzić.

  31. Dorota, nie autorka Dorota, nie autorka

    Czytajac ten artykuł mialam wrazenie ze autorka pisze o mnie, u mnie ta sytuacja wyglada identycznie i zaluje ze nie przeczytalam go pol roku wczesniej-bylabym o tyle madrzejsza i syn przesypial by juz dluzej noce i chcial chociaz na troche odkleic sie od mamy i pic z butelki. Genialny artykul oddaje w 100% moja sytuacje i uczucia

  32. aga aga

    he he wszystko to jest prawda,dodam tylko,ze ludzie potrafia Ci jeszcze to umilic mowiac,ze Twoje mleko jest pewnie niepelnowartosciowe haha ,ze to obrzydliwe,gdy maluszek ma wiecej niz 4m-ce hehe.Mimo wszystkich niedogodnosci ciesze sie ,ze mam mleczko i moj synek chyba tez:)pozdrawiam wszystkie mamusie i tatusiow(ktorzy rowniez uczestnicza w karmieniu pilnujac,aby maluszkowi sie odbilo;)

  33. aga aga

    he he wszystko to jest prawda,dodam tylko,ze ludzie potrafia Ci jeszcze to umilic mowiac,ze Twoje mleko jest pewnie niepelnowartosciowe haha ,ze to obrzydliwe,gdy maluszek ma wiecej niz 4m-ce hehe.Mimo wszystkich niedogodnosci ciesze sie ,ze mam mleczko i moj synek chyba tez:)pozdrawiam wszystkie mamusie i tatusiow(ktorzy rowniez uczestnicza w karmieniu pilnujac,aby maluszkowi sie odbilo;)

  34. Skulka Skulka

    Podpisuję się obiema rękami pod tym, co napisała autorka;))) jasne, że karmienie piersią ma wady. Dlatego wcale nei jest to taka prosta i łatwa decyzja. Wymaga wiele poświęcenie – nie czujecie się jeszcze bardziej docenione, boskie i w ogóle ‚wielkie”?!!
    BO JA TAK ;DDD
    Nawet kiedy z uśmiechem dziękuję za propozycję wina czy piwa, to ogarnia mnie jakaś taka…. duma…? granicząca nawet z poczuciem wyższości ;)) Jasne, że mam ochotę na winko, zwłaszcza kiedy widzę na jakimś filmie kobiety plotkujące przy kieliszkach („Gotowe na wszystko”), albo czytam, jak mo starzy znajomi jeżdżą na spływy i weekendowe wyjazdy, na których przecież za kołnierz się nie wylewa ;) I żal mnie ogarnia, kiedy nie mam szans spotkać się na cotygodniowym spotkaniu mojego klubu kajakowego… Ale ten żal jest jakiś taki… niezobowiązujący? stoi za decyzją, podjętą z pełną świadomością, jak pozytywne jest karmienie piersią dla dziecka. Więc negatywy – jasne, że są czasem mniej lub bardziej dokuczliwe, ale nie przywiązuję do nich wagi. Istnieją. I godzę się na nie;)

  35. Magda Magda

    Super artykuł. Karmię piersią już 6 miesiąc i uwiebiam to. Ale rzeczywiście niektóre aspekty życia są odłożone na poźniej. Wyjścia do znajomych, lampka wina czy seks – o tym mogę ja, no i mój mąż tylko pomarzyć (na razie). Wiem, że jeszcze parę miesięcy i wszystko wróci do normy, ale czasami jest tak trudno..A rzeczywiście jak dotąd trafiałam tylko na artykuły, które mówiły tylko o plusach karmienia piersią..

  36. Kasia Kasia

    Popieram w 100% ten artykuł!
    Położne, lekarze, doświadczone mamusie mówią zawsze o zaletach karmienia piersią
    Nikt nie wspomni o wadach
    Karmiłam 21 miesięcy a raczej ściągałam pokarm laktatorem
    Bo synek odrzucił pierś mając niespełna 3 miesiące
    Dla mnie to były okropne miesiące..
    A karmić musiałam..Synek miał alergię na wszystko co zaczęłam podawać
    Żadnego mleka mm nie tolerował
    Doszło do tego, że i ja nie mogłam nic jeść
    Schudłam okropnie, uboga dieta b.źle wpłynęła na mój organizm
    Oczywiście mogłam zakończyć karmienie
    Tylko, że wyrzuty sumienia by mnie zjadły
    nie wytrzymałabym z myślą, że odebrałam dziecku jedyne mleko, ktore może pić..
    reasumując chodzi mi o to, że karmienie piersią nie chroni przed alergiami
    Jak to hucznie powtarzają tłumy ekspertów
    dieta matki karmiącej alergiczne dziecko nie wpływa dobrze na jej organizm
    sam pokarm na pewno też jest uboższy w witaminy i mikroelementy
    skutki takiej diety są długotrwałe i uwierzcie, niefajne..
    Dlatego czasami może warto odpuścić..
    Ale czego się nie zrobi dla własnego dziecka ;)

  37. Anita Anita

    A ja wypowiem się już teraz jako karmiąca mama. Nadal uważam, że artykuł jest jednostronny i nie wiem czemu tak jest, ale przed porodem byłam w szkole rodzenia, czytałam książkę o karmieniu piersią, mnóstwo książek o ciąży i pierwszych latach życia dziecka i wszędzie temat karmienia był poruszany w ten sam sposób:
    *karmienie piersią to najlepsze co może być dla dziecka
    *dolegliwości związane z karmieniem piersią – czyli nawał, zastoje, stany zapalne, poranione brodawki etc. etc. nawet po porodzie dostałam książeczkę Bepanthenu i tam też propaguje się karmienie piersią i wymienia przy okazji wszystkie dolegliwości i jak sobie z nimi radzić. Nawet w szpitalu po porodzie lekarz nam powiedział, że teraz martwimy się, że nie mamy pokarmu a za parę dni będziemy miały nawał , a potem stan zapalny…
    pocieszające nie? :)
    Karmię 2,5 miesiąca- miałam nawał, miałam zastój, poranione brodawki, ale na te problemy znalazły się rozwiązania, później byłam w poradni laktacyjnej i nauczyłam się dobrze przystawiać dziecko i teraz jest wspaniale. Czas spędzony z córcią na karmieniu jest tylko naszym czasem, wiem że daję jej to co najlepsze i przeżywamy coś unikalnego. Butelkę podać dziecku może każdy- pierś z własnym mlekiem tylko mama. Poza tym pierś to zapach mamy, to ukojenie dla dzidzi. Dla mnie w sumie wygoda , bo kiedy tylko dziecko jest głodne, to nie ważne gdzie i kiedy szybko i niepostrzeżenie mogę je nakarmić ;)
    Gdybym miała patrzeć na niedogodności to nigdy bym nie rodziła- czas połogu był słabym czasem(mimo że miałam wg. specjalistów świetny poród i niebywale szybko do siebie doszłam po porodzie) i jedna z lekarek na izbie świetnie to skwitowała:”czas połogu jest najgorszym czasem w życiu kobiety i tak było od zarania dziejów i tak będzie,nikt na to nic nie wymyślił” i miała na myśli wszystko co z tym związane.
    Dlatego uważam,że te cierpienia związane z laktacją to też część naszego człowieczeństwa, za to nagroda jest wspaniała:)
    Poród dla dziecka to tez straszny szok, wszystko jest nowe i dziecko wszystkiego się uczy włącznie z jedzeniem, dlatego myślę że warto mu to wynagrodzić.

    P.S. skoro tak bardzo wszędzie propaguje się karmienie piersią, to dlaczego wciąż karmienie w miejscach publicznych bywa tak piętnowane, przez jakiś pruderyjnych ludzi? Przecież na każdym rogu na zdjęciach świecą modelki golizną, a w każdym kiosku porno okładki wyglądają do nas z witryn,ale widok dziecka jedzącego swój naturalny pokarm jest czymś nie na miejscu? Niedługo dzieci też będą nie na miejscu…

    • Anita Anita

      A apropos alergi i diet. To zaczęłam z dietą a dziecko już od drugiej doby po porodzie miało na usg zagazowany brzuszek i starsznie płakało. Kolki potrwały 3 tygodnie. Zaraz potem zaczęłam jeść wszystko: czosnek , cytrusy, cebulę, pić kawę, opijam się mlekiem codziennie i dziecko nie ma żadnych kolek , sporadycznie nałyka się powietrza i nie odbije dobrze, to potem płacze z powodu gazów. Od 4 tygodnia budzi się tylko raz o 3:30 na jedzenie i zasypia dalej. W poradni laktacyjnej w Instytucie Matki i Dziecka też mi kobieta doradziła, aby jeść wszystko i właśnie dbać o zbilansowaną , a nie zubożona dietę, żeby zachować zdrowie. A o alergiach i ogólnie karmieniu dzieci, polecam poczytać w tym tekście: http://kobiety.med.pl/cnol/images/cnol/Publikacje/stanowisko_Standardy_Medyczne_3_2013.pdf

      Kolki to niedojrzałość układu pokarmowego dziecka i jeśli dziecko ma je mieć to i dieta nie pomoże( a znam mnóstwo mam, których dzieci mimo ich diet miały kolki) Za to mleko modyfikowane w porównaniu do mleka matki jest bardzo ciężkostrawne bo jest na bazie mleka krowiego…

      • Kasia Kasia

        A ja nie zgodzę się z tym, że przy alergii dziecka karmiąca matka może jeść wszystko..kolki owszem najczęściej trwają do 3 miesiąca życia dziecka, później samoistnie znikają. Jednak bóle brzuszka spowodowane dietą matki i alergią to inna historia. U mojego synka zawsze występowały bóle brzuszka, jeśli ja zjadłam jakiś nabiał, nie ważne czy miał dwa miesiące czy rok, czy półtora.. niestety do dziś nie je nabiału.. alergia nadal jest a ma już prawie dwa lata..

  38. Skulka Skulka

    Do dziewczyn, które są tak oburzone tematyką artykułu… czy Wy czytałyście cały artykuł?
    wróćcie jeszcze raz do wstępu – mała podpowiedź: TO, CO JEST NAPISANE POD TYTUŁEM, a przed pierwszym podtytułem.
    Dla uproszczenia zacytuję sam początek: „Karmienie piersią jest piękne. Daje wiele korzyści. Łączy w niepowtarzalny sposób dziecko i matkę. Tworzy między nimi nić porozumienia, która jest mocna niczym stalowy łańcuch. [Przeczytaj, dlaczego warto karmić piersią.]”
    To nie podlega wątpliwości. Ale wszędzie piszą tylko o pozytywach i w samych superlatywach. Rozumiem, że to na potrzeby uświadamiania tych, którzy nadal niedoceniają karmienia piersią, tym bardziej, że kobiety często potrzebują wsparcia, aby to robić. Ale gdy zaczęłam karmić odkryłam również wady, o których nikt nie wspominał. I szalenie się ucieszyłam, kiedy przeczytałam, że nie jestem jedyną, która doświadcza i widzi też wady. Poczułam, że nie jestem nienormalna! przestałam się czuć wyrodną matką, kiedy budzona 10ty raz z rzędu w nocy przeklęłam, aby wyrzucić z siebie złość… którą poczułam!!! sic! jak mogłam poczuć złość?! przecież karmienie piersią jest idealne! idealna więź matki z dzieckiem! cudowne, boskie poświęcenie!!! i już mamy poczucie winy wynikające z tego typu retoryki… a po takich artykułach jak ten czuję, że moje poświęcenie jest ludzkie. I tym bardziej ma wartość. Bo nie ma nic lepszego dla mojego dziecka. A ja mam prawo czasem czuć się gorzej. I mogę być dumna z siebie, że się poświęcam – a poświęcenie dla mojego dziecka jest tak oczywiste, jak oddychanie;) i dużo bardziej radosne, bo wolne od poczucia winy;)
    Ten artykuł nie jest o tym, jak źle jest karmić piersią. Dziewczyny, wczytajcie się jeszcze raz, tym razem ze zrozumieniem. Ten artykuł pozwala głębiej odetchnąć. Mówi o tym, że karmienie piersią czyni Was jeszcze większymi niż jesteście, bo ma też wady;)
    Ten artykuł podnosi wartość matki, która podjęła się karmienia i trwa przy tym, mimo tych przeszkód i trudności, które istnieją, choćby nie wiem jak się temu zaprzeczało;)
    Nie wierzę, że jest taka kobieta, która nie doświadczyła choćby jednej przeszkody;)) i która dzięki tej przeszkodzie nie poczuła się jeszcze bardziej dumna z siebie;) chyba dlatego z taką żarliwością się tutaj wypowiadacie;)

    • Dorota Dorota

      Skulka, dokładnie tak jak napisałaś. Dziękuję :)

    • Hell Hell

      Dokładnie. Nie rozumiem jak można nie doczytać, niezrozumieć i jeszcze mieć pretensje…

  39. Skulka Skulka

    p.s. od 2010 roku jestem nieustannie w staniku do karmienia, bo gdy Pierwsza miała rok i 2 mies. zorientowałam się, że jestem w drugiej ciąży i przestałam karmić (co przeżyłam chyba gorzej niż peirwsza;), żeby nie zagrażać Drugiej. Pierwsza nie zaśnie bez zawleczki od stanika w palcach;) teraz Druga ma ponad półtora roku i nadal karmię;) i nadal żadnej nocy do tej pory nie przespałam w całości, nadal nie piję – choć ostatnio pozwoliłam sobie na lampkę wina!, nadal nie wychodzę wieczorami, bo czuję potrzebna swoim dzieciom i są one ważniejsze niż moi znajomi, moje całe poprzednie życie (a dłuuugo miałam swoje własne tylko życie i mocno je lubiłam – i nad lubię;)) nadal cierpię na cholerne zatoki i kiedy boli to pozwalam sobie czasem na paracetamol, albo trochę ibumu dzieci… nadal nie stosuję żadnej diety odchudzającej, żeby nie stracić pokarmu itp. itd. I mimo wszystko czuję się niemal spełniona, choć pragnienie bycia matka idealną bywa czasem upierdliwe;)
    Cieszę się, że jestem normalna;))

    • Agnieszka Agnieszka

      A ja karmienie piersią zakończyłam w 4 miesiącu życia synka i poczułam ulgę, niesamowitą ulgę. Jak każda matka chciałam delektować się karmieniem piersią, naturalny poród i karmienie piersią co najmniej 6 miesięcy. A tu klops, poród faktycznie naturalny, ale nietrzymanie moczu, hemoroidy i porozciąganie wszędzie…A potem zaczęło się karmienie- koszmar! Pierwsze dni nie miałam pokarmu, potem jak przyszedł myślałam, że wyjdę na prostą, a tu znów porażka- ból w karmieniu do 3 miesiąca, płakałam nad dzieckiem, dziecko płakało, bo czuło moje zdenerwowanie, potem nie chciało w ogóle piersi. A co najgorsze??????????Presja- w tym mojego męża, teściowej, moich koleżanek, wszyscy mi mówili, że tylko pierś, a ja płakałam. Czułam się uwiązana, pracowałam- rano spieszyłam się do pracy, mały nie chciał akurat jeść to ściągałam, ale pokarmu mało. To znów słyszałam jaka ze mnie matka, że dziecka nie nakarmię. Były różne dni- czasami pokarmu więcej, czasami mniej- ale pokarm jakiś taki małowartościowy był- karmienie stało się sztuką dla sztuki- co godzinę musiałam karmić, by mały się najadł. Nie mówiąc nikomu zaczęłam odstawiać dziecko- mówiłam, że pokarmu nie mam, że stres i nagle poczułam że żyję. Dziecko zaczęło spać, nie płakało, radosne, najedzone. A ja wreszcie mogłam pracować- nie każda kobieta ma luksus taki, że mąż pracuje- mogłam jechać do sklepu, mogłam wyspać się chociażby te 4-5 godzin w nocy. Nie stresowałam się. Zapytałam położną- powiedziała, że bardzo dobrze zrobiłam, że ona uważa, że 3 miesiące karmienia wystarczą, a poza tym wyczytałam w pediatrii, że mleko matki po 3 miesiącu życia nie ma już wartości odżywczych- nie ma żelaza, itp. I to mnie uspokoiło. Włosy zaczęły odrastać, bo straciłam połowę. A ja mogę cieszyć się! I nie jest prawdą, że trudno jest matce karmiącej butelką na spacerach- przygotowuje sobie butelki z wodą i robię pokarm- jest to dla mnie lepsze rozwiązanie niż wystawianie piersi w miejscu publicznym- uważam, że zarówno poród naturalny jak i karmienie piersią obdziera kobietę z jej kobiecości, bo jak czuć się sexy jak najpierw wszyscy oglądają twoje krocze przez wiele godzin, a następnie chodzisz z piersią na wierzchu, bo ciągle karmisz i ciągle nosisz staniki do karmienia i wszystko pachnie mlekiem. Uważam, że kobiety krzyczące głośno o karmieniu piersią powinny zastanowić się czy nie ranią kobiet, którym akurat nie było to dane. Ja odstawiłam synka świadomie i cieszę się, bo wiem, że mam z nim lepszą więź aniżeli podczas karmienia, które było dla mnie udręką.

      • Ala Ala

        Niezła położna…gdzie ty takie bzdury wyczytalas że po 3mies mleko nie ma wartości odżywczych???

  40. angi angi

    kolejny minus- tata ma zawsze swietna wymowke by nie zajac sie zabkujacym dzieckem- ja nie mam cyca :P no i krytyka ze czemu probuje na sile dac piers placzacej malej, lub dlaczego mimo brania przez 4 dni antybiotyku nie odstawilam i trulam dziecko lekami- bo nie dalam rady?, ze strony gosci nrlopie- czemu nie schowalam sie bardziej z dzieckiem karmiac, tylko zaczelam na 1 wolnej lawce i ludzie mogli patrzec, lub ze strony tesciowej ze jej dzieci karmione mlekiem KROWIM 30lat temu byly wiele wieksze od mojej corki…

    • oooo oooo

      nieprzyjemne bylo dla mnie to jak zjechala sie cala rodzina 5tyg po cesarce, kiedy wszystko bylo dla nas nowe, mieszkanie nie w pelni umeblowane- spalam na materacu z corcia, o 7 lecialam po zakupy dla wszystkich, szlam o 2 w nocy jako ostatnia pod prysznic, moje piersi musial nagle widziec szwagier,tesc, i reszta gosci.. gdy wybieralismy sie gdziekolwiek zaraz bluzka w plamach od mleka, maz pytal: dlaczego te staniki do karmienia takie drogie- 15euroo to duzo??? to dobijalo, bo przeciez oszczedzalismy na MM dzieki memu karmieniu to jak mozna mi stanik wypomniec :( albo czemu te wkladki tak czesto kupuje- ajj to bolalo bo przeciez dostawalam wtedy 300euro od panstwa jako elterngeld i maz bardzo dobrze zarabial, wiec w chwili gdy zmienia sie twe cialo i zycie calkowicie uslyszec jeszcze ze za czesto wkladki kupuje, ktore raptem 2euro kosztuja., Mimo to wytrzymalam i karmie 13miesiac , pomyslu jak to kiedys zakonczyc brak..

    • Dorota Dorota

      Ja wiem, co chce dziecko, gdy płacze, ono chce do Ciebie na cycusia ;)

  41. szczesliwaMama szczesliwaMama

    Co za bzdury…moj synek ma 5 miesiecy i przesypia cale noce, od drugiego miesiaca budzil się najwyżej dwa razy w nocy i dodam ze ma juz dwie jedynki.Mam jeden stanik do karmienia i rano kiedy sie ubieram zakladam to na co mam ochote; nie wybieram koszul itd.tata kiedy zostaje z synkiem daje mu mleko z butelki bez zadnego problemu chociaz teraz zdaza sie ze wychodzę na 4h i synek daje rade.Man swoją firme, od porodu praktycznie jestem aktywna i nigdy karmienie mi w niczym nie przeszkadzalo..wrecz przeciwne to cos wspanialego nue wyobrazam sobie zebym mogla nue dawac synkiwi cycusia:)pomihajaj juz wszelkue zdrowotne zakety karmuenua piersia. Uważam ze dla chcącego nic trudnego nikt nie mówi ze macierzyństwo nie wymaga poświęcenia kwestia przewartosciowania co wazne i wazniejsze

    • xxx xxx

      Nigdy karmienie ci w niczym nie przeszkadzało, ale jednak wymaga poświęceń. Zdecyduj się kochana :P Bo się gubisz Matko Polko Idealna :)

  42. safsf safsf

    Te wypisane wady są mocno naciągane. Butelka też mam mnóstwo minusów dla mamy, też trzeba dawać jeść w nocy i wstając najpierw iść do kuchni, przygotować mieszankę, a potem nakarmić – zajmuje to znacznie więcej czasu. Dzieci „butelkowe” też potrzebują przytulania. A karmiąc piersią oczywiście, że można dawać smoczka i nie znam dziecka, które by z tego powodu nie chciało ssać piersi, gdy jest głodne.

  43. Karolina Karolina

    Ale co się nie zgadza? Uważasz, że KP ma same zalety? Ma też wady …

    • Mola Mola

      Karmienie piersią ma wady.
      To oczywiste. Przecież gdyby było inaczej karmiło by 100% mam, no może 99%, a ile karmi? Wiadomo…
      Więc drogie mamy, nie oszukujmy się.
      Karmienie piersią nie jest idealne. Wymaga wyrzeczen, wiedzy, doswiadczenia, samozaparcia, mocnego charakteru…
      coz nie kazdy to ma.
      Naprawde nie oceniajmy wszystkich jedna miara! Bo to niesprawiedliwe.

      • Doti Doti

        Bardzo dobry artykuł.Nareszcie znalazła się odważna mama, która oficjalnie napisała o wadach, nie zalewając przy tym falą samych pozytywów. Jestem mamą dwójki dzieci – siedmiolatka i noworodka. Ani przy jednym ani przy drugim nie karmiłam piersią, z wydawałoby się bzdurnego powodu – zahamowań psychicznych. Dla mnie bariera jest nie do przeskoczenia. Mam przyjaciółkę,której świetnie to wychodziło, odnajdywała się w roli matki karmiącej. Chciałam być jak ona i o mało nie skończyło się depresją poporodową. Tak jak piszecie w komentarzach każdy jest inny i powinien mieć prawo do podejmowania własnych decyzji, z własnych może dla innych niezrozumiałych powodów.

  44. Karolina Karolina

    Hej :) A czemu nie napiszesz rzeczowo czegoś? Komentarz to chyba miejsce do napisania rzeczowej opinii, a nie wycieczek personalnych … a może się mylę?

  45. Ania Ania

    Sen – mleko mamy pite jest przez dzieci częściej, dlatego że jest lekkostrawne i, w przeciwieństwie do mleka modyfikowanego, nie obiciąza młodego, niedojrzałego układu pokarmowego. Wystarczy spać z dzieckiem, by „problem”, stał się zaletą

  46. JAAA JAAA

    HAHAHA świetny tekst,tylko trzeba jeszcze dodac ze jak są 30 stopniowe upały to dziecko wisi praktycznie non stop przy piersi ,w pokoju z zasłoniętymi zasłonami dla klimaciku i otwartymi oknami dla ochłody,wiem bo sama przerabiałam :-D

  47. Natalia Natalia

    Dlaczego mój komentarz został usunięty??
    Pisałam, że Pani mija się z prawdą pisząc, że karmienie piersią powoduje zmiany w wyglądzie biustu. Na kształt piersi wpływają ciąże, wiek, palenie papierosów, ilość tkanki tłuszczowej i ogólnie wielkość piersi, a NIE laktacja (zostało to udowodnione w 2007 roku przez Amerykańskie Towarzystwo Chirurgów Plastycznych). Proszę zatem usunąć ten fragment, bo wprowadza w błąd i powiela jeden z mitów na temat karmienia piersią.

    • sosrodzice sosrodzice

      Teraz Pani komentarz nikogo nie obraża i nie zostanie usunięty.
      Dziękujemy.:)

      • Natalia Natalia

        Ojej, a kogo obrażał mój poprzedni komentarz? Naprawdę nigdy nikogo w internecie nie obraziłam, a zwłaszcza w temacie laktacji. Po prostu wytknęłam błąd merytoryczny w sposób, moim zdaniem, niewymagający usuwania komentarza.

    • Mama Mama

      zdania na ten temat są podzielone.
      Jeśli odstawisz dziecko od piersi w nieodpowiednim momencie, ryzyko, że piersi na tym ucierpią rośnie. Podobnie negatywny wpływ ma nawał pokarmu w pierwszych dniach po porodzie.
      Polecam zaglądanie do różnych źródeł ;)
      http://www.thehealthyhomeeconomist.com/avoiding-saggy-breast-syndrome-after-nursing/
      Poza tym…Praktyka wielu mam pokazuje, że karmienie piersią jednak ma wpływ na wygląd biustu ;) Znowu przeczymy doświadczeniu i dajemy wiarę propagandzie?
      Ja wolę, jak mi mówią prawdę, a nie kłamią za wszelką cenę, żeby kobiety karmiły. Nie tędy droga. W ten sposób takie organizacje tracą wiarygodność. Niestety

      • Ila Ila

        A gdzie jest napisane, że karmienie piersią ma wpływ na wygląd biustu? Bo chyba znowu ktoś tu nie potrafi czytać ze zrozumieniem.
        P.S. Dajcie sobie spokój, bo na siłę szukacie dziury w całym.
        Matki to najbardziej zawistna grupa społeczna.

    • Hell Hell

      Nie masz racji o 2 karmieniach piersi są jak wory, nie moje akurat. I to idealny biust niepalącej kobiety. Proszę o link do bagań i jaka była duża grupa przebadanych.

  48. Aneta Aneta

    Czemu służy ten artykuł, ma zniechęcić do naturalnego karmienia:/

    • Dorota Dorota

      Nie. Nie temu służy ten artykuł…
      Już wielokrotnie pisałam o tym w powyższych komentarzach.

  49. izulkaaaaa izulkaaaaa

    karmie 9 miesiecy i tylko sciagam co moze liczyc sie podwojnie, do tego pracuje na pol etatu. Moj synek rowija sie swietnie, jest szczesliwy i pelny energii, ja jestem dumna z tego ze nie tylko urodzilam ale dalej daje cos od siebie, co niektore matki nie potrafia robic nawet przez pierwsze 3 meisiace bo sa leniwe i mowia ze nie maja pokarmu. Nie wierze w to ze moze komus brakowac pokarmu lub go nie miec na tyle,jesli dziecka nie dokarmiasz butelka tylko przykladasz dziecko do piersi lub sciagasz regularnie to jest! Moje malenstwo przesypia noce od 2 miesiaca. Oszczedzam duzo pieniedzy, moje dzieck oma naturalny pokarm… czego chciec wiecej???

    • Dorota Dorota

      Izulka, niczego! Cieszę się, że tak to u Was wygląda. Wszystkiego dobrego dla Was!

    • Hell Hell

      Typowa agresja, mnie się udaje a inne są leniwe, gorsze. Dlaczego wy karmiące musicie tak mienawidzić innych kobiet niekarmiących?

  50. Pi3,14 Pi3,14

    Świetny artykuł! U mnie największą wadą był brak rzetelnej informacji. Gdzie przełożyłam ucho tam słyszałam o WIELKIEJ, wręcz orgazmiatycznej przyjemności karmienia piersią i nadprzyrodzonych właściwościach ludzkiego mleka. Wszędzie (nawet w ulotkach i reklamach mm- zastanawiające było, jakiego mleka jest to reklama??) rzucały się w oczy rumiane bobasy przy okrąglutkich cycusiach (na piersiach oczywiście żadnych żył, żadnych przekrwień) oraz ich piękne mamy z czułym uśmiechem. A rzeczywistość często nijak ma się do takiego (reklamowego) obrazka. To tak jak z retuszem w prasie modowej… Tylko ten retusz dotyczy jednego z aspektów macierzyństwa. Dobrze, że pojawił się ten artykuł. Nie usypia czujności i pokazuje, że nie zawsze jest pięknie. Moim zdaniem jednym z minusów kp jest propaganda samej PIERSI. Czasem wygląda na to, że sama pierś jest ważniejsza od mleka… Tak, spotkałam się ze zdaniem kilku „matek idealnych”, że jestem beznadziejna, bo zamiast dać pierś, daję swoje mleko odciągnięte. Dodam jeszcze przypadek jednej z matek kp, której dziecko zachorowało na zapalenie płuc. Niemal pobiła lekarza, bo przecież „to musi być kłamstwo, przecież jej syn jest na PIERSI!! „. I tu następuje dezinformacja, bo pewnie znalazłoby się wiele takich matek, które faktycznie wierzą, że mleko matki chroni przed wszelkim złem tego świata, a hasła typu „to najlepsze, co możesz dać swojemu swojemu dziecku” tylko mit cudownego eliksiru podtrzymuje.
    Reasumując: nie ważne jak karmisz, rób to z miłością. Pierś, butla z cycowym lub Mm, wolny kraj, wolny wybór.

    • Dorota Dorota

      Pi3,14, masz rację. Każdy ma wybór. Dobrze podjąć taki, który jest najlepszy dla matki i dziecka. Pozdrawiam serdecznie :)

  51. Troja Troja

    Po pierwsze brawo za ..modne dzis słowo,ale trudno mi się go jakoś w świecie doszukac ..tolerancja;po drugie za znalezienie prostego lecz mało popularnego tematu;po trzecie za iście dziennikarską rzeczowość.mama karmiàca

  52. kinga kinga

    Cóż. ..Autorka pisze o czymś, na czym po prostu się nie zna… Niestety, karmiąc tak krótko nie ma szans, by zostać ekspertem. Owszem, można zmienić tytuł na „Co mnie przeszkadzało w karmieniu piersią”, przy czym cześć wymienionych wad nie wiąże się z laktacją, ale z połogiem i macierzyństwem, i wymienione stany fizjologiczne można spotkać karmiąc nawet pizzą- sorry, taką mamy fizjologię.

    • Dorota Dorota

      Kinga, nie uważam się za eksperta. Jestem mamą, która obserwuje rzeczywistość i ma swoje przemyślenia.
      Tak jak odpisałam innej tu komentującej, karmiłam dwójkę dzieci. A artykuł nie powstał tylko na podstawie moich doświadczeń, ale również innych znajomych mam. Poza tym wątki na forach aż puchną od tego, co na ten temat twierdzą mamy.
      Uważam, że nie ma co mydlić oczu matkom, twierdząc, że karmienie piersią to idylla i tylko piękne doświadczenia. Wiele mam ma chwile słabości, zwątpienia, są też takie, którym kp nie odpowiada. Mają do tego prawa. I nie mi to oceniać.

  53. Justyna Justyna

    „Karmiłam niecałe dziewięć miesięcy, przez sześć miesięcy tylko piersią. ”

    Tak więc ma Pani znikomą wiedzę o kp. Te żekome wady o których mówi post są szukaniem dziury w całym. spokojnie można podważyć większość. Przykro mi, że promuje Pani niechęc do kp.

    • Dorota Dorota

      A ile powinnam karmić, żeby móc się wypowiadać, Justyno?
      Czy wystarczy, według Ciebie, że drugą córkę, karmiłam 11 miesięcy? Czy to za mało? Powinnam karmić 2 lata, może 4? Czy mieć ośmioro dzieci, by móc się wypowiadać?

      Poza tym…”rzekome”.
      Przykro mi, że twierdzisz, że propaguję niechęć do kp. Jest wręcz przeciwnie.

    • Madzik Madzik

      haha, Justyna, popłynęłąś :) Matko Kochana. Każdy ma prawo się wypowiedzieć, a to akurat artykuł bardzo odważny i szalenie ważny. Potwierdzam, mimo że karmiłam trzy lata! :)

  54. jovita jovita

    Oczywiście, że są wady karmienia piersią tak samo jak bycie w ciąży, czy innych sytuacji w przypadku poświęcenia siebie. Przede wszystkim mleko modyfikowane jest dla dzieci matek, które NIE MOGĄ karmić. I tu nie chodzi o wady, zalety karmienia naturalnego. Zamiast mieszanek mlecznych powinien być rozpowszechniony bank mleka kobiecego i możliwość kupna takiego mleka bez wysiłku. Problemy z laktacją zaczynają się już w szpitalu, gdzie mama zamiast wsparcia i rzetelnej wiedzy dostaje propozycję dokarmiania. Mi także lekarka pediatra sugerowała dokarmianie w 2 dobie, ponieważ mała spadała z wagi co jest całkowicie normalne. Nie zgodziłam się na żadne dokarmianie, wiedząc, że pokarm przyjdzie za chwilę, jeśli będę przystawiać małą non stop, jeżeli bym dokarmiła to bym dopiero miała problem z laktacją, ponieważ za mało bym wytworzyła mleka. Wiele kobiet słucha się lekarzy, którzy nie mają pojęcia o laktacji. Matka powinna słuchać przede wszystkim swojej intuicji a nie innych w około…Kobiety!!!!bycie w ciąży też ma wady, bo tyjemy, mamy zmienne nastroje, źle się czujemy itp, ale nosimy w sobie cud, karmienie piersią to też cud!!! I nie zabierajmy tego naturalnego prawa naszym dzieciom w imię naszej wygody. To najlepsza inwestycja zdrowotna dla naszych dzieci, co to jest rok, dwa, trzy lata w stosunku do całego życia naszych pociech…Ja karmię 11 miesięcy, zamierzam 1,5 roku do 2 lat.

  55. m m

    Ja rowniez dziękuje za ten artykuł. Przez kilka tygodni starałam się karmić piersią, ale moje maleństwo nie chciało ssać, zasypiała przy cycu, za chwile się budziła glodna i tak w kółko. Ja mimo ciągłej stymulacji piersi nie miałam nigdy nawału pokarmu, sam mi ciekł może ze dwa razy, mało kiedy czułam dyskomfort kiedy miałam dluższą przerwę w karmieniu, jestem dowodem na to, że to nie prawda, że nie istnieje coś takiego jak mała ilość pokarmu mimo wielkich starań. Włączyłam mm, żeby dokramić maleństwo i zaczęłam odciagać laktatorem i karmić butelką. Córeczka od razu zaczęła lepiej funkcjonować, wiem, że się najada, lepiej śpi. Na początku strasznie ubolewałam, że nam się nie udaje teraz zaczynam dostrzegać zalety butelki, mogę wyjść nawet na pół dnia zostawiając córeczkę z mężem lub jej babcią i nie muszę się martwić, że będzie głodna, w nocy może wstawać mój mąż na karmienie, nie muszę się negliżować w miejscu publicznym (nie lubiłam tego robić, oczywiście można dyskretnie itd ale caly czas jest to odsłanianie piersi przy ludziach, nawet jeżeli prawie nic nie widać, ja czulam dyskomfort). Wiem, że można siedzieć non stop z dzieckiem przy piersi, ale wtedy sie przestaje funkcjonować na innych polach, co z innymi obowiazkami? innymi czlonkami rodziny, starszymi dziećmi wymagajacymi opieki? Co z chwilą dla siebie? Taką chociażby dla zdrowia psychicznego. Uważam, że karmienie piersią jest niezwykle wartościowe, ale nie za wszelką cenę. Mając dziecko trzeba tez żyć, opiekowac sie starszym rodzeństwem, innymi członkmi rodziny np starszymi rodzicami w moim przypadku. Nie zawsze można sobie pozwolić na całkowite zdominowanie życie przez formę karmienia.

  56. Ewe Ewe

    Podpisuje sie obiema rekami.moja corka wisiala doslownie non-stop, co uniemozliwialo mi zajmowanie sie jej poltorarocznym bratem. Musialam mu dac jesc, przewinac, umyc, a w tym czasie mala caly czas plakala.na lspacerze nie bylismy wcale bo plakalaw wozku.
    Zrezygnowalam i zacaelam odciagac laktarorem na szczescie nie miala problemow z ogarnieciem butelki

  57. moniisia90 moniisia90

    Tak was czytam i musze przyznać ze podjęłam decyzje o karmieniu piersią mino ze nawet moja mam straszyls mnie ze nie będę miec pokarmu bo ona tez nie nie miała. Tak się udalo ze mleko z piersi plynelo mi od pierwszego dostawienia i córka nie miała najmniejszego problemu ze ssaniem. Pierwsze des tygodnie byly bolesne…. Zagryzalam zęby przy każdym karmieniu ale potem to mega przyjemność. Teraz Lenka ma prawie 5mc i cieszę się ze kp. Sa tylko 2 wady… Jestem niezastapiona bo córka nie toleruje butelki w ogóle, no i wracanie na sygnale do domu bo glodna (latem pól biedy bo wystarczala ławka w parku albo po prostu cień:D no i jeszcze ograniczone możliwości ubioru bo musi byc dostęp do cyca.. Ale da się przezyc… Gorzej bedzie zima, zimno, swetry po szyję… Nie wiem co zrobię ale jeszcze mam czas :)

  58. antykp antykp

    Do karmiących, bo dzis mnie wkurzyła pewna sytuacja. Sama jestem mamą i karmię butelką. Karmicie to nie zajmujcie np. w galerii pokojów rodzinnych. Takie karmiące wlaza i siedzą tam nie wiadomo ile. A jak chce zmienić pieluchę to nie ma gdzie. Wynocha z tym karmieniem z pokoi. Cyca wszędzie wywalicie a przebrać pieluchę nie można wszędzie.

    • Ala Ala

      Współczuję…nie każda matka daje swojemu dziecku pełnię miłości i to ci najlepsze i potem agresja zagłusza wyrzuty sumienia

  59. muszyca muszyca

    To najmądrzejszy artykuł o karmieniu jaki czytałam… karmie już 8 miesięcy i wszystko co tu zostało napisane to prawda!! Pierwsze dziecko karmiłam 3 miesiące, drugie dziecko właśnie chce po 8 odstawić bo mam dość bycia nocnym smoczkiem. Tylko im starsze tym trudniej odstawić…

  60. jfk jfk

    Jest jeszcze kwestia wielu przydatnych po porodzie zabiegow ujedrniajacych czy odchudzajacych, do ktorych karmienie jest prrzeciwwskazaniem i kwestia utrudnien w uprawianiu sportu…

  61. Iwona Iwona

    Dzięki za to świeże i prawdziwe podejście. Wiem, że tu krzyczą oburzone mamy, ale spoko psy szczekają a karawana jedzie :)
    nie przejmować się, działać.

  62. Emi Emi

    Ależ bzdura o tej niby specjalnej diecie. W Polsce zabrania sie jeść wszystkiego kobietom karmiącym, a przeciez to głupota. We Francji np. każą jeść wszystko, uważać na niektóre produkt( czyli sprawdzic czy nie uczulają dziecka, lub nie powodują u niego wzdęć), ale absolutnie diet, bo skąd ma byc mleko jak sie mamie każe jeść suchary!!!! A jesli dziecko przybiera na wadze, to po co wiedza ile ml wypiło? A włosy wypadają rowniez tym ktore nie karmią piersią, bo ciąża powoduje tak silne zmiany hormonalne w organizmie, ze nie tylko laktacja ma na to wpływ. I karmienie nie sprawia, ze wyglądamy gorzej i niezdrowo? Skąd taki pomysl? Radziłabym bardziej rzetelnie sie przygotować. Artykuł bardzo naciągany.

    • Karolina Karolina

      Emi, musiałam stosować dietę, bo dziecko miało wysypki. Lekarze nie potrafili stwierdzić dlaczego, dawali „super rady” odstaw od piersi, mleko modyfikowane będzie łatwiejsze, Ty nie będziesz musiała stosować diety, ciągle szukać. Naprawdę, jeśli u Ciebie wszystko szło gładko, to super, ale nie wypowiadaj się za wszystkich, bo to pokazuje, że nie widzisz świata poza czubkiem swojego nosa.

  63. aga aga

    Zgodzę się z niektórymi wnioskami autorki np. tymi byciu w pewien sposób „uzaleznioną” od dziecka które potrzebuje piersi. Jednak z drugiej strony artykuł powiela stereotypy takie jak dieta matki karmiącej czy stwierdzenie, że pokarm inny niż piers sprawia że dzieci przesypiają lepiej noce (niestety, ale to kwestia bardzo indywidualna). Poza tym niektóre z tych wad są nieco naciągane np. niemożność wypicia alkoholu- to akurat wydaje mi się zaletą -fajna okazja do detoksu i zdrowszego trybu życia. A niemożność pójścia na spacer?- co za problem pójśc na spacer z dzieckiem (nota bene często i tak mama nie ma z kim dziecka zostawić i razem z nim na te spacery chodzi. Dobrze zaznaczyć, że to co najlepsze (karmienie piersią) nie musi być najłatwiejsze ani nie posiadające wad, a jednak nawet artykuł o wadach zakończyłabym czymś w stylu „a mimo to warto” bo ta forma żywienia wciąż potrzebuje większej promocji wśród polskich kobiet

  64. Ania Ania

    Dziękuję za ten artykół :-) długo takiego szukałam. Teraz karmię już 5 miesiąc non stop. Udało się bez większych problemów, synek od razu się przystawił, trochę pobolały sutki ale w sumie bez problemowo. Ale czy na pewno? Znam wszystkie zalety karmienia piersią, gorąco na nie namawiam z racji wykształcenia (położna) ale też apeluję o zdrowy rozsąsek. Mam czasem gorsze dni i jak pomyślę że znowsięu „cyc na wieszchu”to mnie krew zalewa, kolejna pobudka w nocy albo uziemienie na kanapie. Dla lepiej przespanych nocy wieczorne karmienie jest butelkowe. Raz na dobę, zawsze tata może mnie zastąpić a ja mam czas na chwilę ze starszą córką. Dobrze, że poruszany jest temat tzw. cieni karmienia piersią, o blaskach jest fajnie i prosto mówić. Na te „cienie”nie pomoże doradca laktacyjny, mąż czy ktokolwiek inny bo nie podniesie nam libido, nie wyśpi się za nas, nie zrobi wielu rzeczy bo problem dotyczy tylko i wyłącznie matki karmiącej. Każda z nas ma prawo mieć gorsze dni i mieć czasem po prostu dosyć. Jesteśmy tylko ludźmi inie demonizujmy karmienia butelkowego. Najlepiej piersią to wiadomo od dawna ale jak zrobimy sobie teror laktacyjny to szkodzimy młodym mamom. Należy je wspierać i uczulać na to że nie zawsze jest kolorowo.

  65. Olimpia Olimpia

    Dziękuję, bardzo prawdziwe i w końcu ktoś miał odwagę to napisać Pozdrawiam wszystkie normalne mamy karmiące piersią i niezaprzeczające temu jak jest

  66. Monika Monika

    Jeśli Pani uważa się za mądrą dającwsparcie pisząc taki artykuł ,to proszę się przyjżec wpisowi ,że nie trzeba dziecka podnosic do odbicia ,bo kompletne bzdury Pani przekazuje młodym matkom

    • Marta Marta

      Nie trzeba podnosić dziecka do odbicia? o matko…moje jadlo lapczywie ciagle plakalo po karminiu tylko po pokaznym beku umiało zasnąć :D To Ty pomysl co piszesz

  67. Maria Maria

    Drogie Panie. Decydując się na dziecko powinnyśmy zdawać sobie sprawę z konsekwencji. Wchodzimy w rolę matki, i naszym zadaniem jest pełne poświęcenie potomstwu. Tak to już u ssaków bywa, że nie przetrwa ten którego matka zaniedba. Moim zdaniem szkoda roztrząsania macierzyństwa na wady i zalety. To fizjologiczny czas, który nie powinien być zakłócany przez narzucone społeczne wymagania. Kobiety, bądźcie mądre i dajcie dzieciom tyle naturalnej opieki ile Wam pozwoli życie w naszej nowoczesnej, naukowej i odczłowieczonej kulturze. Jesteście stworzone do bycia matkami, wasze ciała są doskonałe i zdolne wykarmić potomstwo. I wasze mózgi są pierwotnie zaprojektowane do bycia blisko dziecka. Życzę wiele samodzielnego myślenia!

  68. Agata Agata

    a co w sytuacji, kiedy dla mnie karmienie piersia nie jest takie piekne jak opisuja? znaczy ze co jestem gorsza? mam prawo do swojej opinii, czy nie?

  69. Marta K. Marta K.

    Nie myslalam ze w koncu znajde taki artykul….dzieki

  70. Kasia L. Kasia L.

    Mam dwójkę dzieci, za miesiąc pojawi się trzecie. Przeszłam każdy możliwy poród – cesarkę i naturalny. I przeszłam zarówno karmienie piersią, jak i butelką. Uważam, że artykuł dobrze opisuje wady, a o zaletach jest przecież niejeden link w artykule. Pierworodną karmiłam 13 miesięcy. Jak to mówił mój mąż – karmiłam tylko raz dziennie, od wczesnego ranka do późnej nocy ;-). Nie miałam wprawdzie problemów z bolącymi piersiami czy sutkami, ani z wychodzeniem, gdy naprawdę potrzebowałam, ale było na pewno niewygodne, bo ciężko ułożyć się z większym dzieckiem. Odciągałam mleko, żeby tata też mógł karmić. Córka nie widziała problemu – zwykle pierś, ale jak butlę dostała też było ok. Smoczków w ogóle nie dawaliśmy, przy żadnym dziecku.
    Synek z kolei był istnym przeciwieństwem – męczyłam się bardzo karmiąc go, gdyż dużo płakał, wyginał się i ogólnie miał problem. Pewnie mnie zaraz zjedzą tutaj, ale wkurzał nas strasznie – tyle się darł. Nasze kontakty ze znajomymi także były mocno przez niego ograniczone. Byłam twarda przez pierwsze 3 miesiące, potem uznałam, że dość tego – i zaczął dostawać butelkę. Nastał błogi spokój i przespana większa część nocy. Każde dziecko jest inne, ale najwyraźniej jednak mamusi pierś nie jest wyznacznikiem bliskości i spokoju malucha. Synek przy butelce wtulał się w nas (oboje rodziców), wyciszał, uspokajał. Bo i nasz spokój przekładał się na niego.
    Teraz trzecie dzieciątko będę na pewno próbować karmić, tak ja córkę, bo po prostu naturalne karmienie ma więcej zalet, niż wad, ale nie na bliskości ta różnica się opiera. Poza tym aktualnie zdania są bardzo podzielone – a nawet mimo oczywistych plusów piersi, jest wręcz nagonka na matki karmiące. A dla dziecka nieważne jest to, czym jest karmione, tylko czy jest kochane

  71. Magda Magda

    Hmmm trochę nie rzetelny artykuł
    Mama karmiąc może jeść prawie wszystko jeśli tylko dziecko nie jest uczulony. Nawet groch i czekoladę. Pokarm tworzy się z krwi a nie z treści żołądkowej :)
    Jedyne z czym się zgodzę to z ryzykiem niedoborów u matki . Sama się z tym boryka. Ale karmienie piersią nie jest uwiezieniem ani ograniczeniem matki

  72. Magda Magda

    Co do butelki a kp…
    Syn był na butelce . Tak wyszło. Długo oiom i laktacji nie utrzymałam.
    Córkę karmie 9 miesięcy i dopiero teraz wiem jak duży popelnilam błąd nie walcząc o laktacje dla synka.
    Matka butelka nie jest gorsza ale z doświadczenia widzę teraz jak wiele traci. KP jest niesamowite .
    I tak też walczyłam z bólem i zastojami. Moje kp nie jest idealne. Bez smoczka bez butelki przez 9 miesięcy. I jestem dumna ze się udalo

  73. extera extera

    Ten artykuł w tej formie w ogóle nie powinien się pojawić. Jedno wielkie biadolenie, jakby był napisany w 80-latach, kiedy naprawdę był problem ze wszystkim. Nie wspiera matek, które chcą karmić piersią, ale mogą mieć z tym jakieś kłopoty.
    Mama, która karmi piersią nie powinna mieć żadnych wątpliwości, bo dobrze robi. Nawet jeśli dziecko pójdzie do żłobka i nadal karmi po powrocie do domu to bardzo dobrze. Dzieci się przeziębiają, chorują, a w pokarmie matki są te wszystkie leki które tę chorobę zwalczają. Ostatnie odkrycia naukowe to potwierdzają. Na dodatek niektóre wady karmienia piersią tutaj są wyolbrzymione, a przecież nie o to chodzi. Nie będę wymieniać wszystkich złych przykładów podanych, ale mówiąc np. o diecie na pewno powinno się wymienić jakie składniki powinna jeść mama, aby zapewnić zdrowie sobie i dziecku. Jeśli chodzi o spanie osobno, powinno się starać przyzwyczajać kiedy dziecko ma pół roku, gdyż dziecko dziecku przeszkadza się i łatwiej się wtedy budzi choćby się chodziło na paluszkach.
    Przyzwyczajanie do butelki. Teraz istnieją tzw. nakładki lateksowe na pierś, które chronią pierś przed ząbkami, a jednocześnie mogą nauczyć dziecko jedzenia z butelki. Jeśli chce się z dzieckiem wyjść na spacer, wtedy można podać butelkę z pokarmem wcześniej ściągniętym z piersi. (Ta propozycja dla mam, które się krępują karmić w miejscu publicznym). Na stronach w internecie można znależć wiele bluzek, staników, które pozwolą zrobić to tak dyskretnie, jak tylko możliwe. Dziecko podczas karmienia można zasłonić się pieluszką tetrową zszytą z dwóch zarzuconą przez ramię jak szal. To tylko moja propozycja ochrony przed ciekawskim spojrzeniem. Jeśli ktoś ma jeszcze inne spostrzeżenia powinien jej tutaj dodać. Dobrych rad nigdy za wiele. Pozdrawiam wszystkie mamy.

  74. inga inga

    Ja karmię już 7 miesięcy i mam takie same odczucia jak autorka. Na początku masakra, nie mogłam pójść nawet do łazienki. Ciągle cyc, cyc, cyc… Teraz już tego nie odczuwam ale dziecko domaga sie piersi co kilka godzin dla przytulenia nawet. Ja podam kilka zalet, które zauważyłam w swoim przypadku. Ja śpię z dzieckiem jak sie budzi daję pierś i śpię dalej. Jeśli dla kogoś sen jest ptiorytetowy kp jak znalazł. Jeśli szłam na szczepienie siadałam podawałam pierś jak był śpiący to drzemał przy piersi, jadł, pił, ssał, przytulał się, bawił;) A inne mamy w tym tłumie(bo u nas w przychodni tak jest) musiały dźwigać, zabawiać, podawać mleka, picia jedzonka o uśpieniu nie myślały bo pomieszczenie malutkie, głośno, duszno no trudno takie warunki ;) jest łatwiej a jednak takie wizyty to stres. Po szczepieniu również chwilka cyc i dzidziuś grzeczny i spokojnie poszedł spać. We wszystkim są zalety i wady i nie bójmy sie o nich mówić boo kto powiedział, że będzie łatwo

  75. Karolina Karolina

    Znalazłam się tutaj bo szukałam informacji czy któraś z mam miała taki problem z karmieniem piersią jak ja. Czytając komentarze postanowiłam napisać, bo na razie żadna o tak owym nie wspomniała. Mianowicie przed urodzeniem córki, piersi służyły mi do seksu, bez stymulowania brodawek trudno osiągnąć mi orgazm. Kiedy przebrnęłam przez pierwsze tygodnie karmienia i po prostu przestało boleć, karmienie piersią wywoływało u mnie niechciane podniecenie, co z kolei sprawiało że miałam ochotę oderwać dziecko od piersi najlepiej z piersią. Wytrwałam w karmieniu piersią 1, 5 roku zupełnie irracjonalnie. Odstawienie małej od piersi poszło niesamowicie gładko. Niestety córka teraz już dwuletnia dalej lubi się bawić moimi piersiami i bez tego nie zaśnie więc gehenna trwa nadal. Ale to moja słabość charakteru.

  76. Kasia Kasia

    Argument z dietą jest nie do końca prawdziwy. Nauka poszła do przodu i dziś wiemy już że nie istnieje dieta matki karmiącej – karmiące matką może jeść wszystko! Pokarm nie bierze się z treści zoladkowej! Oczywiście alkoholu nie wolno a i przy alergiach U dziecka też trzeba wykluczyć alergeny, ro prawda. Ale jeśli dziecko zdrowe, bez wysypki, to mama może jeść wszystko, nawet groch kapusta!!

  77. Kasia Kasia

    A ja uważam że karmienie piersią ma więcej wad niż zalet i mówi to matka która córkę karmiłam piersią 2 lata i miesiąc, a syn obecnie 6 miesiący też karmiony piersią. Daje pierś bo kocham swoje dzieci i nie dam im mm bo sklad to tablica mendelejewa! masakra co jest w takim mleku! !!!

  78. aga aga

    Nie karmie nie karmiłam i karmić nie będę. Przerasta mnie fizjologia tej sytuacji i nie chciałabym być sprowadzona do roli dojarki. Dziękuję za ten artykuł!:)

    • Dorota Dorota

      Aga, karmienie piersią to nie sprowadzenie kobiety do roli „dojarki”…To coś więcej niż podawanie naturalnego mleka…Niemniej jeśli nie jesteś w stanie zaakceptować tego faktu, to Twój wybór. Zastanawia mnie jednak, skąd u Ciebie takie mocno negatywne skojarzenie…Pozdrawiam serdecznie :)

  79. Małgorzata Małgorzata

    Świetny artykuł, czytając go miałam przed oczami wiele scen ze swojego życia.
    Jeszcze będąc w ciąży zauważyłam, że do tematu KP wiele osób podchodzi wręcz fanatycznie, panuje ogólna tendencja do totalnej gloryfikacji. Oczywiście, ma niezaprzeczalnie wiele zalet ale kiedy przeżywałam trudne momenty związane z laktacją pełna byłam rozgoryczenia, że nikt nie uświadomił mnie o istnieniu także ciemnej strony karmienia…
    Udało mi się przezwyciężyć zwątpienia, frustrację, nieustające poczucie winy, że robię coś nie tak (np odnośnie mojej diety), przestałam karmić, kiedy dziecko zdecydowało, że już ma dość (moje wcześniejsze próby odstawienia nie przyniosły rezultatów tylko nerwy obu stron).
    Bycie mamą to poświęcenie, to prawda. Ale warto podkreślić, że to nie samobiczowanie, pognębianie się i wmawianie innym, że im większe trudy i im gorzej się je znosi tym jest się mamą lepszą i macierzyństwo jest pełniejsze. To w kontekście konfrontacji mam butelkowych i piersiowych. Bo przecież miarą miłości do dziecka nie jest stopień umęczenia rodzica…
    Pozdrawiam wszystkie mamy nieoceniające wyborów innych niż swoje własne!

  80. Mama Marysi Mama Marysi

    Dziękuję za przedstawienie drugiej strony karmienia, pełnej poświęcenia a nierzadko bólu. Karmię moją córkę od prawie 7 miesięcy, w tym pierwsze 6 wyłącznie piersią. Przeszlam przez większość problemów, wymienionych przez autorkę. Bywały momenty, kiedy poważnie zastanawiałam się nad zakończeniem karmienia. W moim doświadczeniu najtrudniejsze były pierwsze 3 miesiące. Teraz najczęściej karmienie jest łatwe i przyjemne, ale zdarzają się problemy, tak jak niedawno bolesny pęcherzyk mleczny na brodawce, który spowodował chwilowy zastój mleka w części piersi. Mieszkam w Kanadzie, gdzie każda mama ma dostęp do bezpłatnych konsultacji w poradni laktacyjej. Niestety, wsparcie społeczne dla karmienia piersią nie jest duże, pomimo szumnej propagandy, że naturalne karmienie jest dla dziecka najlepsze. Nie zliczę, ile razy byłam pytana, czy mam wystarczająco mleka, bo może nie produkuję tyle co trzeba i dziecko jest głodne. Bardzo to frustrujące dla nowej mamy i odbiera wiarę we własne możliwości. Polecam stronę kellymom.com jako źródło informacji i wsparcia dla mam karmiących piersią. Pozwoliła mi ona przezwyciężyć wątpliwości i problemy związane z kamieniem piersią. Pozdrawiam wszystkie mamy, niezależnie od tego, w jaki sposób karmią swoje maleństwa.

  81. Mama Marysi Mama Marysi

    Do listy wad dodam koszt karmienia piersią. Oczywiście karmienie dziecka jakimkolwiek innym pokarmem też kosztuje, ale wiele artykułów promujących karmienie piersią pokreśla, że nic ono nie kosztuje. Staniki do karmienia (jak słusznie zauważyła jedna z komentatorek najczęściej nie atrakcyjne i niewygodne), nowe bluzki, a nawet kurtka zimowa, bo mój biust jest 3 rozmiary większy niż przed ciążą i w nic nie mogłam się wcisnąć. Pompka laktacyjna, której używałam dość często w pierwszych tygodniach, by zwiększyć laktacje, bo dziecko nie miało łaknienia (trudny poród i żółtaczka) oraz gdy chciałam wyjść bez dziecka z domu (na przykład do dentysty lUB lekarza specjalisty). Łączny koszt to kilkaset dolarów, chociaż akcesoriów jest więcej i wiele kobiet ich używa (przykładem są poduszki do karmienia).
    Inny problem to izolacja społeczna. Pomimo, że od początku często wychodziłam z domu z dzieckiem i karmiłam je w wielu miejscach (regularnie w centrach handlowych, w samochodzie na miejscu kierowcy, a nawet w przedsionku kościoła), to były miejsca i okazje, gdzie udawałam się do innego pomieszczenia, żeby nakarmić bez świadków. Ludzie różnie reagują na widok karmiącej matki, nawet z zasłoniętą piersią i czasem łatwiej jest po prostu zniknąć im z oczu.
    Bardzo dobry artykuł, pokazujący realistycznie, jak może wyglądać karmienie. Zalety są powszechnie nagłaśniane, a o wadach mówi się rzadko. Osobiście czułam się lepiej w pierwszych miesiącach karmienia, wiedząc, że inne matki też mają trudności.

    • Dorota Dorota

      Mamo Marysi, dzięki za ten komentarz. Możliwość solidaryzowania się z innymi mamami, szczególnie w trudnych momentach, też uważam za dobre…Gdy wiemy, że „nie tylko ja mam problem”, łatwiej sobie z tym wszystkim poradzić.

  82. Justyna Justyna

    Gdybym przeczytała ten artykuł w ciąży, chyba nie zdecydowałabym się na karmienie naturalne. Powinnaś umieścić na wstępie zastrzeżenie, że karmienie naturalne jest najlepszym sposobem odżywiania niemowlęcia i jest zalecane przez WHO. Artykuł jest chyba skierowany do matek karmiących sztucznie, aby zaadresować wszystkie stereotypowe niedogodności karmienia piersią…

    Straszne nieścisłości o diecie matki karmiącej i leczeniu chorób. Karmiąca może jeść wszystko, chyba że dziecko ma zdiagnozowaną alergię!! Dieta wykluczająca jest polecana zdecydowanie na wymiar. Mleko jest produkowane z krwi, więc nie ma mowy o produktach „wzdymających”… Również nie ma problemu, żeby wypić lampkę wina i odczekać przepisowe dwie godziny przed karmieniem.
    Jeśli chodzi o leczenie chorób, to jest wiele baz, gdzie można sprawdzić bezpieczeństwo leków i brać je w odpowiednich dawkach, a nie „delikatnych”. Przykładem jest LactMed.

    Bardzo wątpliwej jakości wątpliwości – dziecko można karmić piersią wszędzie i wcale nie trzeba mierzyć ilości wypijanego mleka. Najlepszym wyznacznikiem jest ilość zużywanych pieluszek.
    Podsumowując – artykuł trochę naciągany.

    • Kamila Kamila

      Matka karmiąca faktycznie może jeść prawie wszystko, ale… odpada tatar, sery pleśniowe. Wiem iż jest to niewiele ale fakt, że musisz z tego rezygnować dokłada kolejną mała szpilę.

      Leczenie- w trakcie karmienia trafiłam nagle do szpitala z ostrym zapaleniem pęcherzyka żółciowego- nie było mowy o spokojnym odstawieniu, syn przez 6 godzin płakał z głodu bo był tylko na piersi i nagle zabrakło mamy i jedzenia, a butelki nie tolerował i przede wszystkim nie znał Serce się kraja ale musisz ratować swoje zdrowie i wręcz życie. I co w takiej sytuacji robić?? Piersi bolą bo odstawienie nagłe. Chciałam dalej karmić piersią po powrocie ze szpitala ale z powodu leków, które mi podano musiałam odciągać pokarm i go wylewać przez kilka dni (odciąganie było bolesne, trudne i bardzo męczące). Rozhulanie laktacji potem też było trudne, ale się udało.

      Uważam, iż autorka artykułu nie chce nikogo zniechęcić ale przedstawia też wady- o których nikt nie mówi.
      Karmienie fakt, jest pięknym czasem ale nie ma chyba na świecie osoby, która choć raz nie miałaby dość….

      Karmię już 9 miesięcy i uważam, że wybrałam słusznie ale jeżeli jakakolwiek matka odstawiła dziecko ze względu na problemy związane z karmieniem to całkowicie ją rozumiem. Każdy ma prawo do wyboru. A macierzyństwo nauczyło mnie przede wszystkim tego, iż nie mam prawa oceniać innych bo ja też nie chciałabym być oceniana. A każda matka na pewno kocha swoje dziecko i chce dla niego jak najlepiej.

      • sosrodzice sosrodzice

        Kamila, otóż to. Autorka nie ma na celu nikogo zniechęcić. Sama karmiła dzieci (dwoje) piersią. Cel jest inny – napisanie, że czasami jest zwyczajnie trudno. Dzięki za Twoje słowa.

  83. Klaudia Klaudia

    Zabobony . Ludzie żyją w tak szybkim tempie ze coraz więcej kobiet wybiera metodę butelkowa . Chemię to jemy i jeść będziemy wiec gadanie ze mleko modyfikowane to cos strasznego to nie wiem czy śmiać sie czy pkakac . Moze niektóre kobiety chcą i lubią być od rana do nocy zaniedbane bo wiecznie sa wykończony i na nic czasu nie maja a na samym końcu facet robi je w rogi – bo wyglądają 15 lat starzej Hahahah . Dajcie luz – żyjcie . I przestańcie robić z siebie takie matki Polki bo ten termin juz dawno został zapomniany w dzisiejszym świecie. Kobiety w dzisiejszych czasach chcą korzystać z życia , dbać o sobie i mając dziecko szczerze cieszyć sie z jego obecności a nie użalać sie nad sobą – każdy ma wybór .

  84. Kasia Kasia

    Ktoś w dzisiejszych czasach wybiera metodę karmienia piersią ? Masakra – zabobony . W Kanadzie np od razu zalecają mleka modyfikowane ze względu na odpowiednia ilość witamin a prawda taka ze mlekiem naturalnym nikt nie jest wstanie dostarczyć tego dziecku . Chyba ze ktoś lubi czuć sie wiecznie wykończony i niewyspany i być zajechana matka Polka . Boże ! Żyjcie życiem i cieszcie sie razem z partnerem dzieckiem ! Nie bądźcie kurami domowymi . Porażka . A potem ze relacje damsko męskie „popsuły sie ” dziwne ?

  85. Roksana Roksana

    Takie głupoty, że głowa mała. Idę spać bo ręce opadają

  86. Pati Pati

    No o diecie matki karmiącej zdrowe dziecko to bzdura i artefakt przeszłości;)

  87. Misia Misia

    Cieszę się, że w końcu trafiłam na artykuł o wadach karmienia, bo mam wrażenie, że od jakiegoś czasu to temat tabu. Wydaje mi się, że żeby uczciwie podejść do tematu trzeba poznać obie strony medalu, tymczasem w Internecie dozwolone jest tylko zachwalanie karmienia piersią, inaczej od razu narażamy się na ataki agresywnych (nie wydaje mi się, żebym przesadzała) matek-fanatyczek (twierdzisz, że mm to nie katastrofa? Na pewno jesteś „złą matką”…) Sama karmię piersią, ale przyznaję, że jest to dla mnie straszna mordęga. Nigdy nie byłam kanapowcem, po pracy zawsze spędzałam czas na sportowo, do tego długie spacery z mężem, kino, kawiarnie, kolacje z przyjaciółmi… Teraz jestem przykuta do fotela, bo moje dziecko je non-stop. Jestem sfrustrowana, wykończona i wydaje mi się, że za jakiś czas zrezygnuję. Jedyną ulgę przynosi mm, które podaję raz dziennie – po nim dziecko śpi lub się bawi nawet 2-3 godziny. Po mojej piersi mam czas tylko na odwiedzenie toalety, wstawienie prania i zaraz się okazuje, że znowu muszę karmić… I to, że w tej sytuacji w internecie znajduję same superlatywy na temat karmienia piersią wcale nie pomaga!!! Wychodzi na to, że jestem jedyną osobą, która tego nie lubi (biskość? ja wolałabym swoje dziecko po prostu poprzytulać, ale nie mam na to czasu, bo cały czas karmię!) Wolałabym, żeby ktoś powiedział w końcu uczciwie, że czuje to samo i czeka tylko na koniec karmienia… Dodam do tego, że sama byłam od początku karmiona tylko mieszanką i jestem zdrowa jak ryba – bo dobrze się odżywiam i uprawiam sport zamiast oglądać telewizję. Nie przesadzajmy więc, że od karmienia piersią zależy całe nasze życie, bo tak nie jest. P.S. Często matki-fanatyczki piszą, że skoro decydujesz się na dziecko to powinnaś poświęcić się mu bezgranicznie. Ja uważam, że to unieszczęśliwia zarówno matkę i dziecko. Myślę, że dziecku więcej pożytku przyniesie szczęśliwa mama, spełniająca się w życiu, kochająca i posiadająca pasje, niż kobieta sprowadzona tylko do roli reproduktorki i opiekunki, która całą swoją uwagę skupia na potomku, odrzucając wszystko inne, a potem frustruje się i zaczyna wywierać niezdrową presję, kiedy okazuje się, że dziecko ma w życiu swoje sprawy i niekoniecznie matka jest dla niego najważniejsza.
    Ktoś zapyta dlaczego ja z takimi poglądami wciąż karmię piersią. Bo próbuję, mimo wszystko, zdając sobie sprawę, że jest to dla dziecka zdrowsze. Ale nic na siłę – już postanowiłam, że jeśli przyjdzie taki dzień, w którym uznam, że to mnie niszczy jako człowieka i matkę, dam sobie spokój i przejdę na mm. I wbrew pozorom to ta uspokajająca myśl jeszcze trzyma mnie przy karmieniu piersią. Pozdrawiam wszystkie nieidealne mamy :)

    • sosrodzice sosrodzice

      Misia, bardzo dziękujemy Ci za ten komentarz :)

  88. Ewa mama Kuby i jego nienarodzonego brata Ewa mama Kuby i jego nienarodzonego brata

    Wreszcie o kp bez lukru. Wreszcie to, o czym wiele kobiet nie mówi lub tylko szeptem do ucha najlepszej przyjaciółce. Wreszcie o tym, że wiele kobiet kp nie lubi, że ma to wiele wad, że mają tego dość z różnych powodów.
    Ja bym dołożyła jeszcze to, że po 9 miesiącach bycia inkubatorem i kilku miesiącach bycia mleczarnią marzyłam o tym, żeby moje ciało znów było tylko moje. I żeby być do końca szczerą, marzyłam też o wypiciu lampki dobrego wina i zjedzeniu ostrego curry.

    • Asia Asia

      Ewo, dzieki Bogu są jeszcze normalne mamy :) Jak czytem te sfrustrowane komenatrze laktacyjnych terrorystek to łapie się za głowę. Tak nawołują do kp a właśnie swoją głupią postawą zniechęcają. Warto karmić piersią, ale nie tędy droga…Nikt nie jest idealny, a kp bywa naprawdę trudne…i Takie wpisy wspierają mamy, które czują się osamotnione. Pozdrowionka kobitki :)

  89. Ewa mama Kuby Ewa mama Kuby

    Strasznie mnie wkurza ta gównowojna o karmienie. Szczególnie nagonka na te mamy, które zdecydowały się lub musiały się zdecydować na butelkę. Jeżeli ktoś nie zna powodów takich czy innych decyzji, nie powinien się w nie wpieprzać czy komentować. Często w komentarzach widzę, że z nieznanych powodów mamy kp uważają się za lepsze (oczywiście są też te normalne, ale jakoś mniej się udzielają w dyskusjach).
    Tymczasem tak na prawdę największymi „bohaterkami” są te, które sytuacja zmusiła do przejścia na butelkę i ściąganie pokarmu. Te przerabiają wszystkie wady kp, o których pisze autorka i wszystkie wady butelki (mycie i wyparzanie butelek i laktotora, dodatkowy czas, jaki trzeba poświęcić na ściągnięcie mleka, co jest szczególnie uciążliwe w nocy, piersi zmasakrowane laktatorem). Niestety nie mogą skorzystać z zalet kp (brak przygotowań i mycia butelek itp.) ani zalet mm. Przekichane kompletnie.
    Wiem o czym piszę, dałam radę tak 7 miesięcy i wysiadłam psychicznie. I najgorsze były debilne komentarze, które słyszałam wyciągając butelkę z mlekiem. Komentarze idiotów i idiotek, które bladego pojęcia nie miały ile wysiłku trzeba było włożyć w to, by w tej butelce znalazło się mleko mamy.
    Znam kilka mam, które przez to przechodziło (rekordzistka karmiła w ten sposób ponad rok). Wszystkie są rozgoryczone zachowaniem i komentarzami laktoterrorystek, presją że strony lekarzy, położnych i często rodziny, brakiem wsparcia.

  90. mam dwóch synów kp mam dwóch synów kp

    Czytam i nie wierzę normalnie. Mój młodszy syn jest calkiem bezbutelkowy, jak na początku macierzyństwa potrzebowałam gdzieś wyjść i zostawiłam go z tata lub babcią, ściągając swoje mleko do butelki Kacperek potrafił nie zjeść nic przez całą moją nieobecność , potem podawali mu kaszki z tym szło juz lepiej bo jadł łyżeczka.
    Po drugie jak widzi tatę to jest mega szczęśliwy i żako ale jednak zdaza się ze płacze gdy mąż wychodzi z pokoju a zostaje ze mną.
    Po 3 usypianie. Tak bądź o często jest tak ze usypiam go przy cycku, jednak tata usypia go na rękach i zazwyczaj zajmuje mu to dużo mniej czasu niż mi.
    Po 4. Dieta… a co to…. nie trzymam jakiejś destrukcyjne diety. Starszy był na piersi podczas mojego wesela i nie ukrywam ze trochę się napilam w sumie tak symbolicznie, bo raczej alkoholu nie pijalam, na szczęście syn dostawał juz inne pokarmy, wiec nie było problemu by zjadł kaszkę, owoc i słoiczek.
    Po 5. Przesypianie nocy, na różnych grupach czytam o tym kiedy to dzieci przesyłają całe noce i powiem taka , że głupot się na czytałam „daj butle to przespi ci całą noc” , wiec postanowiłam to wprowadzić u starszego jakoś kolo 9m(ogólnie w nocy budził się wtedy tylko raz – pewnie marzenie niejednej mamy, Dostawał butle i to z kaszą na wieczór, ale nic nie pomogło tez się budził, wiec zrezygnowałam , jakoś kolo 11m zaczął przespać noce, poprostu tak sam z siebie, młodszy za to do roku potrafił budzić się i 3razy w nocy, teraz ma 13m i od jakiegoś czasu jest tylko jedno nocne karmienie, na to nie ma żadnej reguly.
    Ogólnie byłam otoczona różnie nastawionym osobiście, teściowa, która ciągle pytała „czy on się najada. ..” ” a lody możesz jeść, nie będzie mleko za zimne” , ” gazowane pijesz, to mleko nie będzie gazowane” boszeee. …. nie wiem skąd to się bierze, albo moja ” babcia to on jeszcze je tylko z cycka a nie za duzy, ja to już od 4m podawałam inne rzeczy” i jeszcze kilka od koleżanek ” moja ciągle płacze , wiec się nie najda, a Twojemu synkowi starcza Twoje mleko” kurcze dziecko, które ma 2-3 miesiące płacze bo chce do mamy niekoniecznie jeść.
    Masakra jakas.

    Synek śpi w swoi łóżeczku biorę go do karmienia i odkladam . Nie powiem może nie zawsze było pięknie i kolorowo. Poranne sutki -do tego stopnia ze krew z jednego leciała, przy starszym kołki i ulewanie -i to mega, aż do ok. 6m, przy młodszym zapalenie piersi. Jednak nigdy nie przyszło mi do głowy by wracać ze spaceru bo młody głodny. Siadam na ławce i poprostu najzwyczajniej w świecie karmiłam, zdążyło mi się karmic na krawężniki em przed sklepem bo nigdzie w pobliżu ławki nie było, a zimna do głowy by mi nie przyszło gdybym karmiła butla by karmic na dworze. Dziecko nie jest głodne co chwile nie przesadzajmy. Jak juz gdzieś dalej chciałam się wybrać to tak by po drodze była jakaś galeria, supermarket by tam wejść i nakarmić maluszka.
    A i jeszcze co do choroby i leków to w okresie przeziebienie wym wole zapobieganie niż leczyć wtedy też łyka Wit C oraz coś z rutyną, jem tez chlebek z czosnkiem i cytryne. Tak byłam chora ostatnimi czasy to na andrzejki i trwało to jeden dzien temperatura 39 stopni a potem byłam chora w połowie stycznia (pewnie grypa , bo w domu wszyscy byli chorzy) chorowała 2 dni. Ale to akurat każda mama wie , że mając dzieci nie można sobie pozwolić na chorowanie :) i to bez roznicy czy dziecko butelkę czy kp.
    Nie potępiam mam karmiących butelką, jednak najbardziej boli mnie ta ich nieswiadomosc, brak doedukowania, bo często niestety właśnie to jest przyczyną ze nie karmią piersią, wiadomo są jakieś tam wyjątki, no ale jednak gro mam, gdyby miało kogo się dopytać , wsparcie ze strony rodziny czy pielegniarki pewnie by karmilo. To takie tam moje przemyślenie, dodam jeszcze:
    Jestem mamą dwóch synów i kp u obu wyglądało całkiem inaczej, zaczynając porannych sutkow :/ i od kolek potrafiłam pół nocy bujać na rękach i ulewanie do tego stopnia ze po 4 razy dzień syna trzeba było całkiem przebierać, siebie również i wycierać podłogę, ok 6m minęło samo. Starszy około roku jadł juz tylko raz dziennie odemnie z samego rana jak się obudzil. (Na szczęście bo jak miał 13m trafiłam do szpitala na podtrzymanie ciazy końcówka 7m,) przez to starszy się śmiać odstawil, albo można powiedzieć został postawiony przed faktem dokonanym.
    Młodszy natomiast na początku ładnie Przesypianie mi noce do ok 4m budził się raz czasem 2 razy, dopiero potem zaczęły się jazdy i jadł w nocy po 4 razy do ok.8m był tylko na piersi nic innego nie chciał. Teraz ma 13m I jest już dużo lepiej z chęcią zjada „normalne”rzeczy, w nocy jedna pobudka. I nie wyobrażam sobie by go odstawić, jak będzie ciał to sam przestanie jeść od mamusi ;)

    • Asia Asia

      Kolejna idealna mama :) I super. Bierzesz pod uwage, ze ktos moze miec inaczej? Karmilam dwa lata i znam wszystkie wady opisane wyzej. Moje dziecko mialo ciezkie AZS, problem znany coraz czesciej. I tak stosowalam diete z zalecen kilku lekarzy. Ale oczywiscie wszyscy oni sie mylili…Tylko mamy karmiace 5 lat piersia wiedze lepiej :D

  91. Dora Dora

    ”TE uczucie…” bałam się doczytać do końca….

  92. Mama Jakuboviczka Mama Jakuboviczka

    Najwieksza wada chyba jest to, ze mozna sie natknac na ten wpis… Drugiego tak nierzetelnego artykulu ze swieca szukac. Moze nie byloby tylu rzekomych wad, gdyby kobiety nie byly wprowadzane w blad przez takie artykuly. Dieta matki karmiacej to szkodliwy mit. Tak samo dieta eliminacyjna na wyrost. Tak naprawde dotyczy ok 2% matek, a dziwnym trafem co druga karmiaca czegos nie je. Kolki sa spowodowane niedojrzaloscia ukladu pokarmowego a nie dieta matki. Co do spaceru w lesie – konia z rzedem temu, kto w srodku lasu przygotuje mm we w miare przyzwoitych warunkach, ewentualnie doniesie cieple.. W kwestiach leczenia przy kp wiele lekow mozna bezpiecznie zazywac. Poprostu lekarze nie aktualizuja wiedzy. Co to okazjonalnej lampki wina na uroczystosci rodzinnej tez nie jest tak do konca, bo alkohol nie kumuluje sie w mleku, tylko jest wydalany. Po lampce wina jesli odczeka sie dwie godziny mozna karmic. Karmienie na zadanie wlasnue na tym polega ze sie ta piers podaje. I nie utrwala to zadnych zlych wzorcow. A ojciec swietnie moze nawiazywac wiez z dzieckiem w inny sposob. Proponuje najpierw sie doksztalcic a potem pisac madrzejsze artykuly. Gratuluje w imieniu wszystkich dzieci, ktorych matki sie wahaly, ale po przeczytaniu tego artykulu postanowily przejsc na butelke. Wstyd, wstyd, wstyd…

    • Natalia Natalia

      Kolejna mleko terrorystka, może w koncu zrozumiesz, ze takie komentarze, jak Twoj zniechecaja kobiety do karmienia piersia? Wiecej zrozumienia, mniej zlosliwosci. Opamietajcie sie dziewczyny, serio…Jestescie zalosne w tym swoim kreowaniu sie na ideal

  93. Sonia Sonia

    Bardzo mądry artykuł – samo życie. Cieszę się że na niego trafiłam. Liczę na więcej artykułów Pani Doroty.

  94. Asia Asia

    Wszystko to prawda. Karmiłam starszego synka 1.5 roku a mldszego karmię już rok. Decydując się na pełne karmienie piersią dobrze jeśli kobieta ma świadomość ograniczeń i problemów jakie ze sobą niesie. O zaletach wszystkie mamy wiedzą ale wady wychodzą dopiero w praktyce i często połączone z baby blues potrafią dobić. Masakryczny nawał pokarmu w pierwszych tygodniach kiedy najlepszym wyjściem wydaje się amputacja ;-) albo wykańczające nocki z dzieckiem przy piersi. Tego nikt Wam nie powie a jak do tego pojawi się zapalenie piersi z gorączką i dreszczami jak przy grypie. Ech. Karmienie nie jest lekkie ale po tylu latach myślę że warto. Dając dziecku to co najlepsze można mieć dużą satysfakcję i wiele dumy z siebie.

    • sosrodzice sosrodzice

      Asiu, dziękuję, że to napisałaś :) Pozdrawiamy serdecznie

  95. Gabriela Gabriela

    Szok! Bardzo tendencyjny i pisany na siłę artykuł i dziwię się że taki w ogóle powstał. Drogie Mamy, ogarnijcie się! KP NIE MA WAD! Jest to biologiczny i naturalny proces. Bo inaczej nie wiem jak to się stało,że ludzkość i wszystkie ssaki przetrwały bez mm. A podawanie dziecku tylko mm (gdy kobieta jest zdolna do kp), to tak jak wyłączne stołowanie się w mckwaczu lub innym burgerkrólu- sztuczne i wysoce przetworzone. I nikt mi nie wmówi że jest inaczej. A ten argument ze stanikami czy sukienkami to przechodzi sam siebie. Potem jakaś kobietka w ciąży czyta taki artykuł i już się nastawia że kp to udręka. Karmię piersią prawie 2 lata i NIGDY dziecko przez to nie ograniczyło mi niczego. A jeśli jakaś mama wymyśla że nie jest w stanie przez pierwsze 6 m-cy wyłącznie karmić piersią (z powodów opisanych w artykule) to może nie jest stworzona do dzieci. Przepraszam jeśli Was uraziłam,ale takie jest moje zdanie.

    • nini nini

      „KP nie ma wad”? Następna laktoterrorystka… Współczuję waszym dzieciom, bo może i karmicie piersią, ale po waszych wypowiedziach widać, że empatii w was totalnie brak – a tego dziecko potrzebuje równo mocno.
      I owszem, kiedyś były tylko porody naturalne oraz karmienie piersią, i ludzkość przetrwała – tylko jaka wtedy była śmiertelność matek i dzieci w porównaniu do XXI wieku? Jak kobiety przeżywały tak boleśnie okupione macierzyństwo? Ja osobiście się cieszę, żę mamy XXI wiek, zaawansowaną medycynę, i nie musimy cierpieć „dla zasady”.
      A jeśli twierdzisz, że KP absolutnie, w ogóle cię nie ogranicza, to albo zmyślasz albo masz bardzo nudne życie.

  96. Matka Matka

    Nie wiem kto napisal ten artykul… karmie wylacznie piersia. Mamy ogromna ochote na sex non stop z moim mezem. „wiszenie na piersi” to piekny czas spedzony z moim synkiem. Ogladamy filmy, dzidzius sscie piers, jest spokojny i czuje sie bezpiecznie, a ja ciesze sie tymi przytulankami z nim. To tpotrea tylko kilka miesiecy, zatesknie za tymi momentami i staram aie nimi cieszyc kazdego dnia! Alkohol – lampke wina mozna wypic jesli nasteone karmienie bedzie za 2- 3 h a wieksze imorezki mozna zaplanowac za kilka miesiecy. Okres noworodkowy trwa tak krotko, jesli ktos postamowil zostac matka to nie po to zeby po dwoch miesiacach latac na grubsze popijawy ;)) karmienie piersia jest piekne, jest najlepszym prezentem dla dziecka i jego zdrowia, a takze rozwoju. Co do diety to w artykule sa napusane bzdury. WHO zaleca jedzenie wszystkiego jak dotad – mleko powstaje z krwi, a nie z zoladka matki.

  97. Młoda mama Młoda mama

    Drogie Panie. Nie ma co się licytować kto ma tutaj rację. Ja piersią nie karmiłam bo się nie udało. Nie pomogło częste przystawianie dziecka do piersi, herbatki na laktację i dieta. I nie uważam się za gorszą matkę. Synek jest wesołym, ślicznym bobaskiem, który ma już 8 miesięcy i nie miał nawet kataru (pomimo że z mężem byliśmy ciężko przeziebieni). Dlatego drogie Panie jeśli nie karmicie piersią to nie ma sie czym martwić. To nie zbrodnia! Pytanie mam tylko do matek karmiących…Ile z Was kiedykolwiek badało swoje mleko w celu sprawdzenia czy dostarczacie dziecku wszystkich niezbędnych składników odżywczych. Otóż mojej przyjaciółce przebadano jej mleko i okazało się że nie jest wystarczająco pożywne dla dziecka i nie dostarcza mu wszystkiego czego dzieciaczek potrzebuje. Zalecono jej przejście na mleko modyfikowane, a teraz miesza swoje mleko z butelkowym. Więc zanim zaczniecie krytykować „mamusie butelkowe” zastanówcie się czy Wy dostarczacie swojemu dziecku wszystkich niezbędnych składników.
    Pozdrawiam i powodzenia w „zdrowym macierzyństwie”

    • MamaKP MamaKP

      Jestem bardzo, ale to bardzo zdziwiona tym co Pani pisze… :-/
      Kto i gdzie zbadał mleko tejże mamy? Na jakiej podstawie stwierdzono, że jest mało wartościowe?
      Powstają Banki Mleka Kobiecego do którego przyjmują mleko kobiet karmiących piersią nie dłużej niż (bodajże) 3 miesiące. Takie mleko podaje się wcześniaczkom, bo jest dużo bardziej wartościowe niż mm.

      Jestem po prostu w szoku. :-o

      Pozdrawiam serdecznie :-)

  98. MamaKP MamaKP

    Nie mam nic przeciwko mamom karmiącym mm. :-) Najważniejsza jest miłość do dziecka.
    Czytając blog wspaniałej kobiety, mamy, certyfikowanego Promotora Karmienia Piersią i współzałożycielki Fundacji Promocji Karmienia Piersią, czyli Agaty Aleksandrowicz (www.hafija.pl) wiem, że w Polsce nie ma niestety wystarczającego wsparcia i wiedzy na temat kp. :-(
    Jednego i drugiego synka karmiłam ponad 2 lata i to był wspaniały czas. :-) Obaj byli bezbutelkowi i bezsmoczkowi. ;-)
    Teraz jestem w trzeciej ciąży i wiem, że chcę karmić piersią. :-)

    Mam nadzieję, że Autorka tekstu się nie obrazi, ale artykuł mi się nie podoba…
    Gdybym zaczynała przygodę z kp być może odwiódłby mnie od tego…

    Pozdrawiam WSZYSTKIE Mamy bez względu na sposób karmienia! ;-)

  99. pannamigotka pannamigotka

    Kryzys laktacyjny i dezinformacja w związku z tym jak z nim sobie radzić. Setki różnych sposobów i nie wiadomo co najlepsze. Co wybrać? Czy może wszystko na raz? Mi w końcu finalnie pomógł lactosan ale przedtem musiałam sprawdzić wiele różnych sposobów.

Zobacz również