Dlaczego nie noszę dziecka w chuście, czyli każde rozwiązanie ma wady

Tak to jest z naszym życiem mamowo-tatowym, że to, co sprawdza się u jednych rodziców, wcale nie musi być dobre w przypadku drugich. Tymczasem moda, jaka zapanowała, często nie pozwala przyznać się do tego, że pewne rozwiązania w niektórych sytuacjach się nie sprawdzają. Tak jak noszenie w chuście. Dla wielu mam to opcja idealna (i nikt temu nie przeczy), w przypadku innych całkowicie nie zdaje egzaminu. Bo chusta, czy nosidełko, wbrew pozorom nie jest tak doskonałe, jak niektórzy chcą twierdzić.

Energiczne dziecko

Chusta może się nie sprawdzić w przypadku energicznych maluchów. Zwłaszcza kilkumiesięcznych, nie wspominając już o dzieciach, które dopiero nauczyły się chodzić. Może wręcz okazać się zbędnym, niepotrzebnym wydatkiem w konfrontacji z dużą energią rozpierającą malucha.

Często zamiast dziecko słodko się przytulić do rodzica, czy po prostu oglądać to, co je otacza, kręci się, stara się przesuwać, czy wręcz wyrywać na ziemię (nawet wtedy, jeśli jeszcze nie chodzi, a na przykład jest na etapie raczkowania). W takich sytuacjach noszenie dziecka w chuście jest bardzo męczące: dla rodzica i malucha.

Waga dziecka/niewygoda

Choć mówi się, że chusta ma odciążać kręgosłup, to praktyka wielu mam, o czym świadczą liczne wypowiedzi na forach (np. tu na chusty.info), mówi co innego. Nie brak narzekań, że prawdziwym wyzwaniem jest „załadowanie” na brzuch lub plecy 10-kilogramowego malucha oraz dodatkowe dźwiganie w rękach zakupów, czy nawet zabawek do piaskownicy. W takiej sytuacji zdobywając się na odwagę i szczerość w tym temacie, obiektywnie trzeba stwierdzić, że łatwiej byłoby dziecko włożyć do spacerówki, a na rączki wózka, czy w kosz pod wózek włożyć wszystkie niezbędne rzeczy…

Ponadto wraz ze wzrostem dziecka wiele mam narzeka na to, że w chuście trudno usiąść. Mają w tym przeszkadzać nóżki malucha, które wymuszają lekkie pochylenie do tyłu, a nawet siadanie w pozycji półleżącej. Gdy dodatkowo siedzimy w kawiarni i chcemy wypić gorącą herbatę, czy kawę, przenosząc ją nad głową dziecka, wystarczy tylko niespodziewany, nagły ruch dziecka i nieszczęście gotowe.

Konieczność zmian

Jeśli sądzimy, że zakup jednej chusty będzie wystarczający, to z pewnością się zawiedziemy. Oczywiście wózki również się zmienia z głębokiego na spacerówkę, czy potem na parasolkę, jednak, by mieć pewność, że chusta/nosidełko będzie dostosowana do naszych zmieniających się potrzeb przez cały okres niemowlęctwa i później, będziemy musieli zainwestować w kilka modeli. To niestety każdorazowo wiążę się z przestudiowaniem tematu, dostosowaniem modelu do własnych potrzeb i czasami popełnieniem błędu….Najlepiej byłoby pożyczać chusty i sprawdzać, czy się nadają, ale nie zawsze jest taka możliwość.

Cena

Oczywiście chustę można uszyć samodzielnie, zlecić tę usługę innej osobie – co jest opcją tańszą, ale rzadziej wybieraną lub wybrać produkt gotowy z asortymentu sklepu, co niestety wiąże się z dość sporymi kosztami.

Gdy założymy dodatkowo, że chustę będziemy kilka razy zmieniać, to koszt zakupu będzie dla nas wyższy kilka razy (a zmiana jest konieczna ze względu na posiadanie maksymalnego obciążenia wielu chust oraz z powodu ich formy).

Ponadto większość mam chustowych i tak kupuje wózek, co sprawia, że w wyjątkowo napiętym budżecie, trzeba znaleźć miejsce na kolejną pozycję i następny wydatek: zakup chust obok dość kosztownego wydatku na wózek.

To nie wszystko. Chusty się brudzą, o czym często się zapomina, co sprawia, że trzeba je oczywiście prać, a w czasie, kiedy schną, mieć najlepiej coś w zastępstwie (jeśli nie używamy wózka). Czyli jeśli chcemy mieć gwarancję wygody, najlepiej koszt około 200-400 złotych pomnożyć razy dwa.

Trzeba się nauczyć

Niektórzy nie noszą chusty, bo nie mają zaufania do takiego rozwiązania oraz również dlatego, że niektóre modele muszą być wiązane, a inne dostosowywane do budowy poprzez rozluźnienie, czy ścieśnienie materiału.

Założenie chusty wymaga wprawy oraz czasu. Czasami nawet konieczne jest zapisanie się na specjalne warsztaty/kursy (czasami dodatkowo płatne), na których można się nauczyć tej sztuki. Dla zabieganych, mających mało czasu mam może być to warunek, czy inaczej potrzeba nie do przeskoczenia.

Dziecko tego nie lubi…

Tak jak nie wszystkie niemowlęta lubią jeździć w wózku, tak samo nie każdy zaakceptuje chustę. Są różne sytuacje. Ten fakt potwierdzają również instrukcje obsługi dołączane do chust, które informują o tym, jak wyciszyć dziecko, które protestuje przed włożeniem do chusty. Niektórzy producenci wprost sugerują, by wkładać do chusty dziecko ze smoczkiem w ustach. Ponadto powszechna jest uwaga, by się nie zrażać pierwszymi niepowodzeniami, ponieważ potrzeba czasu do tego, aby przekonać maluszka do noszenia w chuście. Niektóre dzieci protestują tak głośno, że przygoda z noszeniem w chuście (teoretycznie bardzo naturalna) bardzo szybko się kończy.

Jest też inny aspekt: mianowicie czas rozpoczynania chustowania. Ponownie wracając do wskazówek producentów: zanim zastosujemy chustę przed szóstym tygodniem życia dziecka należy skonsultować ten fakt z pediatrą. Nie wszystkie dzieci mogą być noszone w chuście.

Chusta dobra na wszystko?

Czytając niektóre wątki na forach internetowych lub po prostu przysłuchując się rozmowom, można mieć wrażenie, że noszenie dziecka w chuście jest dobre na wszystko i sprawdza się w każdym momencie. Jednak przecież to nieprawda…

Jeśli dziecko chce być blisko mamy, to zazwyczaj potrzebuje jej uwagi, którą nie zawsze możemy zaspokoić poprzez włożenie do chusty i zajęcie się własnymi sprawami. Ponadto dla niektórych dzieci nie do zaakceptowania jest siedzenie w jednym miejscu i chusta nie sprawdzi się wtedy, kiedy mama ma coś do zrobienia w pozycji siedzącej. Trudno sobie również wyobrazić gotowanie z dzieckiem w chuście nad gorącymi garnkami, zwłaszcza wtedy, kiedy dziecko jest coraz ciekawsze i z chęcią łapie wszystko to, co znajduje się w zasięgu ręki.

Ponadto nie brak głosów, że noszenie chusty jest niewygodne latem, kiedy po prostu w chuście jest cieplej zarówno rodzicom, jak i dziecku. Niektórzy rodzice jako wadę wymieniają brak możliwości osłonienia dziecka przed słońcem (w wózku mamy możliwość rozłożenia parasolki, czy daszka), czy gdy robi się zimno – przed chłodem (oczywiście są kurtki dla dwojga, jednak to dodatkowy wydatek i nie zawsze się sprawdza).

Spanie w chuście

Producenci chust przekonują, że ich używanie pozwala poradzić sobie z trudnościami ze snem niemowlaka, tymczasem wiele doświadczeń mam wskazuje na to, że próba wyciągnięcia dziecka z chusty i odłożenia kończy się wybudzeniem i płaczem…To niestety sprawia, że noszenie dziecka w chuście nie jest tak wygodne, jak pozornie się wydaje.

Kontrowersje/dezinformacja

Problemem może być też wiele kontrowersji wokół noszenia w chustach. Można mieć wrażenie, że co ekspert to inna opinia. Niektórzy twierdzą, że noszenie w chuście ze względu na obciążenie kręgosłupa nie powinno trwać dłużej niż dwie godziny dziennie, inni propagują sięganie po chusty i noszenie dzieci w nich bez ustanku.

Są też spory między producentami. Przykładowo pewne wątpliwości dotyczą noszenia dzieci w tak zwanej chuście kółkowej: niektórzy z producentów odradzają noszenia w nich dzieci w pozycji poziomej (do której zdawać by się mogło te chusty zostały stworzone), dopuszczając tę pozycję tylko w sporadycznych sytuacjach, na przykład podczas karmienia piersią. W pozycji tej (polecanej od urodzenia) nie dopuszcza się noszenia dzieci mających problem z bioderkami, czy oddychaniem. Z kolei inne źródło wskazują, że chusty typu kołyska właśnie do tego celu zostały stworzone i można bez trudu i bez obawy nosić w nich dzieci.

Mając na uwadze te sprzeczności między wskazaniami użytkowania oraz chęć wielu producentów, by za wszelką cenę sprzedać produkt, można mieć wątpliwości, w co wierzyć i czy w ogóle sięgać po chusty, które z jednej strony propagowane, z drugiej bardzo często (zwłaszcza w pierwszych miesiącach) są odradzane.

Na koniec uwaga: każde rozwiązanie ma swoje wady i zalety. Dlatego powstał ten artykuł. Rzeczywistość nie jest tak różowa, jak niektórym się wydaje. Trudno się zgodzić na agresywne przekazywanie mamom tylko jednej wizji oraz politykę „noszenia w chuście” zakładającą, że jest to idealne rozwiązanie. Niestety nie jest.

Dorota, mama pięcioletniej Oliwii i dwuipółletniej Paulinki, orędowniczka zdrowego rozsądku w wychowywaniu dzieci. Nie znosi wypowiedzi o idealnych niemowlakach, które od pierwszych tygodni przesypiają całe noce, nie grymaszą przy jedzeniu, nigdy nie miewają kolek i złych humorów. Dzieci są tylko dziećmi. Mają prawo do gorszych dni. Tak jak ich rodzice. Uwielbia wspólne chwile z mężem i córkami. Każdego dnia uczy się, jak być trzeźwo myślącą matką.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. nina nina

    miałam chustę, próbowałam wkładać syna. nic z tego, zakończyło się tak, że 200 złotych wydałam na darmo…

  2. MARIA MARIA

    dostałam chustę w prezencie…może z trzy razy użyłam, sprzedałam na allegro, oferując chustę, jak inni, „prawie nie używaną”, jak nowa…

  3. OlkaG OlkaG

    Myślałam o chuście, ale przerasta mnie przede wszystkim cena, a i wady są dosyć sugestywne…

    • kreolka kreolka

      Nową chustę kupiłam za 140zł, a używane znajdziesz dużo taniej. Dla niektórych rodziców chusta to zbawienie, więc nie wiem o jakich sugestywnych wadach mowa..? Pytam z ciekawości, bo po prostu na własnym przykładzie widzę, jak ciężko może być z małym płaczkiem kolkowym. Dla mnie chusta to błogosławieństwo:) Natomiast zdaję sobie sprawę, że niektórym dzieciom może nie być potrzebna.

  4. goo goo

    Przymierzałam chustę u koleżanki.
    Mam 160 cm wzrostu, więc efekt był taki, że zanim ją zawiązałam, jej końce dokładnie zamiotły dywan. Nie wyobrażam sobie zakładania tego na dworzu (zwłaszcza podczas np. deszczu).
    Mam nosidło ergonomiczne, w którym mała uwielbia siedzieć a ja mogę ją błyskawicznie włożyć i wyjąć.

    • Ewa Ewa

      No właśnie chciałabym tak tylko u kogoś przymierzyć…A to nosidło to wygląda tak trochę jak plecak na szelkach?

      • goo goo

        Tak mniej więcej ;)
        My zdecydowaliśmy się na ergonomiczne, bo w nim są prawidłowo ułożone biodra, w pozycji tzw. „żabki”, czyli nogi nie dyndają.
        W większości nosideł producent pisze, że można nosić dziecko z przodu i z tyłu – na plecach (to, które ja mam – Eco Design firmy Womar – ma jeszcze opcję „na boku” ale sami zaznaczają, że tylko w wyjątkowych sytuacjach i nie za długo).
        A jeśli chodzi o mój przypadek z chustą, trzeba pamiętać, że chusty mają różne rozmiary (tzn. długości). Jeżeli jesteś wysoka i szczupła, to mój problem pewnie Ciebie nie dotyczy, ja niestety nie jestem ;) dlatego musiałabym kupić dłuższą i zamiatać nią mieszkanie.

        • Dorota Dorota

          Goo, rzeczywiście to niedogodność, o której nie wspominałam wprost :) Zamiatanie chustami, czy to w deszczu czy w mrozie po śniegu ;)

          • OlkaG OlkaG

            No ja też mam 160 cm, więc mogłoby być ciężko. Myślałam o nosidle, ale ceny też są powalające.

          • Dododotka Dododotka

            A ja ma 160cm i noszę mojego sporego (9kg /6 mcy) w chuście ;) co prawda rzeczywiście kam wózek, ale specjalnie nie kupowałam najroższego modelu, bo od początku wiedziałam, że będę nosić. Młode jeździ w wózku teraz jedynie w foteliku jak jesteśmy na zakupach, bo rzeczywiście wiązać pod marketem na parkingu mi się nie chce ;) ale to też jest do obejścia, bo nie raz jak jechaliśmy do parku wiązałam chustę w domu i na miejscu tylko wkładałam Młode i dociągałam chustę. Zrestą wiązanie to 2 minuty :)
            Syn chustę uwielbia, a dodam, że jest dzieckiem baardzo ciekawskim i ruchliwym.
            Nie zamieniłabym w tej chwili chusty na wózek z prostego powodu – jak mam do wyboru na spacerze trzymać dziecko jak najdalej od siebie albo przytulać się do niego cały czas – wybieram to drugie ;)

    • Milkaczoko Milkaczoko

      Ergonomy sa super ale dla siedzacych, dla mlodszych pozostaje tylko chusta :)

  5. Ewa Ewa

    Nie zdecydowaliśmy się na chustę… Nie mam zaufania do tego gadżetu! Słyszałam niedawno o przypadku, że mama nosiła dziecko i myślała, że ono sobie słodko śpi a ono nie żyło… udusiło się w chuście, bo źle się ułożyło ( bardzo malutkie było to dziecko)…ale nie ukrywam, że chciałabym spróbować jak to jest nosić dziecko w chuście..

    • Ewa Ewa

      I muszę przyznać, że dopóki się nie spróbuje to ma się zupełnie inne zdanie na ten temat… Nadal nie włożyłabym do chusty noworodka (ze strachu, ze się udusi), ale zaufałam noszeniu dziecka, które utrzymuje główkę samo i jest jak w nosidle :)

    • M. M.

      To jest kompletnie niemożliwe jeśli zawiąże się prawidłowo! A poza tym dziecko musiało być chore. Wyobrażacie sobie dziecko, które się dusi bez dźwięku i bez ruchu żadnego?… Cokolwiek dziwne i niezgodne z funkcjonowaniem ciała i z naturalną samoobroną, którą ma się od urodzenia.

    • 100 100

      Dziecko nie było noszone w chuście, tylko w tzw worku na ziemniaki. Dzieci nie nosi się poziomo, tylko pionowo, a w tej pozycji nie ma prawa się udusić. Tamto się udusiło, bo było noszone poziomo i broda przygięta do klatki piersiowej utrudniła oddychanie

  6. Mama Gabusi Mama Gabusi

    Uwielbiam ten artykuł ;-) Wreszcie terror eko-mam fanatycznych wielbicielek chustomanii został przerwany… A pierwsze zdanie: ‚Tak to jest z naszym życiem mamowo-tatowym, że to, co sprawdza się u jednych rodziców, wcale nie musi być dobre w przypadku drugich.’ powinni sobie wypisać na obudowie laptopów doradzacze-eksperci, którzy pozjadali wszystkie rozumy i najlepiej wiedzą, co jest dla nas i naszych dzieci dobre i potrzebne. I zamiast prezentować fakty, opisywać rzeczy, podpowiadać – nachalnie nas pouczają i krytykują ;-)

    • sosrodzice sosrodzice

      Katrino, aż strach się bać, co napiszą Mamy, które wywołałaś do tablicy…;) Chyba, że bojąc się utożsamić z Twoim terminem, nie napiszą nic :)

    • OlkaG OlkaG

      Mamo Gabusi – masz w 100% rację! Jak mnie wkurzają te gotowe wzorce i schematy na wszystko, na każdy aspekt wychowania dziecka, każdy problem. Przecież każde dziecko, każda mam i każdy tata są inni! Dlaczego mamy robić coś tylko dlatego, że komuś innemu to pasuje? Przecież mamy zupełnie inne upodobania i gusta i nam może się to w ogóle nie podobać, a wręcz pełnić odwrotną rolę. Niestety jesteśmy bardzo podatni na takie gotowe rozwiązania uniwersalne dla każdego. Boimy się, że będziemy złymi rodzicami, jeśli z nich nie skorzystamy i będziemy wychowywać dzieci po swojemu. A jest wręcz odwrotnie.

      • Dorota Dorota

        OlkG, bardzo trafna uwaga…

      • Ewa Ewa

        Myślę, że najrozsądniej jest kierować się własną intuicją… Ona zazwyczaj dobrze radzi rodzicom :) nie zawsze trendy są odpowiednie i wzorcowe dla każdego… I staram się nimi nie podążać…

        • OlkaG OlkaG

          Dokładnie. Tyl się mówi o rodzicielskiej intuicji, a mam wrażenie, że właśnie próbuje się ją w nas, rodzicach, zagłuszyć, uśpić, zabić, poprzez takie serwowanie gotowych, „idealnych”, „złotych” rozwiązań i przepisów na rodzicielstwo.

  7. monika06 monika06

    ja nie miałam chusty i chyba tak było lepiej…szczerze powiem że nawet się nad nią zbyt nie zastanawiałam, gdyż córcia była i jest nadal bardzo ruchliwym dzieckiem, często jest problem aby usadzić ją w foteliku samochodowym a o spacerówce już nie wspominając;)
    znam mamę, która do tej pory swą prawie 2letnią pociechę zarzuca na plecy i w drogę, u nas jednak taka próba zakończyła się tęgim płaczem więc odpuściłam….
    drogie mamy wszystko trzeba samemu przetestować, gdyż każde dziecko jest inne i może to dobrze bo świat byłby nudny…..

  8. Irmina Irmina

    no to poczułam się wywołana do tablicy ;-)) chustę kupiłam pod koniec ciąży, bo jeszcze w szkole rodzenia uczono nas jak ją wiązać i bardzo mi przypadła do gustu. Jeśli chodzi o zalety – super sprawa, gdy dziecię jest malutkie i potrzebuje dużo bliskości. Mój syn pierwsze tygodnie życia spędził w inkubatorze, więc po powrocie do domu lepił się do mnie cały czas. Dzięki chuście mogłam w miarę normalnie funkcjonować w domu (gotowanie, zmywanie, prasowanie), a okruszek słodko spał. Ponieważ to listopadowe dziecko, początkowe noszenie przypadło na zimę – było nam razem bardzo cieplutko, a ja zmarzlak straszny jestem… Poza tym szybko się w niej uspokajał i łatwo zasypiał. No i nigdy nie miał kolki. Teraz mój „maluszek” ma 9 miesięcy i ponad 11kg i zaczynają się schody. Generalnie chustę mam zawsze ze sobą (pod wózkiem). Synek ma czasami na spacerach napady absolutnej niechęci do wózka i wtedy motamy chustę. Zważywszy na jego gabaryty i wagę, noszenie go, zwłaszcza na dłuższych dystansach, to duże obciążenie dla mojego kręgosłupa i kolan. Jest też bardzo ciekawski i czasami sporo się wierci, żeby sobie świat z wysokości pooglądać. Ale chyba nic nie jest w stanie zastąpić tej wielkiej radości, gdy wyciągam go z wózka i wkładam do chusty i tego uczucia błogości i bliskości, gdy zmęczony wtula się we mnie i zasypia. Jasne, chusta to okropecznie długi kawał szmaty, który jeszcze trzeba jakoś opanować i sensownie się nim omotać. Plącze się, brudzi, obciąża układ kostny noszącego, nie jest dla każdego – oczywiście że nie. Ale ja zdecydowanie polecam. Chociażby dlatego, że wchodząc do sklepu z moim małym chuściaczkiem ekspedientki nagle się uśmiechają, ludzie przepuszczają nas w kolejce do kasy, zagadują – chusta wyzwala mnóstwo pozytywnych emocji. Nie tylko u noszącej osoby i dziecka.
    P.S. mój mąż zdecydowanie bardziej woli naszego zielonego noszaka (ergonomiczne nosidło eco z womaru – klik klik i dziecko zadowolone i ręce wolne ;-)

    • goo goo

      my mamy dokładnie ten sam model (i nawet kolor) nosidła ;)
      i też nie mogę przejść ulicą, żeby nie wzbudzać sensacji (pozytywnej, oczywiście).
      na osiedlu wszystkie panie w sklepach nas znają ;)

    • HelowaMama HelowaMama

      Ja się zastanawiam, czy u nas takie rozwiązanie zdałoby egzamin. Moje dziecko jest drobne, jak czytam wymiary Waszych maluchów, to zastanawiam się, czy mój nie jest jakimś krasnoludkiem. 9, 400 ważyła w dniu pierwszych urodzin. To przemawiałoby za:) Jedak odkąd skończyła 10 miesięcy chodzi, a właściwie biega. Wózka nienawidziła do tego stopnia,że sprzedaliśmy,zanim skończyła rok. Choć nie robiliśmy nic, żeby jej nie przyzwyczaić do noszenia, woli sama eksplorować świat. Na każdym kolejnym etapie( pełzanie, raczkowanie, chodzenie), przedkładała samodzielność ponad noszenie. Zastanawiam się, czy taki charakterek dziecka nie wyklucza chustowania. Żeby było jasne, nie propaguję żadnego „zimnego chowu”po prostu staram się dawać jak najwięcej swobody. Pewnie, gdybym ją wkładała do chusty od noworodka, przyzwyczaiłaby się i nie miała nic przeciwko, pytanie tylko, czy taka „potrzeba” stałej bliskości nie byłaby wówczas sztucznym nawykiem? I tak sobie myślę, czy nie jest tak,że w wielu przypadkach ta potrzeba stałej bliskości leży po stronie…mamy?

      • Justyna Justyna

        Ja noszę synka od kiedy skończył miesiąc, najpierw w chuście, teraz w chuście i nosidle. Nie zawsze synuś chciał być zamotany, niedawno skończył rok, nauczył się chodzić i uciekał mi ;) ale znów przychodzi i sam mi się wspina na plecy. Jestem pewna, że przez noszenie nie ogranicza się dziecka i jego rozwoju ;)

    • Hania Hania

      Nosiłam drugie dziecko, pierwsze absolutnie nie chciało i ok. Nie mam z tym problemu. Artykuł doskonale pokazuje to, czego nie można przeczytać nigdzie indziej i za to właśnie cenię tę stronę. Tu nie ma ochów i achów, lukrowanych wizji, jest prawda – jak widać dla wielu krzykaczy niewygodna – ale prawda. Można mówić, że białe jest czarne, ale po co?
      Serio – dziwię się tym negatywnym atakom, podjudzaniem, kobietki, strasznie zniechęcacie do siebie takimi obraźliwymi komentarzami. Zero klasy. Szacunek dla Autorki i portalu, który cenię i polecam :)

  9. Nika Nika

    ja się zastanawiałam nad kupnem chusty, ale na samym początku trochę odrzuciła mnie cena…i te dość zawile sposoby jej zawiązywania…ostatecznie chusty nie posiadamy i wcale z tego powodu nie ubolewam;) za to wózek spacerówkę uważam za bardzo pomocny wynalazek, choć również nie tani, ale za to doskonale odciąża;)bo i dziecko sobie wygodnie pospaceruje i my nie musimy tachać zakupów;)

    • 100 100

      i ze spacerówka się tak fajnie po schodach wchodzi, co nie?

  10. Julia Julia

    Ja nawet chciałam nosić w chuście, bo idea sama w sobie mi się podobała – przytulam mając ręce wolne :)
    Niestety trafił mi się taki przypadek, który jeszcze w szpitalu rozkopywał się z kocyka (o ile to w ogóle możliwe przy kilkunasto-godzinnym noworodku), więc potrzeba przestrzeni była dla niej najważniejsza… I to okazało się przeszkodą nie do przeskoczenia. Dlatego zrezygnowałam z chusty.
    Mąż spróbował ze 3 razy, dziecko się wściekało, więc poza zdjęciem pamiątkowym do niczego innego chusta nam się nie przydała.
    A szkoda, bo mam w domu i chustę (200zł niewyjęte, na szczęście w prezencie) i nosidło (kolejne 200zł, znów prezent). Majątek, z którym nie wiem co zrobić…

    • Ewa Ewa

      Julio sprzedaj :) pewnie znajdą się eko- mamy, które odkupią i będą zadowolone, że kupią taniej :)

      • Julia Julia

        Pewnie tak zrobię. Spróbuję jeszcze z drugim dzieckiem. A nóż będzie spokojniejsze i chusty się przydadzą?

        • Ewa Ewa

          No tak, zapomniałam, że za chwilę rodzisz następnego Bąbla :) A już wiadomo jak Kropka będzie miała na imię? :)))

    • Paula Paula

      Julia, wystaw na Allegro do licytacji od 1zl, trochę grosza wpadnie:)

    • Irmina Irmina

      Julio, jeśli to chusta tkana, to ja polecam wykorzystać jako hamak – w naszej Nati zawiązanej na supły na balkonie drzemkował w lecie mój mąż z dzieciem, czyli jakieś 100kg razem i znakomicie dała radę!

  11. monika06 monika06

    a ja się zastanawiam nad zupełnie czyms innym, otóż rozumiem noszenie kilkumiesięcznego bobasa w chuście ale roczniaka to już bym nie dała rady;(
    a myslę, że jesli dziecko polubi taką alternatywę noszenia to później jest trudno z tego zrezygnować i co dalej???15kg dziecko nosić?

    • OlkaG OlkaG

      Szczerze powiem, że też się nad tym zastanawiam. Mój Bąbel ma już 7 kg (ma 3 miesiące) i już mam problemy z kręgosłupem… Tak więc wydaje mi się, że chusta byłaby rozwiązaniem jedynie na pierwsze 3, no góra 6 miesięcy.

      • Ewa Ewa

        Moja Córka też waży prawie 7kg, ale jak ją pierwszy raz włożyłam do chusty (na próbę u koleżanki) stwierdziłam, ze ten ciężar tak inaczej się rozkłada niż przy noszeniu na rękach….

    • 100 100

      Moja ma ponad rok i zrezygnowała z noszenia na rzecz swoich nóżek, więc ta teoria odpada.

  12. DoDo DoDo

    Dla mnie chusty to kompletna klapa… Nie tylko niewygodne, trudne w użytkowaniu, nawet po kilkukrotnym spróbowaniu. Jeżeli jakieś ekomamy decydują się ich używać, to na pewno nigdy nie przyznają tej właśnie racji. Po prostu będą się decydować tylko i wyłącznie dla zasady i dla pokazania, że niby są lepsze i potrafią więcej bliskości dać swojemu dziecku, ale też trzeba znać umiar. A zresztą jako ojciec to wolę patrzeć na kobiety, które prowadzą dziecko za rączkę lub też prowadzą przed sobą wózek.

    • Ewa Ewa

      Miło przeczytać taką opinię ojca, że mamy z dzieckiem w wózku lub za rączkę ładnie wyglądają :)

      • DoDo DoDo

        No myślę, że taki widok jest o wiele milszy, niż kobieta wyglądająca jak „wielbłąd” dźwigający dziecko i siatki z zakupami :)

        • goo goo

          czasem nie ma wyjścia.
          jak się mieszka na 3 piętrze w bloku bez windy zakupy z wózkiem mijają się z celem. dlatego czasem jestem zmuszona powyglądać jak wielbłąd ;)

    • Ania Ania

      Może jako ojciec skup się na patrzeniu na swoją kobietę prowadzącą twoje dziecko, a nie na obce.

      A z tymi ekomamami bzdura jakich mało. Podobne bzdury zresztą przewijają się w całym wpisie i innych komentarzach. Nie tylko ekomamy noszą w chustach. Nie ma to nic wspólnego z byciem eko, ot wygoda (tak, ojcze patrzący na inne kobiety – wygoda), bo wygodniej dziecko wsadzić do chusty, niż je trzymać na rękach. Ręce wolne i kręgosłup aż tak tego ciężaru nie odczuwa. I nie widzę żadnego terroru chustowego. Nikt nikomu na siłę chusty nie wciskał. Nie kupiłyście, bo nie chcecie nosić – wasz wybór. Kupiłyście i macie żal, że wydałyście pieniądze, a chusta się nie przydaje – sprzedajcie. A autorka mam wrażenie chciała być na siłę kontrowersyjna, pod prąd, pewnie żeby mieć jak największą klikalność. Kominka się naczytałaś?

    • Iwona Iwona

      chusty to wspaniały wynalazek! czy się ciężko mota? tylko pierwszych kilka razy jeśli się robi to oglądając filmik na yt lub ze zdjęć zawsze można znaleźć kogoś kto ma wprawę w motaniu i nam pomoże :) na pewno nie wolno nosić dziecka w pozycji leżącej bo może się udusić, nosimy tylko w pozycji na żabkę. nie wszystkie chusty są drogie można kupić nową chustę nawet poniżej 200zł a używaną w okolicach 100 dodatkowym atutem używanych jes to że są już mięciutkie a nie sztywne jak nowe co początkującym może utrudniać wiązanie. jestem zwolenniczką chusty ale nie maniaczką nie noszę dziecka jak nie ma takiej potrzeby z zamotanum dzieckiem przemieszczę się szybciej niż z dzieckiem w wózku np. po żwirowej drodze muszę iść powoli żeby maluchowi główka się nie urwała na wertepach. fakt nie wszystkie dzieci lubią być noszone. zaletą noszenia jest też to że z wózkiem nie zawsze wszędzie wejdziemy.
      co do nosidełek mogą w nich być noszone tylko dzieci samodzielnie siedzące warto też nauczyć się rozróżniać nosidło od wisiadła w którym dziecko dosłownie wisi na kroczu a w nosidle ma szeroko rozstawione nóżki szeroki panel i ma tzw dupowpadkę.
      wszystko jest dla ludzi trzeba tylko z tego umiejętnie korzystać pozdrawiam

  13. anusia12346 anusia12346

    starszego nie nosiłam nawet o tym nie myślała nie miałam chusty teraz kiedy synków już jest dwóch zakupiłam chuste kilka razy się ,,nosiliśmy,, jest fajnie bo ręcę wolne a przy dwóch uswisach to jest fajne. teraz zadko korzystamy bo jest ciepło aż za ciepło ale w chłodniejsze dni będziemy korzystać

  14. ewanka ewanka

    Nie wiedziałam że te chusty takie drogie ;-0 w końcu to tylko chusta. No ale ja kiedyś próbowałam sama sobie zrobić taką chustę i udało mi się tylko umyć naczynia z dzieckiem ;-D i to było moje najcięższe mycie garów ;-/

    • Porcelanowa Porcelanowa

      haha na pewno bylo to najcięższe mycie garów ;) przede wszystkim te chusty są odpowiednio tkane, muszą być ‚złamane’, czyli już używane (lepiej kupić uzywaną, jest już wyrobiona ;) i do tego odpowiednie wiązanie. Tu teżchodzi o bezpieczenstwo i dziecka i postawy, jaką mu sie chustą nadaje. Ja na przykład nie używam chusty do domowych czynności,bo też uważam, że jest niewygodnie. Ale na spacery z psami, na szybkie zakupy,spacer bez wózka – jest supe. Dziecko blisko, patrzy na świat.No i wycisza się bardzo.I to akurat jest magiczne działanie :) a moje dziecię też na początku protestowalo, teraz ja się szybko motam bo już umiem i jest nam wygodnie.CO ważne – chustą jest mi łatwiej nadać prawidłową postawę, niż trzymając na rękąch

  15. brikola brikola

    z chustami jest jak ze wszystkim- można nosić źle lub nauczyć się jak korzystać z nich właściwie :) dlatego zanim się ktoś na zapas zniechęci-polecam spotkanie z kimś kto ma odpowiednia wiedzę i będzie w stanie nauczyć wiązać tak by chusta przynosiła same korzyści.

    artykuł na zdrowy rozsądek trzeba przeczytać z dystansem ;)

    • DoDo DoDo

      No tak, tylko na zdrowy rozsądek pomyślmy, ile mam będzie poświęcać swój czas nie dość, że na wydawanie pieniędzy na chustę, to jeszcze poświęcać czas na chodzenie do specjalistów i kto wie ile jeszcze płacić im za pokazanie jak się coś robi… To chyba oczywiste powinno być, że producenci już powinni stworzyć taki produkt, z którym nie byłoby problemu i instrukcja obsługi znajdująca się w środku powinna wszystko dokładnie przedstawiać. Więc takie stwierdzenie, że powinno się udać do jakiegoś specjalisty jest naprawdę śmieszne jak dla mnie.

      • OlkaG OlkaG

        No właśnie – mam wrażenie, że to kolejny gadżet na „napędzanie rynku” tak jak bujaczki, maty, stoliczki edukacyjne i mleko modyfikowane…

        • Dorota Dorota

          Coś w tym jest. Tym bardziej, że nie można potraktować tematu od innej strony, by nie zebrało się sporo głosów mocno atakujących i nie wszystkie tutaj zostały zaakceptowane przez moderatora…

        • Ania Ania

          Hmm… wydaje mi się że jeżeli prześledzić historię noszenia w chustach to wyjdzie że raczej wózek jest gadżetem i nowym wynalazkiem

      • Mamma_Mia Mamma_Mia

        Wyjątkowo absurdalny komentarz… To i samochody niech tak producenci sprzedają, z instrukcją użytkowania w środku, sprzęt do nurkowania czy instrumenty muzyczne również…

        • mira mira

          a co w tym jest dziwnego??przecież samochód kupujemy z instrukcją obsługi (ekomama – nie wie, co to auto?) tak jak wiele innych sprzętów. chusta, nosidełko też ma instrukcję. :))) wiem, bo kupiłam. na stronach też jest sporo tego…

          • monik monik

            To trochę chamski komentarz, wiesz? raczej o Tobie świadczy źle.Jak ktoś chce się uczyć i nosić w chuście to droga wolna, tak samo z wózkiem. Żyjemy w świecie tak pełnym możliwości, że nie ma co się sprzeczać która z nich jest lepsza… chyba że ktoś lubi kopie kruszyć.

          • Ania Ania

            Czy do umiejętnego prowadzenia auta wystarczy kupić auto i instrukcję, czy jednak przyda się kurs na prawo jazdy?

            Moja chusta miała instrukcję, multum instrukcji jest też na youtube. Ale jeśli ktoś chce nosić dziecko w chuście, ale mu to nie wychodzi i potrzebuje żywego człowieka, który mu wskaże, co konkretnie robi źle, to niech z tej pomocy skorzysta. A tatusiowi, który lubi popatrzeć na obce mamusie niech głowa o to nie boli. Nic mu nie ubędzie, to nie jego czas, pieniądze ani dziecko.

            Nikt nikogo do niczego nie zmusza. A histeria, że ktoś stosuje „terror chustowy” jest co najmniej śmieszna.

      • mamam mamam

        DoDo to twój komentarz jest śmieszny

    • Dorota Dorota

      Brikola, nie miałam zamiaru nikogo zniechęcić, ale pokazać, że historia z chustą może skończyć się różnie, co udowadniają komentarze pod tym artykułem. :)

  16. anka484 anka484

    Zgadzam sie że u innych pewne rzeczy sie sprawdzają u innych nie i trzeba znaleźć swój własny sposób…My zakupiliśmy takie nosidełko i na wycieczki na szybkie wyjście jak znalazł…chusta nie zdała egzaminu, ale słyszałam od koleżanki która takową zakupiła ze świetnie się sprawdziła chusta przy kolkach. Po prostu maluszkowi pomagało noszenie kołysanie…możne warto spróbować…

  17. scorpio scorpio

    Brakuje mi tu bardzo istotnej informacji – który producent wózków jest sponsorem tego pseudo-eksperckiego artykułu! Bo nie wierzę, że ktokolwiek będąc przy zdrowych zmysłach, przyzna się że ma problem z przytuleniem własnego dziecka, co więcej – przerasta go to i woli potelepać je w wózku. Albo nad robieniem zakupów w chuście przedkłada wyższość dźwigania na 4. piętro dziecka, zakupów i wózka? Rozumiem również, że podkreślając, iż jest to ogromny wydatek, wozi w wózku tańszym niż 200zł, który po 3 latach intensywnego użytkowania sprzeda za tę samą kwotę…
    Bardzo, bardzo szkodliwy artykuł. I smutny….

    • Dorota Dorota

      Scorpio, wystarczy kilka chwil na przejrzenie zawartości portalu, by zorientować się, że strona jest w pełni niezależna i w przeciwieństwie do większości tego typu witryn uczciwa i rzetelna. :) Pozostałe uwagi, także te odnoszące się do jasności mojego umysłu pozostawię bez komentarza. :)) Jestem zdania, że styl wypowiedzi każdej osoby mówi sam za siebie.

    • MARIA MARIA

      :)) uśmiałam się Panie/Pani Scorpio ;) Ciekawe, kto zasponsorował Pana wypowiedź ;)

      • Ewa Ewa

        Powiało fanatyzmem…. Poza tym gdzie tu ktoś wspomina, ze ma problem z przytulaniem własnego dziecka? Oj nadinterpretacja ogromna…

    • Ewa Ewa

      To pierwszy chyba artykuł, który przedstawia realnie wady chust, bo wszędzie wszyscy rozczulają się jakie to one są cudowne…

    • OlkaG OlkaG

      W wózku można powozić dziecko „trochę” dłużej niż ponosić w chuście to – po pierwsze. Po drugie – każdy ma prawo do swojego zdania. To, że dla Ciebie chusta jest super, nie znaczy, że musi odpowiadać każdemu. A dziecko można przytulać inaczej, niż tylko w chuście, więc nie łączmy nierozerwalnie chusty z czułością.

  18. Ewa Ewa

    Muszę się Wam przyznać, że przymierzyłam taką chustę i nosiłam tak na próbę w niej córkę… i podobało nam się to…. o dziwo… sama byłam tym faktem zaskoczona, bo byłam raczej anty…Skusiłam się nawet zakupić chustę tkaną. Oczywiście nie zamienię wózka na chustę, ale tak na chwilę i w sytuacjach awaryjnych może się nam sprawdzi :) A do zakupu skłoniła mnie noc kiedy to bite trzy godziny nosiłam Małą (płacz przez dziąsełka) i już nie mogłam na ręce- wtedy marzyłam o tej chuście…. :) W końcu tylko krowa nie zmienia poglądów ;p Oczywiście nadal podchodzę do chusty z dystansem, bo znam jej masę wad, ale zobaczymy, jeśli pomoże nam chociaż na chwilę czasem to będę zadowolona :)

    • Dorota Dorota

      Ewo, super! :) Przecież nikt nie mówi, że chusty są „niedobre” i „be” :) Super noszenia :) Może zróbcie sobie zdjęcie :) i pochwalcie się :)

      • Ewa Ewa

        Trochę głupio było mi tu się Wam przyznać, ze ja antychustowa kupiłam chustę :) ale co tam :) ma to być dla nas rozwiązanie „awaryjne” i pomocne a nie stałe :) a zdjęcie to na maila?

        • Dorota Dorota

          Ewo, ale dlaczego głupio? :) Przecież chusty obok wymienionych powyżej wad, mają też zalety :) I w wielu przypadkach się sprawdzają :) Dlatego jak ma Wam służyć, to super, że kupiłaś i niech się dobrze sprawuje :) A zdjęcie może na FB? chyba, że tylko „prywatnie” to na maila :)

        • OlkaG OlkaG

          Ewo, przecież trzeba poznać wszystko na własnej skórze. Może akurat się okaże, że to jest rozwiązanie dla Ciebie?
          Ja po trzydniowym noszeniu marudzącego Szymonka na rękach też zamarzyłam o chuście…
          Gdyby nie cena myślę, że spróbowałabym.

          • Ewa Ewa

            OlkaG za tkaną chustę zapłaciłam 53zł, to chyba do zniesienia wydaje mi się :) a i dostawa gratis :))))))))) chcesz link?

          • Ulka Ma Ulka Ma

            kupiłam chustę za 250 złotych. nową w sklepie. próbowałam używać przez miesiąc. uparta jestem i chciałam nosić tak dziecko. niestety się nie udało. dlatego osobiscie nie polecam, ale zgodzę się z autorką artykułu: dla każdego dobre jest co innego. dlatego polecam wypożyczyć chustę, a potem dopiero ewentualnie kupić. jak się ma taką możliwość, to super

  19. Kocia_mama Kocia_mama

    Jako autorka zalinkowanego tu watku z forum chusty.info czuje, ze musze wtracic swoje trzy grosze.
    Owszem, bywa mi niewygodnie w chuscie. Czasem wybieram wozek, szczegolnie w upaly. Ale im dluzej nosze mojego syna, im wiecej wiazan mam na karku, tym mocniej wiem, ze chusta to dla nas swietne rozwiazanie.
    Kazde rozwiazanie ma wady. Ale moim zdaniem zadaniem osoby piszacej takie artykuly jak ten, powinno byc rzetelne przedstawienie plusow i minusow, tak uwazam…
    Co do wygody i niewygody – poniewaz ZALEZALO mi na noszeniu dziecka,nie zniechecilam sie po trzech razach, tak jak wiekszosc z Was, ktorzy tu komentujecie. Szukalam rozwiazania idealnego dla siebie i znalazlam – jest nim chusta kolkowa. Mam ja zawsze przy sobie, bo wiele z naszych spacerow w wozku konczy sie placzem – wtedy w minute maly laduje w chuscie, jest zadowolony, a zakupy jada sobie wygodnie w wozku:-)
    Kiedy na czyms nam zalezy, bo wiemy jak jest wazne i dobre, nie warto sie tak szybko poddawac. Mialam wiele chwil kryzysu, ale mam juz go za soba. (Tak samo bylo zreszta z moim karmieniem piersia, tez nie bylo latwo, ale warto walczyc o to, co uznajemy za istotne dla nas i dla naszych dzieci).
    Nie bede Was namawiac, ale chcialabym byc dla Was przykladem, ze jesli sie chce, to mozna. Moze nie wszyscy sprzedaliscie swoje chusty, moze ktos z Was sie jescze waha…
    :-)
    Pozdrawiam.

    • Dorota Dorota

      Kocia mamo, witamy :) Tak jak napisałam: „Na koniec uwaga: każde rozwiązanie ma swoje wady i zalety. Dlatego powstał ten artykuł. Rzeczywistość nie jest tak różowa, jak niektórym się wydaje. Trudno się zgodzić na agresywne przekazywanie mamom tylko jednej wizji oraz politykę „noszenia w chuście” zakładającą, że jest to idealne rozwiązanie. Niestety nie jest.” Trudno w każdym artykule podejmować każde zagadnienie związane choćby trochę z tematem. Artykuł jest o wadach chust, nie o zaletach. Dlatego pozwolisz, że będę pisała artykuły na temat, a nie obszernie wypowiadała się o tym, co w danym temacie jest drugorzędne :))

    • kola kola

      nie rozumiem tego sprostowania….po co się wycofywać niby z własnych słów, by powtarzać to samo? na forum narzekanie, że chusta niewygodna, a tu, że niewygodna, ale przecież super. :D to jest śmieszne. byle nikt nie napisał, że chusta ma wady. ludzie, ja naprawdę mam wrażenie, że Wy nie potraficie czytać prostych zdań. :) ogólnie pozdrawiam. fajna strona :)

      • Chustowa Chustowa

        Rzeczywiście, czytanie ze zrozumieniem to powszechny problem :/ Pewnie nie zdołałaś zauważyć, że kocia_mama znalazła rozwiązanie idealne dla siebie – takie, które jest dla niej i dla dziecka wygodne (chustę kółkową). Przeszkadza Ci to czy jak??? Gdzie tu widzisz zaprzeczenie tego, co pisała na forum chusty.info???

        • kola kola

          widzę i to sporo. :) Bo tam na forum pisze, ze chusta ją męczy, inne osoby się wypowiadają, że nieywgodna. tutaj w artykule autorka powoluje się na te słowa i nagle gromy są. :) bo przecież chusta jest świetna i bijmy czołem o ziemię :)) ludzie, naprawdę litości :) z drugiej strony atakujecie ten artykuł, jakby w nim niewiadomo, co było. naprawdę: nie macie nic innego do roboty? bo tyle złych emocji, które płyną od moim zdaniem, jak tu ktoś nazwał fanatyczek – dobre słowo, tylko udowadnia, że jesteście w jakiejś „sekcie myślowej” :)) ale powiem Wam coś: za jakiś czas wyrośniecie z tego. Wasze miejsce zastąpią inne fanatyczki – kolejne młode mamy ;) ach…życie :P

          • OlkaG OlkaG

            A mi nie przeszkadzają ani fanatyczki, ani przeciwniczki. Sama jestem pośrodku, bo chusty nie wypróbowałam, ale widzę i za i przeciw jej użytkowania. Gdybym miała okazję wypróbować, mogłabym napisać coś więcej. Jednak warto szanować i tolerować poglądy innych, bo przecież, co nam przeszkadza, że ktoś kocha chustowanie a ktoś inny go nie znosi? nie musimy się nawzajem przekonywać. Niech każdy robi tak, jak uważa za słuszne i dobre dla siebie i swojego dziecka.

            • Dorota Dorota

              Olka G, mnie zdecydowanie też nikt nie przeszkadza :) Każdą z opinii akceptuje, o ile jest wypowiadana w kulturalny sposób :)

          • Ania Ania

            dalej nie rozumiesz, ze na forum jest mowa o INNYM rodzaju chusty, niz tu w poscie? to wyjasnie łopatologicznie:
            tam tkana bez kółka, tu kółkowa
            bez kółka niewygodna, kółkowa wygodna

            KPW?

    • Ala Ala

      Kurde…A nigdy kryzysu nie miałam wozac wózkiem

  20. bela bela

    Mój chrześniak uwielbiał chustę – praktycznie tylko w niej zasypiał. A nosił Go tata. :)

    • Dorota Dorota

      Belo, i to dość często się zdarza :)

      • Rodzynek Rodzynek

        Nosidełko? super sprawa. Mój mąż z dzieciakiem w nosidełku na zakupach robił furorę. A Nadia na wszystko mogła sobie patrzeć z góry :)

  21. oleandra oleandra

    Duzo zalezy od sylwetki rodzica, zwlaszcza mamy. Jesli jest niska i drobna „chustowanie” bbedzie meczarnia…

    • Dorota Dorota

      Oleandro, ale wtedy chyba lepsze będą nosidełka?

      • oleandra oleandra

        Dla niektorych to dobra alternatywa. Choc znam mamy, ktorych.kregoslup po ciazy znacznie nadszarpniety i takiego rozwiazania nie udzwignie..

        • Dorota Dorota

          No tak, to prawda…Warto to też wziąć pod uwagę. I też to, że często chusta pasująca mamie, nie będzie odpowiednia tacie. Podobnie jak z nosidełkiem…

    • Asia Asia

      Mam 158cm, rozmiar chusty „M” – moja mała ma 20 m-cy i prawie 12 kg… nigdy nie uważałam aby noszenie jej było męczarnią, jeśli robisz to prawidłowo, ciężar dziecka rozłoży się i nie czujesz tych 12kg. Poza tym, dziecko chodzące też kożysta z wózka, dlaczego nie miałoby być noszone, absolutnie nie jest tak, że się do chusty za bardzo przyzwyczai… Chciałabym się odnieść też do innych „wad” chusty:

      – dzieci bardzo ruchliwe… z tym się mogę zgodzić, moja mała należy raczej do spokojnych osobników, więc problemów żadnych z chustowaniem nie było i nie ma,
      – absolutnie nie trzeba inwestować w kilka modeli chusty – tkana rośnie z maluchem, można nosić noworodka i 2-letnie dziecko, zmieniają się tylko wiązania,
      – faktycznie przy 28 stopniach, lub więcej, lepszy wózek w cieniu, ale już 24 stopnie – to super pogoda na spacer w chuście, a jak słoneczko grzeje, to na głowę czapeczka a nóżki końcami chusty zakrywam – jak się chce to nie żaden problem.

      Noszę od półtora roku, z nielicznymi punktami mogę się zgodzić, co do reszty artykułu, to brzmi jak wypowiedź sceptycznej, niedoświadczonej w żaden sposób w temacie osoby.

      Pozdrawiam!

      • Asia Asia

        PS.
        żeby była jasność, żadna ze mnie eko-mama. Karmiłam do roczku, mam wózek którego używam całkiem sporo. Chusta to dla nas wspaniała przygoda. Nosimy w górach, które bardzo kochamy i na spacerach, kiedy chcę poczuć tą niezwykłą więź z córeczką. Nie ma nic cudowniejszego niż przytulanie się do własnego maluszka!

  22. Antosiowa Antosiowa

    Ale burza się rozpętała! :) Przychylam się do opinii koleżanek, to jest artykuł o wadach chust, jeden z niewielu, a właściwie jedyny, jaki znalazłam na ten temat. Ja również nie nosiłam dziecka w chuście. Leży sobie prawie nowa w szafie. Może kiedyś ją sprzedam. Powodów było kilka. Po pierwsze, niestety dziecko jej nie akceptowało, było mu niewygodnie, synek krzyczał i wiercił się, więc nie chciałam go przymuszać. Po drugie, bolał mnie potwornie kręgosłup (dyskopatia) i bardzo jej nie lubiłam. Chodzę zwykle w szpilkach, ubieram się w miarę elegancko i w chuście nie czułam się komfortowo, a wręcz dziwacznie, jak jakaś eko-matka-hipiska. To nie w moim stylu. Po trzecie, chyba nie jestem na tyle inteligentna, żeby opanować wszystkie techniki wiązania, a przy małym dziecku liczy się czas, efektywność oraz szybkie i sprawdzone rozwiązana. Czy to źle, że za szybko się zniechęciłam? Podobnie było z karmieniem piersią. To JA decyduję, co jest dobre dla mnie i mojego dziecka. Jeśli ja jestem nieszczęśliwa, moje dziecko również nie będzie szczęśliwe. Mi również musi być wygodnie! Po czwarte, mój synek od 3-4 miesiąca życia był bardzo ruchliwy i wolał leżeć na brzuchu, niż gnieździć się w kokonie. Wózek był do tego idealny. Kwestia przytulania szkraba: To, że matka nie nosi dziecka w chuście, nie karmi go piersią, a butelką i nie śpi z nim w łóżku nie oznacza, że jest złą matką lub nie okazuje maluchowi wystarczającej ilości czułości i bliskości. Jest masa innych sposobów by to robić. Chociaż to jest teraz takie trendy chuście powiedziałam stanowczo „nie”, ale nie przeszkadzają mi mamy, które z niej korzystają. O tym się najczęściej pisze, w „ochach i achach”. Fajnie, że można poczytać również argumenty drugiej strony. Pozdrawiam!

    • Dorota Dorota

      Antosiowa, dziękuję Ci za ten komentarz. Miło, że są osoby, które zgadzają się z tym, że artykuły takie jak ten też są potrzebne.Pozdrawiam :)

      • Mamma_Mia Mamma_Mia

        Oczywiście zgadzam się z tym, że każdy wybiera przy opiece nad dzieckiem te akcesoria, które sam uzna za stosowne/pomocne i broń Boże nie wszyscy muszą nosić w chustach. Artykuł zawiera jednak szereg informacji nieścisłych, które warto sprostować, aby niepotrzebnie nie zniechęcać rodziców, którzy np.nad chustą się zatanawiają.
        Chusta naprawdę odciąża kręgosłup – ale chodzi w tym zdaniu o to, że lżej jest z dzieckiem w chuście niż z dzieckiem na rękach. Oczywiście najlżej jest w ogóle bez dziecka:) Ale bardzo wiele dzieci potrzebuje częstego noszenia w pierwszych miesiącach życia i wózek nie zawsze zdaje wtedy egzamin – nie mówiąc o tym, że chusta bardzo pomaga nie tylko podczas spacerów, ale i w noszeniu niemowlęcia po domu.
        Picie gorących napojów z dzieckiem w chuście to naruszenie podstawowych zasad BHP! Nigdy nie powinno się tego robić.
        Co do konieczności kupowania kilku modeli chust – ja mam jedną, tkaną, tę samą odkąd Młoda skończyła 6 tygodni do teraz (ma ponad 9 miesięcy). Nie zamierzam kupować nowej. Jak piorę, to piorę wieczorem i do rana zwykle schnie, jak nie to po prostu nie używam następnego dnia.
        „Dla zabieganych, mających mało czasu mam może być to [konieczność odbycia jakichś kursów z wiązania chusty] warunek, czy inaczej potrzeba nie do przeskoczenia” – ojej… to już przekombinowane;) Wystarczą dwie godziny by się nauczyć podstaw, i potem to już się w praniu czlowiek wprawia. A dzięki chuście mnóstwo czasu się potem oszczędza.
        Tak, chusta nie sprawdza się często gdy coś musimy zrobić w pozycji siedzącej, póki dziecko nie śpi, bo się wtedy nudzi – jak już zaśnie, z reguły można siedzieć do woli:) Wiele małych niemowląt nie chce spać samotnie w łóżeczku (moje nie chciało), a w chuscie śpi – wtedy jest ona prawdziwym wybawieniem, także gdy pilnie coś trzeba zrobić siedząc.
        Nie raz gotowałam nad gorącymi garnkami z dzieckiem – wystarczy pamiętać że ono jest, stawac tak żeby nic nie chwycilo (o ile ręce ma na zewnątrz, bo zwykle ma jednak schowane w chuście), żeby para na nie nie buchnęła itp. Nie wszystko się oczywiście da w kuchni zrobic, ale duuużo się da.
        Nie miałam kurtki dla dwojga i nosiłam młode zimą, wystarczy porządnie je ubrać pod chustą, a własną kurtkę można nosic rozpiętą – dziecko lepiej grzeje:)
        Jeszcze raz chcę podkreślić, że nie piszę tego po to, by chusty zaprezentować jako coś idealnego i dobrego dla każdego, ale jedynie by zwrócić uwagę na pewne nieścisłości w tekście (który, jak mi się wydaje, pisała osoba nie mająca dużego doświadczenia w posługiwaniu się chustami).
        Wózek przydaje się na jedne okazje, a chusta na drugie – ale macierzyństwo swe bez wózka mogę sobie wyobrazić, a bez chusty nie:)
        Pozdrawiam chustowych i wózkowych!

        • motyka i słońce motyka i słońce

          Artykuł bardzo mi się podoba. Tak jak cały portal. Nie zawsze mam czas komentować, ale Was czytam. Trzymam kciuki za Was dziewczyny. Nie dajcie się tym osobom, które chcą Was wbić w szarugę tego świata…macie własne zdanie. Piszcie to, co robicie. Inni niech się buntują. To akurat dla Was pochlebstwo, że im się nie podoba :)))

      • mira mira

        brawo za tekst!!!

    • Zaskoczona Zaskoczona

      Antosiowa, wybacz ale sama poruszyłaś kwestię inteligencji. Może faktycznie coś w tym jest jeśli chodzisz w szpilkach mając dyskopatię. Jeśli chodzi o karmienie piersią to owszem, Ty decydujesz. Ale nie o tym co jest dla dziecka dobre tylko o własnej wygodzie. Natury nie oszukasz.

    • Mama Gabrysi Mama Gabrysi

      Zdecydowanie się z Panią nie zgadzam co do meritum!

  23. Nucha83 Nucha83

    Ja korzystam z chusty od momentu jak moje dziecko skończyło 2 miesiące i jestem bardzo zadowolona – mój synek również, gotowałam, piekłam ciasto, sprzątałam, a mały sobie spał z główką na mojej piersi. Poleciłabym wszystkim.
    Jedyną wadą – a mojego punktu widzenia – jest żmudny proces wiązania chusty:)

    • terik terik

      Ja nosilam mojego synka od 1 miesiaca zycia i przy drugim dziecku bede rowniez nosila, do 3 miesiaca maluszek spal w dzien tylko w chuscie (potrafil tak spac 2 bite godzinki) a ja w tym czasie prasowalam czy smazylam nalesniki i co najsmiesniejsze w trakcie remontu(wiertarka) nic go nie budzilo. Po 3 miesiacach maly zaczal sypiac w lozeczku i to bez problemu. Zimą kiedy maluszek mial 2 miesiace zaden mroz nie byl dla nas powodem by siedziec w domku, ubieralam mu tylko 2 pary skarpet, miotalam chuste i na to polarek i najcudowniejszy spacer w sniegu z takim malym miskiem. Chusta uratowala tez niejedna nocke nam kiedy to maluszek plakal:). Ja kupilam 2 chusty na zmiane i nie zaluje tej kasy. Jak maly mial 10 miesiecy pojechalismy nad morze:) i nie musielismy meczyc sie wozkiem po piasku, spokojnie spacerowalismy w trojke po plazy (chusta sie zdecydowanie lepiej sprawdzi w takich warunkach niz wozek) a i dodatkowo chusta robila nam za kocyk na plazy:) Osobiscie uzywam tez wozka i w upalach zdecydowanie lepsza od chusty. Ale przy transporcie miejskim chusta o niebo lepsza:) gdzie same wiemy ze chetnych do wniesienia wozka jest niewielu:P. Sa i wady i zalety chustowania, dla mnie wiecej plusow minusów i jestem zdecydowanie na TAK dla chust.
      ps. mam 158 cm wzrostu, waze 45 kg i nosze 10 kg maluszka a chusta standardowa i czas miotania do 1 minutki:P. dla chcacego nic trudnego:P

      • Dorota Dorota

        Terik, super, że chusta się sprawdza. :) Pozdrawiam i powodzenia

  24. Agata Agata

    Mam chustę. Do 4-5 miesiąca życia mojego synka sprawdzała się super, używałam codziennie, nawet „po domu”. Poza tym wyjście na krótkie zakupy pod domem, do kościoła… synek zasypiał zaraz po włożeniu do chusty. Później – w wakacje – od czasu do czasu na krótki spacer, tam gdzie wózkiem nie da się wjechać… ale wiadomo synek coraz cięższy… Teraz, gdy ma 7 miesięcy chusty używam naprawdę sporadycznie – szybki wypad do sklepu pod domem… do kościoła już nie – bo za ciężki (9kg) i za ciekawy świata…
    Ogólnie jestem zadowolona – ale nie wyobrażam sobie życia bez wózka, jak to niektóre „napalone chustowe mamy” potrafią….
    (…) a co do odkładania śpiocha z chusty… wystarczy wprawa i jest to wykonalne – oczywiście wszystko zależy od wiązania jakie było zawiązane :)))

  25. Irmina Irmina

    to ja mam jeszcze taki drobny postulat, skoro artykuł o wadach chust, a w komentarzach polecacie nosidełka, jako prostsze w obsłudze, żeby może autorka popełniła podobny w tonie artykuł o wadach nosidełek – a raczej wisiadeł, w których niektórzy rodzice namiętnie noszą maleńkie dzieci przodem do świata… bo skoro portal ma ambicje edukacyjne, to moim zdaniem to temat bardzo na czasie. A rzetelnych dowodów naukowych można całkiem sporo na ten temat znaleźć…

    • Dorota Dorota

      Irmina, to wypowiem się ja ;) Oczywiście, gdy tylko temat zostanie zbadany na tyle, by można było o nim napisać: jasne. Będzie też o nosidełkach :)

  26. Ander Ander

    mówicie, że chusta jest lekka i wygodna. o tej lekkości chusty to bym wcale nie była taka pewna, jak dzicko zaczyna ważyc co raz wiecej, a do tego trzeba doliczyć również bagaż niezbędny w trakcie dłuższych wyjść, picie, pieluchy-jeszcze jak są wielorazowe to wiekszy cięzar, dodatkowe ciuszki, jedzonko dla starszego dziecka i się robi kangur, ciężar, jaki nie sposób udźwignąć. sama wiem po sobie, że czesto wracałam padnięta i normalnie bez sił! Co innego jak się idzie na krótki spacer po lesie z chustą, ale na cały dzień- wózek jest niezastąpiony.

  27. Agata Agata

    Zgodzę się i nie. Zgodzę się, że nie każde dziecko da się zachustować z najprzeróżniejszych powodów, bo przecież każde jest inne i ma inne potrzeby. Nie zgodzę się, ponieważ często powodem, dlaczego nam i dziecku niewygodnie w chuście jest złe dobranie chusty i wiązania oraz nieumiejętne zawiązanie. Na początku wiązanie chusty nie jest proste, chociaż niektórym przychodzi to z łatwością. To jak nauka jazdy samochodem z instrukcją obsługi pojazdu. Wsiadam, próbuje ruszyć a samochód robi ładną żabkę i gaśnie, po 3 razach daje sobie spokój, bo to nie dla mnie i nic z tego nie wyjdzie. Podobnie jest z noszeniem w chuście. Jeśli mi zależ to spróbuje różnych wariantów i zgłębię wiedzę w tym temacie, a potem podejmę decyzje, czy to dla nas (i mamy i dziecka) czy nie.
    Waga dziecka. Nikt nie każe nosić 10 czy 12 kilowego dziecka w chuście, jeśli ciąży i jest niewygodnie, może warto przesiąść się na nosidło.
    Konieczność zmian. Zakup jednej dobrej tkanej chusty, która traktujemy, jako narzędzie, a nie modową fanaberię wystarczy na cały okres chustowania, potem ewentualnie można się pokusić o nosidło.
    Cena. Szyte samodzielnie chusty na pewno zniechęcą do noszenia, tkaniny tkanej splotem skośno-krzyżowym nie kupimy w pierwszym lepszym sklepie, a szycie pościelówy mija się z celem. Dobrej jakości chusta kosztuje tyle, co dwie śpiewająco-grająco-migające zabawki, a są jeszcze chusty używane.
    Nauczyć się trzeba wszystkiego, np. karmienia piersią, przewijania… itp.
    Dziecko tego nie lubi. Są dzieci, które nie będą chciały być noszone i tyle. Natomiast do zaleceń producentów i instrukcji podchodziłabym z dużym dystansem.
    Chusta dobra na wszystko, ale dla każdego na coś innego. Upały są u nas tylko kilka dni w roku, a poza nosimy również w domu. Nie musimy przecież wychodzić z dzieckiem na 30 stopniowe upały, albo 20 stopniowe mrozy.
    Spanie w chuście. Śpiące dziecko bez problemu można wyjąć z chusty, jeśli się wie jak i ma odpowiednie wiązanie.
    Kontrowersje, powstały przede wszystkim z niewiedzy i sprzecznych informacji, a producenci bardziej są zajęci wypuszczaniem kolejnych chustowych modeli niż promowaniem prawidłowego noszenia stąd wiele mitów i niedopowiedzeń.
    Jak mawia znajomy chusty są dla wszystkich, ale nie dla każdego….

  28. mamusiasynusia mamusiasynusia

    Ja mam takie porównanie: dzieci NIE noszone w chuście (tzw wózkowe) i chustowe. Szczerze – polecam wózek! Od początku. Chusta daje pare zalet np nie ma kolki itp ale ma zdecydowanie wiecej wad, dziecko pozniej bez przerwy chce na rece lub do chusty a jak ma powyzej 8 czy 9 kg zaczyna byc ciezko, a ono wtedy dopiero sie umie MOCNO domagac… Samo tez nie chce zasypiac, chce na rece, z innymi nie chce zostawac (ma prawie poltora roku) tylko maaaaaaamaaaaa maaaaamaaaa i na rece… spacery w chuscie zimą, łoooo ludzie zanim sie poubieramy, zanim zawiazemy, matka mokra, zakupy z ciezkim dzieckiem w chuscie najlepiej zimą – polecam kto raz probowal ten wie… a przeskoczyc z chusty na wózek jak maluch ma ponad 6 czy7 miesiecy (wazy juz) jest cięzko bo maaaaaaaaaaaaaaaaamaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!! (I TO RZADNE LEKI SEPARACYJNE bo trwa zbyt dlugo) Te wózkowe byly o niebo bardziej samodzielne, odwazne… MóWIE SERIOOO!!! a MIAŁO BYĆ WPROST ODWROTNIE!!!!

    • martunia martunia

      dobra wypowiedź. mamusiasynusia, dzięki za trzeźwe podejście. nie wszyscy potrafią się przyznać, że popełnili błąd, że kupili coś całkowicie bezużytecznego. Ty potrafisz i dlatego szacunek :)

  29. gabrysia gabrysia

    ja noszę córkę codziennie – bardzo lubimy – wózka uzywamy tylko na dalekie trasy – codzienne spacery robim tylko w chuście mała jest energiczna – noszona jest w chuście od pierwszych dni zycia – tak jest nauczona , że jak tylko się kotamy zasypai i przytula się słodko:)) wybrałysmy chuste ze względow praktycznych mieszkam na 5 piętrze bez windy i mam psa który domaga się spacerów:DD ps. jestem jedyna mamą chustową w mieście ale nigdy nie spotkalam się z niemiłymi komentarzami:D

    • magda magda

      A moje dziecko noszone w chustach i nosidach i jakoś problemów z odwagą, zasypianiem i noszeniem na rękach nigdy nie miało. Wręcz odwrotnie jest otwarte na świat, ale wie do kogo ma przyjść gdy coś niedobrego sie dzieje i wie, że w swoich rodzicach zawsze ma wsparcie. Dla mnie nie ważne czy dziecko waży 10 czy 12kg, ale jeśli ma potrzebę bycia na moich rękach i tulenia się to ja mu takową możliwość daję.

  30. Pati Pati

    Pozwolę się nie zgodzić z artykułem. Nie wiem co dla mnie było wazniejsze w noszeniu dziecka w chuście czy w końcu niebolący mnie kręgosłup (noszenie już noworodka wspaniael z miesiąca na miesiąc wzmocniło mi mięśnie pleców) czy tez fakt, że spacer zaczął być przyjemnością. Dziecko w wózku płakało przez cały czas, bo nie leżało na brzuszku.
    I jeszcze taki drobiazg. Dziecko miało problem z bioderkami. Pozycja na żabkę z miesiąca na miesiąc korygowała wadę.

    Nie dla każdego chusta. Zgadzam się. Po co się zmuszać. I nie jestem eko-matką;)

    • katia katia

      mamy eko frustratki sie uaktywniły…lol :D

      • Porcelanowa Porcelanowa

        no – uderz w stół ;) wystarczy mieć odmienne zdanie i już lecą epitety

  31. Ania Ania

    mam wrażenie, że autorka ma niewielkie albo nawet żadne doświadczenie w noszeniu. nosiłam mojego synka od 3 miesiąca życia, w niecały tydzień opanowaliśmy odpowiadające nam wiązanie bez specjalnych kursów. Nową tkaną chustę kupiliśmy za 160 zł, tylko jedną. Gdy skończył 1,5 roku dostaliśmy w prezencie nosidło egronomiczne, z którego korzystamy do dzisiaj. Z chustami nie każdy się zaprzyjaźni. Wśród moich koleżanek 3 mamy zakochały się w tym kawałku materiału, jedna, która sama przyznała, że ma kiepskie zdolności manualne nie mogła opanować wiązań, ale nosidło egro sprawdziło się w sam raz.

    Nie prawda, że dzieci zawsze płączą przy pierwszych próbach. Często jest tak, że mama denerwuje się przy pierwszym motaniu. Dziecko to wyczuwa i efekt znany. Jeżeli zaczynamy chustować później, ok 3-4 miesiaca dziecko przyzwyczajone do noszenia, szczególnie przodem do swiata poczatkowo bedzie protestować, ale przekona się, że to jest fajne. Dowodem jest mój synek, który nie raz sam przynosił chustę albo ergo mówiąc „mama, opa” :)

    Rada do obawaijących się „zamiatania” chustą. Zawiązać w tak zwany 2x. przy wyjmowaniu i ponownym wkłądaniu dziecka nie trzeba rozwiązywać całej chusty, tylko ewentualnie lekko dociągnąć. Inna alternatywa – nosidło.

    Szkoda, że ani słowa nie napisano o zaletach chust, widocznie nie taki miał być wydźwięk „antychustowy”.

    Doroto, zawsze trzeba reagować na płacz niemowlęcia, to rada od specjalisty ;)

    • Dorota Dorota

      Pani Aniu, dziękuję samozwańczy specjalisto :) Zacznij jednak może naukę czytania ze zrozumieniem, a potem komentuj czyjeś wypowiedzi i wysnuwanie wniosków dotyczących tego, czy i jak kto reaguje na płacz niemowlaka. :) Może Twoje metody opierają się jedynie na noszeniu dziecka. Wyobraź sobie, że czasem wystarczy przytulić dziecko, bez wstawania z krzesła. O dziwo można to zrobić bez użycia chusty! :) Pozdrawiam :)

      • ulalla ulalla

        Chusta to był najgorszy wydatek, kupiłam coś, co u nas zupełnie się nie sprawdziło…i niestety co bym nie robiła moje nastawienie miało tu żadne znaczenie. synek nie chciał i tyle. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy nie biorą pod uwagę, że każde dziecko jest inne??? Czy u nas są tematy święte o których nie można słowa negatywnego powiedzieć?

        • ona ona

          mialam ulewajace niemowle, dlatego pranie chusty zajmowalo mi sporo czasu i energii, najlepiej jakbym miala dwie a nawet trzy chusty…mimo wszystko wolalam wozek, pieluszke, u nas super sie sprawdzilo :) dla kazdego co innego.

  32. Anka Anka

    Szkoda tylko, że autorka bazuje na wiedzy z internetu, a nie wyszkolonych doradców.. Przynajmniej takie odniosłam wrażenie, że to taki wszechstronnie przemyślany artykuł w którym momentami brakuje mi podkreślenia SUBIEKTYWNOŚCI…
    Ja mam jedną chustę od początku – pasiastą Nati i starczyła mi na cały okres noszenia, a teraz czeka na drugie dziecko ;) Długość też dostosowałam pod siebie, więc nie cięgnie się po ziemi. Czasem wystarczy tylko zadzwonić do sklepu, w którym chcemy kupić chustę i zapytać jaki model wybrać.

    • Anka Anka

      Co do ciężaru podczas noszenia – mój syn ma 13kg i też już nie daję rady… albo tylko sporadycznie na chwilę… optymalnie mój kręgosłup wytrzymywał do 10kg wagi dziecka. U każdego jest inaczej… znam osoby noszące nawet kilkulatki i to po górach oraz takich dla których 6kg to był max.

      Jak ktoś wcześniej napisał: Zdrowy rozsądek jest najważniejszy ;)
      Niemniej jednak jeśli ktoś ma szanse pożyczyć lub spróbować choć chwilę nosić w chuście to polecam ;) bo sama w ciemno też nie wydałabym pieniędzy na kolejny „gadżet” mając ograniczony budżet.

      • Dorota Dorota

        Jak najbardziej się zgadzam. Najlepiej samemu wypróbować, pożyczyć, przetestować. Bez nastawiania się, że się uda, czy też nie. Każde dziecko jest inne…Dlatego wyłączając pewne modele, my przetestujemy chustę lub miękkie nosidło na pewno przy drugim dziecku. Pozdrawiam :)

    • Porcelanowa Porcelanowa

      Zgadzam się i też tego nie rozumiem. Powstał artykuł przeciwko czemuś.Ja jednak wolę widzieć dwie strony medalu ;)

  33. arta arta

    A ja jestem i za chustą i za wózkiem. U mnie chusta była pomyślana jako środek transportu na lotniskach, ponieważ często bywam w Polsce. Sprawdziła się znakomicie i przydała nie tylko w tych sytuacjach, ale na co dzień, ponieważ moje pierwsze dziecko szczerze nienawidziło wózka. Kiedy wkładałam ją do chusty najpierw się rozglądała zaciekawiona, a potem odpływała i przesypiała całe godziny (co w łóżeczku/wózku się nie zdarzało). Gdyby nie chusta pierwsze 4 miesiące spędziłabym na kanapie nie wstając z niej. Jednym słowem na początku była chusta. Wózek zaakceptowała dopiero w okolicach roku. Synek też jest chustowy, aczkolwiek z nim problem jest taki, że muszę się nauczyć wiązania plecaka, ale – wszystko da się zrobić.
    Uwagi autorki są słuszne, fakt, że dzieci są różne też niezaprzeczalny, jednak obiektywizm dziennikarski wymaga, aby autor sam spróbował tego o czym akurat pisze. pozdrawiam wszystkie mamy chustowe i wózkowe :)

    • Dorota Dorota

      Arta, powtarzam to po raz kolejny: artykuł jest o wadach/niedogodnościach, jakie mogą się wiązać z używaniem chusty. Mogą, ale nie muszą. Początek artykułu i sam koniec tłumaczy, że artykuł dotyczy tego właśnie aspektu. Jeśli już mówimy o dziennikarstwie: dziennikarstwo nie lubi zbędnego słowa. :) Zalety chusty są powszechnie znane, o wadach mówi się mniej. Dlatego powstał właśnie ten artykuł. Portal istnieje przez rok. Na pewno przyjedzie też czas, by napisać o zaletach chust. Jednak tego typu artykułów jest mnóstwo, także takich ogólnych zestawiających wady i zalety: stąd mamy czas, by napisać także o nich…. Pozdrawiam! :)

      • arta arta

        hehe, co za szybkość :) A mnie się wydaje, że z podejściem do chust jest tak jak z podejściem do macierzyństwa: jakoś tak się je (jedno i drugie) idealizuje, a w sumie najważniejszy jest zdrowy rozsądek i intuicja :) A ja właśnie usiłuję zarzucić młodego na plecy (pierwsze próby) i jakoś mi nie idzie. A taką miałam ochotę zrobić sobie małą przerwę na kawę.. :) pozdrawiam pracujące dziennikarki ;)

      • Ania Ania

        Wady noszenia w chuście, wady karmienia piersią… Tak, średnio inteligentny człowiek zorientuje się, że artykuły są o wadach, a nie zaletach. Jednak takie tytuły sugerują, że opowiada się Pani po którejś ze stron i czytelnicy, którzy poświęcili (a raczej zmarnowali) czas na lekturę mają prawo się z tym nie zgadzać.

        • Dorota Dorota

          Aniu, nie opowiadam się po żadnej ze stron. A artykuł jest kierowany, tak jak sama zauważyłaś, do przynajmniej „średnio inteligentnego człowieka”. Pozdrawiam.,

  34. begam_sahiba begam_sahiba

    Wniosek z tego taki: dla każdego coś dobrego. Jeśli chcesz nosić w chuście: noś i nie zrażaj się trudnościami, bo wszystkie są do pokonania. Jeśli nie chcesz, nie noś, wszak to żaden obowiązek. Jeśli nie jesteś przekonana/y, wypożycz chustę, pójdź na warsztaty, porozmawiaj z innymi, noszącymi mamami, może ci się coś wyklaruje. Jeśli chcesz nosić tylko ze względu na modę, a tak naprawdę jest ci z tym źle, daruj sobie. Chusta ma być narzędziem przyjemnym, wygodnym, przynoszącym radość. Jeśli tej radości przy noszeniu nie czujesz, jeśli odczuwasz dyskomfort, niewygodę, złość, to albo szukaj porady fachowca i poprawiaj ewentualne błędy w noszeniu, albo sprzedaj chustę na allegro razem z ewentualnymi wyrzutami sumienia, że nie okiełznałaś tej materii.
    Warto też pamiętać o istnieniu nosideł ergonomicznych. Jeśli uznasz, że chusta nie dla ciebie, a chcesz nosić swoje dziecko, idź do DOBREGO sklepu, w którym pracują ludzie znający się na rzeczy i kup sobie porządne nosidło. To naprawdę nic strasznego ;-)

    • arta arta

      I ja się pod tym całkowicie podpisuję :)

      • Dorota Dorota

        Oczywiście. Warto próbować różnych rozwiązań: świadomie i nie zakładając, że dane wyjście będzie dobre w naszym wypadku.:) Zwłaszcza jeśli mamy możliwość łatwego przetestowania, bez konieczności zakupu. Bo niestety niekiedy decydują same dzieci…i nasze choćby najszczersze chęci mogą być niewystarczające. Pozdrawiam!

        • begam_sahiba begam_sahiba

          Jasne, jasne, nasze dzieci są ludźmi, a nie maszynkami zaprogramowanymi, żeby lubić konkretne rzeczy.
          Zdarza się co prawda, że dzieci nie lubią chusty, bo np. mają wzmożone napięcie mięśniowe, a wówczas chusta może być dla nich świetną terapią. Zdarza się, że nie lubią początkowo, bo muszą się zwyczajnie oswoić. Zdarza się też, że zaczynają lubić dopiero po jakimś czasie. Zdarza się, że nie lubią samego procesu wiązania, a potem się uspokajają. Zdarza się wreszcie tak, że nie polubią nigdy, mimo najszczerszych chęci (to akurat podobno dotyczy tylko ok. 3% dzieci).
          Pamiętajmy jednak o tym, że zdarza się również, że dzieci nasze nie lubią wózka, łóżeczka, bujaczka, leżaczka, samochodowego fotelika….a te gadżety są jednak nieporównanie droższe od chusty. Takie dzieci prawdopodobnie w chuście odnajdą się jak ryby w wodzie. Bo poczują to, o czym zwolennicy chust tak dużo piszą: znajome warunki w postaci oswojonych głosów, zapachów, bicia serca, ciepła, ciasnoty, ciągłego ruchu.
          Myślę, że nie warto ogólnie rzecz biorąc, bić piany i toczyć wojny wózkowo-chustowej. Nikt nie musi ostatecznie wygrać lub przegrać. Wózek, chusta, nosidło…to tylko narzędzia, które mają nam-rodzicom, pomóc, usprawnić życie z maluchem.
          Na końcu tej drogi ma być szczęśliwe rodzicielstwo i zadowolony, silnie związany z rodzicami maluszek. Szukajmy zatem swojej drogi, odnajdujmy radość w chwilach spędzonych z dzieckiem (pchanym w wózku, niesionym w chuście, tulonym na rękach, śpiącym obok nas lub w swoim łóżeczku).

          • basia basia

            Prawda, i po co był ten atak na autorkę artykułu? Przecież napisała wyraźnie, że chusta czasem jest super, a czasem nie…i podała argumenty, czemu czasem może się nie sprawdzać :) Ja tam szanuję każdego i każdego zdanie :)

  35. olka olka

    uważam, że dzisiaj noszenie dzieci w chuście to bardziej kwestia mody niż realnych potrzeb. propaganda jak wiele innych. rodzice to podatne osoby.

  36. Magda Magda

    Jakoś inne mam doświadczenia w chustonoszeniu, niż opisane w tym artykule. Jaga lubi chustę, ewidentnie cieszy się na jej widok, w przypadku marudzenia w chuście się wycisza, a gdy zaczęła się mocniej wiercić, zmieniłam wiązanie z kieszonki na 2X. No i dotrzemy w chuście wszędzie – ciasny tramwaj, czy leśne ścieżki nie są wyzwaniem.
    Ach! I co do konieczności zmian modelu chusty – bzdura! Kupiłam dobrą tkaną o nośności do kilkunastu kilogramów.

    • JolkaMusi JolkaMusi

      u mnie chusta się nie sprawdziła…dlatego się zgadzam nie jest dla wszystkich. nie ma rozwiązań idealnych.

  37. anemones anemones

    Znalazłam ten artykuł przez przypadek, ale od razu poczułam, że też chce się wypowiedzieć na ten temat.:-)
    Mój synek ma już 2,5 miesiąca, a chustę (tkaną) kupiłam pod koniec ciaży. Długo leżała w kącie, bo na początku nie wiedzieliśmy, jak jej uzywać, ale po kilku wiązaniach (bez instruktora, jedynie z instrukcją i Internetem ;-) ) udało nam sie opanować „kieszonkę” i wsadzać do niej Franka. Od razu przyznam, że nie było to łatwe, bo przytrzymanie jedną ręką wielkiego wtedy 5-kilogramowego bobasa było dla mnie wyczynem i wymagało nabrania wprawy. Sprawdziliśmy ją przede wszystkim w domu i raz na dworze (za niedługo moze bedzie tych razów wiecej). Po wielu trudnych chwilach zarówno z chustą, jak i maluchem, mogę stwierdzić że nie jest to rozwiązanie idealne, ale bardzo pomocne.
    U nas w 100% sprawdziła się w przypadku kolki. Moja teściowa była pod wrażeniem jak krzyczący w niebogłosy Franek w 5 min. uspokoił sie wsadzony u mnie do chusty. Poza tym praktycznie zawsze ułatwiało mu to zrobienie kupy (bo lekko ściśnięty brzuszek, ciepło, pionowo i blisko mamy albo taty). Z tego powodu jestem nia zachwycona.
    Muszę się jednak zgodzić z niektórymi uwagami autorki. Przede wszystkim, w chuście nie da sie siedzieć, kiedy u brzucha masz wiszace dziecko (trzeba bardzo uważać na nóżki, a poza tym to niewygodne).
    Fajnie jednak jest ją mieć na wypadek szybkiego wypadu do sklepu po chleb – nie trzeba znosić wózka (mieszkam na I piętrze ale i tak jest to spory ciężar, bo nie mamy windy) i ma sie wolne rece, a dziecko rozglada sie ciekawie. Pojawia sie jednak inny problem – nie ma jak osłonić małego od słońca, które moze go sparzyc i swieci w oczy, a to znowu wywołuje nerwowe ruchy (podobnie pewnie jest przy deszczowej pogodzie i w zimie gdy mamy na sobie kurtki).
    Chusty sa o wiele tansze od nosidelek ergonomicznych (za swoja dałam 170 zł, a nosidelka widziałam od 250zł), a poza tym tkanej nie trzeba wymieniac, ale trzeba poswiecic nieco nerwów i czasu na nauke wiazania.
    Dziecko jak jest małe to może i wiecej spi, ale noszone w chuscie, a nie usypiane, bo w trakcie rozsupływania tylko raz nam sie nie obudził.;-) Wiec jesli chce sie zeby mały odpoczał, trzeba z nim cały czas sie ruszać , wiec kregoslup dostaje za swoje.
    I na koniec dodam, że nasz synek długo protestował przy wkładaniu go do chusty (wyobrazcie sobie 6kg niemowle wierzgajace i krzyczace a do tego przytrzymywane jedna reka w chwili wsadzania do chusty..), ale my bylismy wytrwali, bo wiedzielismy, ze zaraz sie uspokoi. :-)
    Podsumowujac, według mnie chusta to przydatny, ale nie niezbedny przedmiot. Jest alternatywa dla wózka, ale tylko w niektórych przypadkach i nie wyobrazam sobie z niego zrezygnowac.

    • Dorota Dorota

      Nic nie dzieję się przypadkiem. ;) Dziękuję za uczciwie przedstawiający sprawę komentarz :)

  38. Asika Asika

    Chusta nie, ale już nosidło ergonomiczne tak :)

    • ANKA35 ANKA35

      Ja też jestem za nosidełkiem, zawsze to jakieś usztywnienie. Chusta to dla mnie zbyt liche wzmocnienie, nie mam zaifania, nie używałam.

      • Porcelanowa Porcelanowa

        ANKA – chyba nigdy nie próbowalaś motać chustą. Żadnym ergonomikiem nie osiągniesz takiego wzmocnienia pleców i prawidłowej postawy, jak chustą :) Niepotrzebnie się uprzedzasz. DObra złamana chusta i dziecko jest bardzo stabilnie zamotane :)

    • Porcelanowa Porcelanowa

      No niestety nosidło dopiero, jak dziecko siedzi. Nawet, jeśli marketingowcy z firmy sprzedającej nosidłamowią inaczej Zresztą wystarczy włożyc małe dziecko do nosiła i widać,że całe lata, bo niestety nie ma co trzymać stabilnie postawy.i mówie o ergonomikach, a nie wisiadłach (niektóre przodem do świata…o zgrozo!). Można na prawdę zrobić kuku swojemu dziecku, a skrzywienia czy asymetria zostają na starsze lata. Chustą można dobrze dociągnąć,ale fakt – na pewno nie jest to rozwiązanie dla wszystkich i zawsze.Ja w pewnych sytuacjach bardzo sobie chwalę, dziecko mi sie ślicznie wycisza, obserwuje z perspektywy rodzica, a nie wózka (jeszcze nie siedzi).No i zaspokajamy swoją potrzebę bliskości :)

  39. Matyna Matyna

    Śmieszą mnie te stwierdzenia, że chusta czy nosidła to genialne rozwiązanie, zwłaszcza przy dzieciach (nie przy dziecku). Bo nie dasz rady nosić większej liczby dzieci, a jednak nie wszystko z chustą zrobisz, schylanie, kucanie, zabawa na podłodze jest trudna…stąd wtedy wygodniejszy wózek…nie pozbieramy z chustą kwiatów na łące…Więc trochę obiektywizmu poproszę.
    Nurt ekorodzicielstwa też liczy kasę, a takie artykuły otwierają oczy, bo niosą prawdę, a nie podkreślają tylko genialność pseudo idealnych rozwiązań.

  40. bezplatne ogloszenia bezplatne ogloszenia

    Pozdrawiam serdecznie autorów strony.

  41. abcd_2007 abcd_2007

    Co niektóre komentarze są śmieszne…
    Rozmiar chusty nalezy dopasowac do swojego rozmiaru oraz do wiazania jakie się zamierza używać.
    Mój syn jest noszony w chuście od 2 miesiąca zycia – fakt, czasem zdażało mu sie pomarudzic w trakcie wiązania, ale to tylkona samaym początku. Jak jest już „zamotany” to się uspokaja, i co najwazniejsze – może ogladać otaczajacy świat ( w wózku głębokim raczej nie miałby tej mozliwości). Zaspokojona jest jego potrzeba bliskości (gdy byliśmy „wózkowi” nie mogla nawet na chwilkę odejsc bo był alarm, efekt był taki ze wiekszość dnia musiałam spędzic z synkiem leżącym u mnie no rękach lub w wyjmowanej gondoli z wózka na moich kolanach – gdy spał, a ja go odłożyłam momentalnie sie budził z płaczem).
    Nie trzeba kupować chusty nowej za 200 zl, nawet lepiej jest kupic chustę używana – no i przede wszytskim taniej. Nie ma problemów z przeciskaniem sie między regałami w sklepie z wózkiem, żadne schody nie sa nam straszne:)
    Jeśli sie dobrze chuste zawiąże to ciężar dziecka jest praktycznie nieodczuwalny! I wbrew pozorom nauka wiązania nie jest skomplikowana i nie pochłania dużo czasu – wystarczy tylko ćwiczyc:)

  42. Anka Anka

    Kupiłam chustę jeszcze będąc w ciąży. Pierwszy raz córka w niej „spacerowała” w 2 tyg. życia. Przyznam szczerze, że nie przepadam za jej używaniem. Denerwuje mnie wiązanie, wkładanie małej też nie jest całkiem proste. Jednak ma jeden wielki plus, jest niezastąpiona na spacerach z narwanym psem. Nie dałabym rady wyjść z dzieckiem w wózku i psem na spacer, a muszę chodzić 2 razy dziennie. Z utęsknieniem czekam na moment kiedy będę mogła ją zamienić na nosidełko.

  43. A A

    Czyżby artykuł z tezą?
    Po pierwsze i najważniejsze chusty NIE MOŻNA SOBIE USZYĆ. Chusty są specjalistycznie tkane, żeby były bezpieczne dla dziecka i noszącego. Szycie jej z firanki to zwykła ignorancja.
    Po drugi, w lecie dziecku można nałożyć kapelusz – wystarczająco chroni od słońca. Choć rzeczywiście powyżej 30st robi się kiepsko. To samo w zimie, wystarczy trochę inwencji, aby było dwójce ciepło, a przy wietrze czy śnieżycy to rozwiązanie o wiele przyejmniejsze niż wózek.
    Po trzecie, cd. usypiania. Dzieci, które mają problemy ze spaniem usypiają w chuście, bo nigdzie indziej by nie usnęły. Budzą się przy odłożeniu, bo tracą kontakt z rodzicem. Bez chusty nie usnęłyby w ogóle albo spały tylko na rodzicu… To już lepiej niech śpi w chuście i można coś zrobić przynajmniej.
    Po czwarte, argument z siedzeniem w chuście w kawiarni… Dość absurdalny. Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie siedzi w chuście w kawiarni, zwyczajnie się wtedy wyjmuje dziecko. No chyba, że śpi.

    Nie twierdzę, że chusta to rozwiązanie idealne. Ba! Ma wiele wad, ale wielu mamom życie uratowała (np. mi). Sprawdza się świetnie przy wymagających dzieciach, które bardzo potrzebują bliskiego kontaktu z opiekunem. Szkoda, że w artykule zabrakło obiektywności i merytoryki.

    • Malina Malina

      Artykuł z tezą, bo i portal z tezą ;)

      • sosrodzice sosrodzice

        Malina, to Twoja opinia. Niestety wydana zbyt pospiesznie. Na portalu publikujemy różne artykuły. Nie koncentrujemy się na jednym modelu wychowania/opieki nad dziećmi. Jesteśmy przekonani, że wychowywać można na wiele sposobów. I nie zamierzamy zmienić sposobu pracy, ograniczając się tylko do jednego poglądu. Jeśli masz coś przeciwko, masz do wyboru wiele konkurencyjnych stron. Pozdrawiamy serdecznie!

    • Matka Matka

      Jeśli nie twierdzisz, że chusta to rozwiązanie idealne, to po co komentujesz, żeby napisać to, co autorka? Nie rozumiem takich komentarzy. Serio.
      A chustę szyją małe firmy, nie tylko dużei znane, i to właśnie jest w artykule, Czy niektórym trzeba wszystko tłumaczyć?

      • Ania Ania

        Może po to się komentuje, żeby wytknąć autorce bzdury, jak np. ten: „Oczywiście chustę można uszyć samodzielnie”, a co, nie wolno?

  44. MamaNaEtacie MamaNaEtacie

    dorzucę kamyk do ogródka :P
    nie jestem eco terrorystką :) nosiłam dziecko w chuście, wózek mam jak nowy, nie używany. córka została włożona w chustę około 3 tygodnia życia i tak siedzi w niej nawet czasem i teraz (3 lata).
    Nie wydałam 200zł, bo mnie na to najnormalniej w świecie nie było stać. Kupiłam obie moje chusty za około 50zł, gdyby koszt był wyższy, pewnie nawet bym nie spróbowała.
    Wiele mam nawet nie próbuje, poddając się czytając o kursach na wiązanie chusty etc.
    Ja zaczęłam od chusty kieszonki (nic nie trzeba wiązać), kółkowa to porażka (kółko wbija się w obojczyk- sprawdziłam i luzuje pod ciężarem dziecka) potem miałam skośno krzyzową chustę.
    Nauczenie wiązania zajęło mi max 5 minut, ale miałam łatwiej, moje dziecko było od urodzenia noszone. Nie wyobrażam sobie wsadzania w chusty półrocznego bobasa, albo robimy to od razu i próbujemy albo w ogóle.
    Mnie chusta pomogła, bo córka chciała być ciągle przy piersi a przy drugim dziecku jest jeszcze to pierwsze, którym wypadałoby się zająć.

    Mam 157 cm wzrostu, nikłą wagę i jak wspomniałam czasem zdarza mi się nosić moją 3 letnią córkę. Piszecie o modzie na noszenie; mieszkam w 200 tysięcznym mieście i na ulicy (a tylko chodziłam, nie jeżdżę autem) byłam sama, na początku ludzie dosłownie pokazywali mnie palcami. Tak samo było kiedy pojechałam z dziećmi sama! nad morze (jak pksem miałam zabrać dwójkę dzieci, wózek, bagaże i siebie???) i rok później również. Także może moda jest w Warszawie czy Krakowie ( też nie zauważyłam, chociaż często bywam).

    Każdy decyzję powinien podejmować sam (ewentualnie z lekarzem) i szanowac wybór innych. U mnie się sprawdziła, co nie znaczy, że sprawdzi się u ciebie.

  45. Kamila Kamila

    Zgodzę się z autorką w jednym chusta to nie jest sposób na to żeby mieć dziecko z głowy i dwie ręce do dyspozycji. Nie wyobrażam sobie też żeby miała zastąpić wózek. Ale są takie sytuacje kiedy nieść „na rękach” za ciężko a wózek nie ma racji bytu. Niemowlaka nosiłam na okrągło, po mieszkaniu bo tylko tak spał i nie wył. Nie oznaczało to że mogłam w tym czasie prać, zmywać i szorować podłogi ale mogłam siku zrobić, kanapkę zjeść, książkę poczytać. Starszego pakowałam do chusty gdy musiałam pójść gdzieś gdzie były schody, na krótkie dystanse typu samochód-plaża bo z wózkiem po piachu nie byłoby mi lżej. Roczniaka nosiłam po bieszczadach na plecach spał i się nie skarżył chociaż pewnie dlatego że wiązałam go dopiero kiedy był już sponiewierany samodzielnym chodzeniem. Innymi słowy jak to zwykle bywa metda złotego środka. Dobry gadżet pod warunkiem że rozsądnie użytkowany

  46. Paletka Paletka

    Ciekawe są opinie o ‚gadżeciarstwie’ czy o modzie na chustonoszenie, bo chusty są w użyciu od setek lat. Jak niby sobie kobiety radziły przed wynalezieniem wózków (moda na wózki rozprzestrzeniła się za czasów wiktoriańskich)? Nawet w Polsce na głębokiej wsi kobiety motały dzieciaki w chusty (oczywiście i wiązania, i chusty były inne, takie jak wiązane na głowach) i ruszały w pole. Dzisiaj się to wielu ludziom w głowach nie mieści, ale kiedyś nie było macierzyńskiego, a kobiety pracować musiały. Wystarczy popatrzeć na ludy ‚pierwotne’ w Afryce, czy w Amazonii.
    Ja tam w chuście nosić nie zamierzam przestać pomimo pogardliwych tutaj słowach o eko-terrorystkach i ‚jakichś hippiskach’. Drogie panie i panowie, jeśli się Wam nie udało z sukcesem zamotać dziecka, nie znaczy, że ktoś Was oszukał i wyciągnął kasę za zbędny gadżet. A piszę to z dzieckiem w chuście i na siedząco;)

  47. jestem jaka jestem jestem jaka jestem

    Nie noszę dziecia w chuście ani w nosidle, bo też mam energiczny egzemplarz, który nijak nie chciał zaakceptować takiego rozwiązania. Dlatego entuzjastki tego rozwiązania mnie nie przekonują i popieram autorkę: nie każde dziecie lubi takie rozwiązanie!

  48. MamaTola MamaTola

    A ja mogę spokojnie powiedzieć, że nosiłam syna w chuście od urodzenia, do 1,5 roku (później już na plecach). Wbrew wymyślnym opiniom, dziecko nie przyzwyczaiło się, wręcz przeciwnie, jak tylko nauczyło się chodzić o noszeniu mogłam zapomnieć! Synek, który przez cały najważniejszy okres niemowlęcy był ciągle przy mnie, po prostu miał już dość siedzenia w powijaku z tkaniny :) Gorąco polecam, i na pewno będę chustować kolejne dzieci :)

  49. Monika Mo Monika Mo

    Mimo, że jestem mamą mwybitnie chustową – zgodzę się, że to rozwiązanie nie dla każdego.
    Mam jednak pewną uwagę co fragmentu o piciu gorącej kawy czy herbaty z dzieckiem. w chuście… Tak samo jak nie robimy tego trzymając dziecko na kolanach, tak też nie robimy tego mając dziecko zamotane z przodu. Poza tym dziecko, które rusza się energicznie, jest już zazwyczaj na tyle duże, że dla wygody własnej i rodzica powinno być motane z tyłu.

  50. emka emka

    O matko, jakie te chusty/nosidełka problematyczne…

    Najbardziej mnie urzekła uwaga o konieczności prania… i że jak schnie – to trzeba mieć drugą chustę/nosidełko…
    Miałam jasnobeżową mandukę (wcześniej miałam chustę, ale sprzedałam i zainwestowałam w porządne nosidło – miałam problem z dociąganiem chusty) i nosidło wykonane z dobrego materiału spokojnie schnie przez noc. Poza tym – to się aż tak nie brudzi…
    Tak samo się brudzi jak wózek – przecież też pierzesz pokrycie wózka, nieprawdaż?

    Jak komuś się coś nie podoba/nie chce używać, zawsze znajdzie takie argumenty, aby przemawiały na niekorzyść…

    PS. Mam 33 lata i moja mama, gdy byłam mała – również nosiła mnie w chuście… opisywała to jako wspaniałą alternatywę dla wózka, który był dla niej niewygodny.

    PS2. Nikt Cię nie zmusza do noszenia w chuście – ale nie pisz głupot – każda matka (dobra matka) pragnie, aby dziecku było wygodnie i dobrze, jeśli Twojemu jest dobrze być w drgającym na każdym wyboju wózku – Twoja sprawa.

  51. astrid astrid

    Mam chustę i nosidło ergonomiczne noszę w zależności od potrzeby i ochoty naprzemiennie, nie wyobrażam sobie wsadzić niemowlę do głębokiego wózka. Za nic na świecie nie zrezygnowałabym z wygody i przedewszystkim bliskości jaka daje noszenie. W razie problemów z wiązaniami warto skorzystać doradców, często odbywają sie bezpłatne warsztaty.

  52. Kolo Kolo

    Mam porównanie – pierwsze dziecko wózkowe, drugie chustowe i co sądzę?
    Że chusta to rozwiązanie dla mam, które lubią się obarczać, kobiet bez charakteru, niepotrafiających opiekować się dziećmi.
    Wiem, wiem, sama dałam się na to nabrać…
    Tymczasem naprawdę chusta tylko uwiązuje dziecko, które staje się jękliwe, bojaźliwe, wolniej zaczyna chodzić, nie jest samodzielne, uwstecznia się, bo matka mu na to nie daje szansy.
    Ja nie polecam noszenia w chuście…to przesada.

    • Matka dwulatka Matka dwulatka

      O losie, dawno się tak nie uśmiałam. Płacą ci za takie wpisy? większej bzdury jak żyje (a już trochę chodzę po tym świecie) nie czytałam…made my day

  53. Normalna Mama Normalna Mama

    Ciekawe jest to, z jaką agresją mamy chustowe bronią swojej racji, zamiast rzeczowo opowiedzieć, co mają do napisania, są agresywne, atakują autorkę, która przecież nie napisała niczego złego – niczym jakieś członkinie sekt czy wyznawcy rydzyka :P
    ja rozumiem, że macie swoje idee, ale nie zatruwajcie życia innym.
    Niech każdy żyje i daje żyć innym…

    Niektórzy rodzice to jednak mają nas…w głowie.

    • Magda Magda

      chusty „atakować” można, ale już w przeciwną stronę to trzeba się rzeczowo wypowiadać? :D

      • Karolina Karolina

        A co chusta to człowiek, że się obrazi? Bez przesady … jak ktoś lubi niech używa, ale niektórzy widzę traktują to jak bóstwo …

  54. sosrodzice sosrodzice

    Drodzy Komentujący,

    odnosząc się do „zarzutów” nielicznych z osób komentujących na stronie, wielokrotnie pisaliśmy o tym: na portalu będą usuwane komentarze, z których nic nie wynika oprócz chęci ubliżenia Autorce czy skrytykowanie działań wszystkich Redaktorów.
    Komentarze to nie miejsce na wylewanie własnych frustracji, poprzez sianie nienawiści.
    Prosimy o merytoryczne komentarze, które wnoszą coś nowego do dyskusji. Każde inne, które bezpodstawnie godzą w dobre imię osób angażujących się w tworzenie tej strony, będą usuwane.
    To nasza witryna, którą prowadzimy od prawie trzech lat i niezmiennie to MY ustalamy reguły tu panujące. Nie będzie zgody na obrażanie i ubliżanie.
    Każde odmienne zdanie można wyrazić w kulturalny sposób.
    Dlatego radzimy nie marnować swojego i naszego czasu.
    Dziękujemy i pozdrawiamy serdecznie!

  55. Kolankowa Kolankowa

    U nas też niestety chusta była nietrafionym prezentem. Staraliśmy się nauczyć małego na różne sposoby. Niestety…Kompletna klapa.

  56. Ana Ana

    A ja gorąco polecam wszystkim mamom, a przede wszystkim autorce tego artykułu książkę pt: „W głębi kontinuum” Jean Liedloff –
    zrozumiecie wtedy drogie mamy jak bardzo zaburzone zostało nasze naturalne kontinuum – wózki, łóżeczka, leżaczki… jak bardzo jest to wbrew naturze. Uświadomicie sobie prawdziwe potrzeby dziecka, szczególnie pierwszą (noworodkową) fazę i jakie są konsekwencje zaburzeń tej fazy. Nasze kontinuum zostało poważnie zaburzone w „cywilizowanym” świecie, zagłuszono nasz matczyny instynkt. Jesteśmy niestety ofiarami i ofiarami zostają nasze dzieci. Malutka istotka jaką jest noworodek potrzebuje w tym zewnętrznym świecie przede wszystkim objęć matki, jej głosu serca, zapachu, dotyku skóry i jest to równie ważne jak jedzenie czy zmienianie pieluszki u takiego maleństwa. Od tysięcy lat kobiety noszą swoje dzieci, jest to wpisane w nasze DNA i dziecko naturalnie tego oczekuje. Gdy jego oczekiwania wciąż zostają nie spełnione, to nawet w dorosłym życiu nieświadomie mu czegoś brakuje. Czegoś nieuchwytnego, więc myśli że osiągnie „to” kupując wymarzony nowy samochód, dom, tysiące gadżetów. Może nowa żona? A może podróż na drugi koniec świata? Może być bardzo bogaty, mieć wszystko, a mimo to czuć pustkę i brak „tego czegoś”. Książka jest bardzo mądra i każda mądra matka, która kocha swoje dziecko i chce dla niego jak najlepiej powinna ją przeczytać i przypomnieć sobie swoje odczucia z fazy noworodkowej oraz zapewnić swemu dziecku ciągłą bliskość. Potem, gdy dziecko zaczyna raczkować, już nie potrzebuje tej bliskości tak bardzo i ufa, że może liczyć na mamę w każdej chwili.
    Żałuję, że dopiero teraz przeczytałam tę książkę, mój 8-letni syn jest już poszkodowany i zastanawiam się dlaczego nie potrafiłam zaufać jemu, sobie i naszemu kontinuum? Dlaczego to zagłuszyłam i zaburzyłam? Bo „eksperci” radzą? Bo WYGODA? Przede wszystkim nieświadomość. Dopiero od niedawno odkryłam, że jesteśmy również duchowymi istotami, zainteresowałam się także prastarymi ludami o ogromnej wiedzy i mądrości, którzy żyją w zgodzie z naturą, kontinuum i są szczęśliwi z pokolenia na pokolenie. Np. indianie.
    Staram się nadrobić stracony czas i naprawić wszystko z moim 8-latkiem, widzę coraz większą poprawę – czyli działa :)
    Obecnie jestem w drugiej ciąży i już wiem co mam robić. Wsłuchuję się w mój instynkt, intuicję, kontinuum. Nie dam sobie wmówić, że dla mojego maleństwa telepanie go w zimnym, obcym wózku jest lepsze. Pójdę za głosem mojego serca i oby mój maluch także je słyszał cały czas. Chusta będzie ciemno czerwona – jak wnętrze macicy… Niedawno brałam udział w specjalnej ceremonii z szamanami z Peru. Odbywało się to w ciemno czerwonym pomieszczeniu, a ja mogłam się cofnąć do okresu prenatalnego i narodzić się na nowo. Z zaskoczeniem odkryłam, że tamte wspomnienia cały czas są we mnie – moje narodziny. Och jak bezpiecznie czułam się w tym pomieszczeniu – niczym w wielkiej kosmicznej macicy. Słuchałam bębna, który naśladował bicie serca. A potem dotarły do mnie obrazy: zimne, ostre światło, szarpanie i zimne narzędzie, rozdzielenie z mamą. Zimny, obcy wózek, a ja byłam już tak złamana, że traciłam nadzieję, czy jeszcze kiedykolwiek Ją zobaczę. To było straszne i przeżyłam to jeszcze raz – z obecną świadomością. Nigdy tego nie zapomnę. Nie zdajecie sobie sprawy kochane, co serwujecie swoim maluszkom, ale to nie wasza wina – same jesteście ofiarami i potrzeba Wam wiele miłości, wsparcia, a przede wszystkim UŚWIADOMIENIA. Na początku jest wstrząs, ale potem z górki. Polecam Wam również film Eleny Tonetti pt: „Birth as We Know It”. Daje do myślenia.Nie róbcie krzywdy Waszym dzieciom, nie skazujcie ich na samotność, bo wygoda, bo cena, bo na początku coś jest nie tak (Wasze nastawienie jest najważniejsze i dziecko to wyczuwa). Ja cieszę się, że całe moje myślenie się zmieniło i wreszcie wraca do prawdziwego ładu, a dowodem dla mnie jest zachowanie mojego starszego dziecka. Wsłuchajcie się w kontinuum, które jest niezmienne odkąd nasz gatunek istnieje. Wszystkie ssaki to czują. Dlaczego dla wcześniaków tak bardzo ważne jest kangurowanie, dotyk i zapach mamy? Tylko tak wcześniak może się rozwijać. Czy uważacie, że nieco starszych dzieci to nie dotyczy?
    Pozdrawiam :)

  57. Justyna Justyna

    O matko co za bzdurny artykuł !!!!! W chuście nie trzyma się dziecka jak chce się ono bawić ale wychodząc gdzieś i tak trzeba ujarzmić Chodziaka czy to w wózku czy w chuście. W chuście zdecydowanie łatwej bo jest a rączkach. A co do noszenia kilogramów – pewnie , że bolą plecy jak się nie potrafi dobrze chusty zamotać. Tak samo bolą nogo pchając wózek pod górę przez 2 km jak się nie ma kondycji. A cena drogo 100-200-300 zł ? A wózek ile kosztuje i nikomu ceny wózków nie przeszkadzają. I co to znaczy eko mama ? Chusta to wynalazek starszy niż wózek. Dziecko potrzebuje kontaktu, przytulania i miłości. Jeżeli tego nie otrzymuje to wychowują się na wandali. Autor tego artykułu chyba nigdy nie miał do czynienia z chustą albo dostał porządnie zapłacone za napisanie takich bzdur. Warto najpierw pochodzić w chuście a potem się wypowiadać. Na lato są lekkie, przewiewne chusty, Specjalne wiązania a do tego co za problem tak jak i w wózku osłonić się parasolką lub chodzić w cieniu ? A zimą można założyć dziecku kombinezon lub założyć po prosu za dużą kurtkę ? Problem ? Pewnie dla kogoś kto potrafi tylko krytykować. Przydałby się może jeszcze tekst o tym, że karmienie piersią szkodzi i obrzydza ? Dno, totalne dno .

    • ewa ewa

      A mój bąbel nie znosi być spętamy i ujarzmiony, na rączki się garnie, ale nie przykleja się jak placek:) lubi częste zmiany pozycji, dlatego u nas chusta się nie sprawdziła, bąbla przeprosiłam za mój fanatyzm filozofii bliskości, bo on bliskość pojmuje na swój sposób:)

      • Dorota Dorota

        Haha, Ewo, coś w tym jest.
        Ja z perspektywy czasu mogę dodać, że starsza córka nie akceptowała chusty, nosidła, ale młodsza świetnie czuła się w nosidle Tula (z wkładką) niemal od urodzenia. Czyli jaka jest prawda? Jedna i druga obecnie chętnie się przytula (starsza 4 lata, młodsza 2 maju 2 lata).
        Myślę, że taka, jaką starałam się przekazać – chusta/nosidło są ok, ale nie dla każdego…dziecka, nie dla każdego rodzica. :)

  58. JUWAK JUWAK

    Hm. Chyba czułam się trochę winna że nie chustowałam tym bardziej że Tyśka jest wcześniakiem. Zanim się pozbierałam psychicznie była już za duża według mnie. Kupiłam babybjorn używany za10 zł. Uwielbiałam to rozwiązanie.Łatwo się zakładało Tyśka lubiła je -w ten sposób przetrwałam niejedne zakupy ,była bardzo spokojna. Zdarzało jej się spać w nim.Miałam dużą kurtkę i mogłam ją okryć na chwilę. Nie wyobrażam sobie spaceru z nosidełkiem według mnie wózek jest nie do przebicia ale załatwienie jakiś spraw-rewelacja.Dziś Pysiulec ma dwa lata i jedynym sposobem na zakupy jest….babcia. Nic nie ostało się z aniołka którego miałam do roku;). juwak@o2.pl

  59. Jakub Jakub

    Jako doradca noszenia niemowlęcia w chuście nie mogę odmówić artykułowi pewnej racji. Zawsze podkreślam, że chusta nie jest dla każdego i raczej należy ją traktować jako alternatywę dla nosidełka, niż do wózka. Mój syn akurat chustę zaakceptował bez problemów i tylko dzięki temu mogę chodzić z nim na dłuższe spacery. W wózku płacze.

    Pozdrawiam!

    • Dorota Dorota

      Jakub, dzięki za spokojny głos w dyskusji :) Pozdrawiam

  60. mp mp

    A ja powiem że wszystko ma swoje plusy i minusy, chusty używam najczęściej jak jest ciepło, ochrona dla dziecka przed słońcem to czapa z daszkiem i właśnie na ciepłe dni dla mnie chusta jest ok bo przewiewna i odpowiednie wiązanie zapewnia fajną cyrkulację powietrza. W zimie zazwyczaj noszę w nosidle ergonomicznym, łatwiej się zakłada na kurtkę, nie smyczy po ziemi i nie ślizga się na śliskiej kurtce, poza tym jest grubsze od chusty i bardziej grzeje.
    A jak idę na zakupy i wiem że będę miała dużo rzeczy to zabieram wózek.
    Nie wyobrażam sobie żeby nie mieć którejś z tych trzech rzeczy bo są mi niezbędne chociaż żadna nie jest idealna.
    A na kolki wybawieniem była chusta, nic tak nie pomagało jak ona.

  61. Justyna Justyna

    Jeżeli podejmujemy się pisania artykułu na dany temat, powinniśmy być obiektywni. Moim zdaniem ten artykuł jak tak skoncentrowany na wadach, że przestaje być wiarygodny. Osobiście nie jestem fanką wielogodzinnego noszenia niemowląt w chustach, ale pewnym faktom nie można przeczyć. To prawda, że metoda noszenia, wychowywania dzieci zależy od woli rodziców oraz ich predyspozycji. Nikt nikogo nie powinien zmuszać do noszenia dziecka w chuście czy w wózku. To jest wybór, który każdy rodzić powinien podjąć sam, w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Jednakże pamiętajmy, że w niektórych kulturach do tej pory a w wielu jeszcze przed pojawieniem się wózków dzieci były noszone w chustach nawet w Polsce cdn.

    • Dorota Dorota

      Justyno, jaki jest temat artykułu? Gdyby tematem było – jakie są chusty byłoby o wadach i zaletach.

  62. Justyna Justyna

    cd. Ergo noszenie niemowląt w chustach nie może być aż tak nie zdrowe. Oczywiście wymaga to dużej wiedzy i odpowiedzialności, ale wszystko jest dla ludzi przecież. Wielu lekarzy, zwłaszcza ortopedów i pediatrów udowodnili, że właściwe ułożenie dziecka nie powoduje żadnych wad w rozwoju stawów biodrowych czy kręgosłupa i to jest fakt. Oczywiście jak ze wszystkim nie należy przesadzać, ani zbyt długim przebywaniem dziecka w chucie, ani z tym kiedy dziecko nie czuje już potrzeby przebywania w chucie, bo jest już na tyle duże, że chce poznawać świat. Moim prywatnym zdaniem najlepiej chusty sprawdzają się u noworodków, które mają potrzebę bliskiego przebywania z matką, bo jako nieliczne z ssaków homo sapiens sapiens rodzą się nieprzystosowane do samodzielnego życia, dopiero po miesiącu czy trzech niemowlę postrzega matkę i siebie jako dwie osoby, a nie integralną całość. Także trochę zdrowego rozsądku i można wynieść korzyści z „chustowania”, a jeżeli komuś to nie odpowiada droga wolna. Wolny kraj wolny wybór. Nie ma jednej reguły być dobrym rodzicem, a na pewno już nie decyduje o tym czy dany rodzic nosi dziecko w chucie czy we wózku.

  63. M. M.

    Oczywiście – jak każdy chce, jak każdy woli. Polecam jednak poczytać „Dobrze nosić” Evelin Kirkilionis (uwaga! doktor biologii, a nie eko-terrorystka :P ) i wpływ noszenia na rozwój psycho-fizyczny dziecka potwierdzony badaniami.
    Część argumentów z posta po prostu wskazuje na wygodnictwo rodzica (do którego oczywiście każdy ma pełne prawo. ja jednak staram się zrobić co najlepsze dla moich dzieci, a więc trudna nauka motania czy koszt – przesadzony tutaj – mnie nie przeraża).
    Cena wózka nowego to około 1000 zł, więc nawet i 200 razy dwa plus używany wózek (używa się go rzadko, więc po co nówka?…) wychodzi taniej niż sam wózek. Część argumentów za to jest kompletnie nietrafiona, bo np. po prostu dziecko, które nie chce być w chuście kiedy mama siedzi często też nie chce leżeć. No i nie bardzo wiem co to znaczy, że jest konieczność zmiany modelu chusty? W długą tkaną wrzucam kilkudniowego noworodka i 3,5 letniego smyka.
    W kwestii gotowania – zapraszam do mojego domu. Chustuję już drugie dziecko, żadnego nie poparzyłam. Po prostu nie zamiatam garnków piersiami jak gotuję, a więc jak mam dziecko w chuście to też jest daleko od nich. No i zawsze jest wiązanie na plecach…
    Kręgosłup, pediatra itd. to brzydko powiedziawszy tzw. dupochron dla producentów – muszą się zabezpieczać tak samo jak pisząc na kredkach czy puzzlach, że zawierają małe elementy i trzeba chronić przed połknięciem :D Taka sama nadgorliwość i bzdurka. Chociaż oczywiście są dzieci, którym chusta nie służy – no ale to są takie wady rozwojowe, o których się wie raczej zanim się zacznie nawet chustować.
    Racja, nie każde dziecko lubi być w chuście, nie każdemu rodzicowi też chce się nosić. Ale niestety ten post jest bardzo nierzetelny i zawiera poważne błędy. Mam wrażenie, że autorka nigdy nie próbowała chustować nawet nie mówiąc po prostu o pełnym zgłębieniu tematu…

  64. magda magda

    Niewiele wspólnego z rzeczywistością. Bardzo subiektywna opinia, żadnych konkretnych informacji. Osoba pisząca go nie jest ani doradcą noszenia ani fizjoterapeutą.

  65. Dominika Dominika

    Rzadko udzielam się na forach, ale jakoś tak nie mogłam przejść obok tego art. bez komentarza. Jestem mamą 2 miesięcznego berbecia. Mieszkam na 4 piętrze w bloku bez windy. Mam wózek bez którego na co dzień bym sobie nie poradziła ale chcę również kupić chustę i spróbować ułatwić sobie nieco życie. Nie należę do ruchu wojujących eko-mam i nie dorabiam do noszenia dziecka w chuście przesadnej ideologii, ale poszukując informacji na temat chustowania myślałam, że trafiłam na rzetelny artykuł który podpowie mi „Czy warto nosić dziecko w chuście?” i jakie są wady tegoż „procederu”. Niestety po przeczytaniu całości artykułu nie tylko nie zaspokoiłam swojej ciekawości ale wręcz poczułam się mocno zirytowana. Jeśli autor zadaje pytanie „Czy warto nosić dziecko w chuście” to powinien chyba podać zarówno wady jak i zalety, a nie szukać na siłę żenujących argumentów typu „chusta się brudzi”, lub ” to duży koszt”. Myślę, że przed napisaniem tak subiektywnego artykułu warto dogłębniej zbadać temat i zapoznać się również z bardziej fachową literaturą niż wyrwane z kontekstu cytaty z forum chusty.info…

    • Morgiana1985 Morgiana1985

      Warto!jestem mama 2-miesiecznej Rozy, od 6 tyg nosze ja w chuscie. teraz piszac posta, rowniez trzymam ja w chuscie a ona slodko spi.oczywscie ze czesto sie drze jak ja wkladam.wtedy trzeba sie kolsyac tanczyc. trzeba rowniez , moim zdaniem, zrobic sobie kurs z wiazania chusty (ok 200zl koszt), zeby wiedziec ktore wiazanie ejs tdobre i jak je poprawnie dosciagnac.Jezeli masz ochote na chwile relaksu, a dziecko normlanie nie zasnie to ajk najbardziej polecam. poza tym to dobra profilaktyka przy dysplazji bioder. a dziecko ma zachowana naturalna dla tego wieku pozycje kifozy.

  66. Marya Marya

    u mnie tez chusta sie nie sprawdzila
    rozwiazanie nie dla nas

  67. kreolka kreolka

    U nas chusta sprawdza się super. Na początku rzeczywiście nie byłam przekonana,ale syn mój okazał się bardzo płaczącym dzieckiem i przez pierwsze tygodnie praktycznie non stop był na rękach (po uśpieniu odkładany do wózka , czy też genialnego wynalazku jakim jest kołyska (tylko ta bujana przód tył a nie na boki)). Nie miałabym nawet szans umyć zębów czy założyć skarpetek gdyby nie chusta. Wózek nie zdał u nas egzaminu , bo dziecię w nim pojeździ o ile jest spokojne lub już śpi, a że przez większość czasu jest niespokojne to pozostawała chusta , by móc chociaż kupić bułki na śniadanie. Dodam tylko, że staram się rozsądnie jej używać, bo też nie może być tak,że dziecko zamota się w chustę i ” z głowy” . Jednakże moje dziecię uwielbia chustę i jak wspomniałam przy kolkach i napadach boleści/płaczu tylko to skutkuje.

  68. Daniela Daniela

    Co za bzdrury!

    Jedna chusta wystarcza w zupełności na cały okres noszenia.

    Chusta naprawdę odciąża. Wystarzy ją dobrze zamotać.

    Chusty wcale nie kosztują 400 zł. Chcesz, kupujesz tańszą. A jak ktos ma po 10 chust to jego wola.

    Nie trzeba się tarabanić wózkiem po schodach, w tłumie nie trzeba się przeciskać.

    A tak obiektywnie się zapowiadało. Widocznie autorce tekstu chustowanie nie podpasowało.

    Człowiek wszystkiego się uczy. Wiązanie chusty jest jak wiązanie sznurówek. Kazdy kiedyś nie umiał.

    Proszę doczytać więcej w temacie chust. I porozmawiac z certyfikowanym doradcą noszenia.

    Nie zdziwię się jak zacznie Pani polecać wisiadła od babybjorn jako alternatywę chusty.

    • Dorota Dorota

      Daniela, zapraszam do działu Rodzicielskie HITY i KITY, wtedy będziesz wiedzieć a nie przypuszczać, co i dlaczego polecamy.

  69. MałaMi MałaMi

    wypadałoby posiadać trochę wiedzy na temat noszenia w chustach, a nie wypisywać takie głupoty i zniechęcać tych, co się tematem dopiero zainteresowali….

  70. Karolina Karolina

    Nie rozumiem co Pani ma na celu pisząc takie bzdury?? Ma Pani jakiś układ z producentami wózków?

    • Dorota Dorota

      Tak, co miesiąc dostaję milionowe premie, poza tym żywię za te wypłaty całą rodzinę i wylatuję raz w roku w tropiki. :) Pozdrawiam.

      • Hania Hania

        haha, nie mów niewygodnych rzeczy, absolutnie nie odzywaj się, bo posądzą Cię, że spiskujesz :)

  71. kraksa kraksa

    Chyba ktos Ci zaplacil za ten artykul, moze producent wozkow? Piszesz strasznie bzdurne, niczym nie poparte rzeczy. Ale masz prawo, widac jednak ze zielonego pojecia nie masz o czym piszesz. Typowa Polka, nie znam sie to sie wypowiem.

    • Dorota Dorota

      A ja mam Ci odpisać – typowa matka, nie mam co robić, to dla rozrywki będę obrażać ;) No typowe ;) Pozdrawiam Cię serdecznie.

  72. amefan amefan

    Super wpis,interesują mnie chusty ale czytam ciągle o chustach na grupach to odechciewa mi się noszenia.Bo po pierwsze trzeba się nauczyć motac a ceny chust sa drogie.Wole zdecydowanie wózek bo można zakupy włożyć pod wózek i nie ogranicza się dziecku rozwoju.Rozumiem nosić od czasu do czasu.Zima jest problem z noszeniem bo kurtki dla dwojga to cena wózka.Chusta oraz kurtka i bluza to koszt dobrego wózka.

  73. Paulina Paulina

    Witam! Przeczytałam z ciekawości ten artykuł a potem prawie wszystkie komentarze. Najpierw się we mnie zagotowało a potem opadły mi ręce. Jestem mamą chustującą – nie ekoterrorystką – dwóch chłopców. Pierwszy ma 8 lat i nie miałam okazji go chustować choć bardzo żałuję. Przy drugim już w ciąży zaczęłam zgłębiać temat. Przeczytałam literaturę fachową i popytałam wśród chustujących mam aby mieć obiektywne oceny. Kupiłam nową, pierwszą i jedyną chustę, którą mam do tej pory za 170 zł. Syn ma w tej chwili 11 miesięcy i do dziś mi służy. Pewnie że początki były trudne ale wynikały z błędów w wiązaniu. kilku wiązań nauczyłam się sama. Byłam również na kursie (koszt 30 zł. więc chyba niewygórowany.) Najważniejsze jednak dla mnie w chuście jest bliskość jaką mogę zapewnić swojemu synkowi. Przez 8 miesięcy ciąży był przez przeze mnie noszony, bujany i otoczony miłością. Dlaczego teraz miałabym mu tego zabronić?
    Nie zamierzam obrażać autorki tego artykułu ale zastanawiam się jaki był cel jego napisania – bo na pewno nie chęć ukazania wad chustonoszenia. Mam wrażenie, że takie agresywne podejście do tematu ma jakiś głębszy cel i to powinno nazywać się terroryzowaniem – matek chustujących. Dlaczego, żadna z mam noszących w chuście nie pisze artykułów na temat wad wózków czy konkretnych wisiadeł. Jeśli pojawiają się takie wpisy to są one napisane na zasadzie porównania i wykazania różnic pomiędzy jednym a drugim a w tym artykule tego zabrakło
    Oczywiście, że chusta nie jest dla każdego. Z tym jednym mogę się zgodzić w 100% i tak powinien być zatytułowane ewentualny artykuł. Nie jest dla mam, które nie mają potrzeby bycia blisko swojego dziecka i noszenia go tak jak od zarania dziejów robią matki. Ale ja szanuję wybór każdej kobiety bo to jej życie i jej dziecko i nie obrażam, żadnej mamy, chociaż czasami krew mi w żyłach płonie jak widzę matkę w tzw. nosidle przodem do świata i dyndające nóżki dziecka zawieszonego za krocze….
    Jestem ciekawa czy autorka tego artykułu chustowała własne dziecię, ale mówię tu o chustowaniu a nie o próbie jedno czy dwurazowej. Argumenty przytoczone w tym artykule można łatwo obalać jedno po drugim w rzeczowej merytorycznej rozmowie.
    Życzę autorce ale i wszystkim osobom komentującym negatywnie chustonoszenie głębszego zapoznania z tematem i choć odrobiny szacunku do mam chustujących. Wyzywanie od ekoterrorystek niczego nie zmieni a szerzy tylko brak kultury w internecie.
    Ja szanuję wybór każdej kobiety bo to jej życie i jej dziecko i nie obrażam, żadnej mamy, chociaż czasami krew mi w żyłach płonie jak widzę matkę w tzw. nosidle przodem do świata i dyndające nóżki dziecka zawieszonego za krocze….

    • Dorota Dorota

      Paulina, odsyłam do naszego działu Rodzicielskie KITY – tak, piszemy tam wprost o wisidłach, konkretnych modelach i je odradzamy.

    • Ala Ala

      Co za bzdura!napisz jeszcze ze te co mają wózki a nie chuste nie kochają swoich dzieci. To jest dopiero zrycie beretu-czy aby na pewno dobrze dziecko na tym wyjdzie?

  74. SANDI SANDI

    Jestem chustową mamą i szczerze… potwornie lakoniczny artykuł – widać nie masz bladego pojęcia o temacie. Co nie zmienia faktu, że nie każdy musi nosić dziecko.

    • Hania Hania

      Bo co, bo nie zgadza się z Tobą, to już źle, tak?

  75. Ania Ania

    Ja też myślałam że chusty to moda i że noszą w nich jakieś nawiedzone eko-mamy… Dlatego dopiero przy drugim dziecku zaczęłam się rozglądać za czymś do noszenia. Zaczęłam od nosidełka, ale szybko odkryłam, że w chuście dziecko (zwłaszcza małe) ma dużo lepszą pozycję, jest lepiej otulone. Oczywiście chustę jest trudniej założyć niż nosidło i wymaga to ćwiczeń, ale chyba warto – dla zdrowia dziecka. Teraz żałuję, że nie nosiłam tez pierwszego dziecka, bo widzę, jak ogromne są z tego korzyści :) Chustę mam jedną, dopiero teraz, gdy dziecko rośnie, przymierzam się do zakupu dużego nosidła – ale to tylko po to, żeby wygodniej się zakładało, bo tak naprawdę w jednej chuście można nosić dziecko nawet 2 lata (a niektórzy noszą dłużej!). A jak komuś chusta nie podpasuje to można sprzedać – nawet nie wiecie jakie to proste, dużo osób teraz chustuje i chętnie kupują używane chusty. Ja już jedną sprzedałam bez problemu.
    Myślę, że nie ma sensu straszyć i zniechęcać do chust. Każdy sam zdecyduje czy chce ich używać czy nie. Ale taki artykuł w stylu: jedne źródła piszą tak, a inne tak – jest bez sensu, bo nie przedstawia prawdziwych plusów i minusów (autorka np nie zadała sobie trudu dotarcia do lekarzy czy fizjoterapeutów) tylko jakieś wydumane problemy. Np cena: wiadomo, że są chusty i po kilka tysięcy złotych, ale ceny porządnych zaczynają się mniej wiecej od 150 zł.

    „Założenie chusty wymaga wprawy oraz czasu. Czasami nawet konieczne jest zapisanie się na specjalne warsztaty/kursy (czasami dodatkowo płatne), na których można się nauczyć tej sztuki. Dla zabieganych, mających mało czasu mam może być to warunek, czy inaczej potrzeba nie do przeskoczenia.” – jeśli dziecko dobrze się rozwija, nie jest wcześniakiem ani nie ma żadnych asymetrii, a mama dobrze sobie radzi z wiązaniem, to nie musi iść na żadne kursy. Błagam, nie epatujmy, to nie jest potrzeba nie do przeskoczenia. A czas można zaoszczędzić np rezygnując z czytania takich artykułów jak ten. Bo nic z niego nie wynika.

    • Dorota Dorota

      Aniu, być może dla Ciebie nic z tego artykułu nie wynika. Ale wiele komentarzy, tu i nie tylko, potwierdzają coś zupełnie innego. Każdy ma prawo do własnego zdania. Pozdrawiam.

    • Lida Lida

      Artykuł jest bardzo tendencyjny i nieobiektywny. A już uwagi o cenach po prostu śmieszne, jeśli je porównać z cenami wózków, których też trzeba kupić więcej niż jeden. My mamy chustę podarowaną, używaną, więc koszt – 0 zł. Wystarczyło obejrzeć uważnie parę filmików na youtube, przetestować raz drugi w domu i śmigamy aż miło! Dużo podróżujemy i nie wyobrażam sobie taszczyć do pociągu wózka! Artykuł niepotrzebnie wyolbrzymia problemy, których nie ma, lub z którymi można sobie poradzić. I jeszcze ta nagonka na eko-mamy :D żałosne.

  76. Milkaczoko Milkaczoko

    Coz czytajac ten artykol mam nieodparte wrazenie,ze napisala go osoba, ktora chusty nie przetestowala…owszem sa wady jak wszedzie i wszystkiego bo nie ma idealow. Ale to co czytam jest dalekie od prawdy. Szczegolnie smieszy mnie zapis o wadzie zwiazanej z wymiana chust i o kosztach jakie to rodzi,to droga autorka pragne pania uswiadomic ze chusty nie traca na wartosci jak wozek a czesto wrecz przeciwnie,latwo je odsprzedac po cenie zakupu lub nawet drozej. Prosze nie pisac eiec o rzeczach na ktorych sie pani nie zna..

    • Dorota Dorota

      Milkaczoko, a mnie zadziwia, że można pisać „artykol” i mam też to komentować? Rozprawiać się nad poziomem inteligencji czy podstawowych brakach w edukacji osoby, która tak pisze?
      Tak, są chusty tylko „na chwilę”, tak, czasami trzeba je zmieniać, jeśli zamierzamy nosić dłużej. Jeśli jesteś znawcą, to na pewno znajdziesz modele, które nie nadają się do noszenia większych dzieci. Pierwsze lepsze: „”wielu rodziców odczuwa dyskomfort nosząc duże dziecko (powyżej 8 kg.) w chuście elastycznej, ponieważ obciążony materiał ma tendencje do rozciągania się przy każdym kroku, co powoduje, że dziecko „sprężynuje” nadmiernie obciążając ramiona noszącego. Dlatego też nie zalecamy stosowania chust elastycznych do noszenia dzieci ważących powyżej 8 kg.”*
      Serio, nie wiesz tego?

  77. werka werka

    Doroto! Czy choć chwilę używałaś chusty lub miałaś kontakt z doradcą noszenia? Takiego nieudolnego artykułuu dawno tu nie czytałam i szkoda mi, że polecałam ten portal. Z niecierpliwością czekam na rekomendowanie wisiadeł :(

    • Ania Ania

      Gdy założymy dodatkowo, że chustę będziemy kilka razy zmieniać, to koszt zakupu będzie dla nas wyższy kilka razy (a zmiana jest konieczna ze względu na posiadanie maksymalnego obciążenia wielu chust oraz z powodu ich formy). – to jest po prostu nieprawda, jedna chusta tkana starcza na cały okres noszenia, od urodzenia do nawet 2-3-latków!

    • Dorota Dorota

      Werka, wisideł nie rekomendujemy, recenzje są nawet w dziale RODZICIELSKIE KITY (!). Jak ktoś chce, to znajdzie. W artykule jest wszystko, także linki do wątku na forum poświęconemu zagadnieniu. Moje osobiste doświadczenia nie mają tu absolutnie żadnego znaczenia. Pozdrawiam.

    • Karolina Karolina

      Ja używałam chusty…używałam to za wiele powiedziane. Próbowałam. I co? Byłam u doradcy, próbowałam, kupiłam aż 3 modele i co? I nic. dziecko nie chciało, mi też się nie spodobało.
      Dlatego potwierdzam to co napisała autorka – to naprawdę nie jest dla każdego. Jednak większość wozi w wózku… I wiadomo dlaczego. Jak się ma możliwość zostawienia wózka na dole w klatce to wózek jest wygodniejszy. zdecydowanie, a chusta jest mocno przeceniana

  78. Matylda Matylda

    hahah. ale się oburzyły ekoterrorystki. hahah, Wy to się nigdy nie zmienicie. Myślicie, że zachęcacie tak do noszenia…? Nie zniechęcacie do siebie. Poziom Waszych komentarzy dno!

  79. Ania Ania

    U nas też chusta okazała się zbędna…Szkoda, że wcześniej nie przeczytałam tego artykułu, zaoszczędziłabym parę złotych :(((

  80. Mariola Mariola

    chusty używamy i sobie chwailimy, ale widzę wszystkie wady jakie opisujesz…niestety kręgosłup też dostaje w kość. I potem trudno odzywaczaić od noszenia (tak, wiem, mówią, że dziecka nie można przyzwyczaić, ale mam porównanie, jedno noszone drugie nie) = także jak wszystko, chusta nie jest idealna…Pozdrawiam wszystkie komentujące mamy

  81. Pati Pati

    Tak, nie każdemu wszystko pasuje. Co do reszty artykułu i komentarzy., zanim zacznie sie pisać trzeba wiedzieć o czym sie pisze a niestety większość z Was chusty ma oczy nie widziała a macie na ten temat najwiecej do powiedzenia.
    Artukul jest dokładnie odwrotnością wywodów tzw matek ecowariatek. Oby tylko przepchnąć moja racje i resztę zjechać równo.

    A chusta to nie współczesny wynalazek ;)

    • Lida Lida

      najbardziej śmieszą mnie komentarze o wysokiej cenie pisane przez osoby, które ze wózek dały 3 tys ;)

  82. Karolina Karolina

    Dołączam do tych, kórzy pisali, że chusta stała się zbędnym wydatkiem. Nie sprawdziła się u nas.

  83. Maja Maja

    artykuł, który otwiera oczy :)

  84. Dusia Dusia

    Nie zgadza się z opinią, że dziecko energiczne nie nadaje się do chusty. Moja mała chodzi odkąd skończyła 11 miesiąc, w chuście się uspokaja i często zasypia, a w wózku wstaje, zagląda na koła no masakra. Waży 9 kg i od urodzenia jedziemy na jednej chuście, fakt dałam za nią 300 zł, ale póki co nie narzekam (nosidła są droższe, a nie można ich użyć od urodzenia). Wchodząc na czwarte piętro z siatami zakupów wolę mieć dziecko w chuście niż na rękach… Co do długości noszenia to zależy już od dziecka, bo jeśli mamy spokojne dzieciątko, które samo śpi w łóżeczku to wiadomo nie ma po co nosić, ale jeśli jest płaczliwe dziecko, które chce być na rękach to lepiej mieć je w chuście niż obciążać nasz kręgosłup. Dziecko w chuście nie jest w pozycji pionowej, ma podwiniętą miednicę dzięki czemu unikamy pionizacji ( w chuście kółkowej również). Chusta pomaga w niektórych problemach np. z asymetrią. jeśli chodzi o naukę to fakt najlepiej zgłosić się do doradcy noszenia, ale nie są to wyrzucone pieniądze, ponieważ żaden filmik nie zobrazuje nam w 100% jak dobrze zawiązać chustę, a jeśli chusta będzie źle zawiązana to dziecko może się denerwować – efekt rodzic powie, że jego maluch nie lubi chusty.

    • Dorota Dorota

      Nosideł nie można używać u maluszków? Są takie ze specjalną wkładką. Co do energicznych dzieci – taka stara prawda – każde dziecko jest inne…

  85. Ptyś Ptyś

    A ja z pełną świadomością nie noszę w chuście, ponieważ parę rzeczy mnie nie przekonuje. Pierwszy miesiąc spędziłam prawie nieodklejona od córki, bo wiadomo, że okres adaptacyjny na zewnątrz jest niezbędny, ale bez chusty. Uważam jednak, że tak jak ważne jest zachowanie prawidłowej anatomii tak samo ważne jest przygotowanie psychiczne dziecka. I owo przygotowanie nie powinno polegać na wiecznym naśladowaniu tego co było w brzuszku. A na delikatnym, stopniowym oswajaniu go z światem i bodźcami. Dziecko potrzebuje bliskości mamy, ale musi być przyzwyczajany do tego, że jest ona w pewnej odległości, że leży samodzielnie. Skrępowane ręce w chuście, to nie tylko brak ważnych ćwiczeń ruchowych, ale przede wszystkim brak możliwości poznawania świata za pomocą dotyku, co jest niezwykle ważne dla jego psychiki. Wiele mam traktuje niestety chustę jak uspokajacz, bo jest to jedna z najważniejszych zalet, ale każdy kij ma 2 końce i nigdzie publicznie nie przeczytacie jak wygląda pożegnanie z chustą dzieci, których mamy ich nadużywały. A pożegnania wyglądają strasznie, bo nagle 15 kg synek nie rozumie czemu mama nie chce go nosić, gdy jest mu źle a przyzwyczajony do rozładowania stresu poprzez kołysanie, gdy mama chodzi, wtulenie się w nią nie bardzo wie jak inaczej ten stres rozładować ( oczywiście mówię o mamach nadużywających chust). Pomyślmy teraz przez chwilę logicznie o anatomii i rozwoju maluchów. Jak wiadomo chusty podtrzymują główkę, kręgosłup. Praktycznie unieruchamiają dziecko i przejmują wszystkie funkcje podtrzymujące czyli wyręczają mięśnie i ok jeżeli trwa to godzinę dziennie, ale jeżeli trwa to z przerwami 6- 8 h a potem dziecko śpi całą noc 6-8 h i jego mięśnie są w spoczynku to oznacza, że przez 12 – 16 h jego mięśnie są zwolnione z tej pracy. Jak mają więc się wzmacniać? Dla mnie więc oczywistym jest, że dzieci, których matki używają chust rozsądnie lub nie chustują będą miały mocniejsze mięśnie. Nie czytam for, ostatnio przejrzałam parę tematów, ale nigdzie nie widziałam apelu by stosować chusty przez określony czas, wręcz przeciwnie niektóre matki szczycą się tym że prawie nie rozstają się ze swoimi dziećmi. I na koniec chusty są modne od niedawna i czy takie zbawienne dla kręgosłupa będzie się można przekonać dopiero jak współczesne dzieci dorosną. Reasumując nie mam nic przeciwko chustom o ile są używane rozsądnie, sama nie stosuję, bo nie jestem do końca przekonana czy utrzymywanie pozycji embrionalnej niejako na siłę jest rzeczywiście lepszym rozwiązaniem niż wzmacnianie mięśni i przyjmowanie przez dziecko swobodnej pozycji. Nie jestem również przekonana do tego jak chustowanie wpływa na psychikę w dłuższej przestrzeni czasu i chętnie przeczytałabym opracowanie np o tym jak psychicznie radzą sobie dzieci idące do pierwszej klasy te chustowane i te które chustowane nie były.

    • Mag Mag

      Nie wiem skąd te mądrości ludowe. Dziewczyny – nie nosiłyście w chuście, nie próbowałyście – to nie piszcie z palca wyssanych historii opartych na bujnej wyobraźni. Nikt nie wystosuje apelu o to by ograniczać czas noszenia w chuście bo tego się najnormalniej w świecie nie da robić po 6-8h dziennie jak sugeruje powyższy wpis. Zarówno rodzic jak i dziecko razem ten czas regulują – dziecko na pewno da wam znać że ma już dosyć i to tak dobitnie że nie trzeba będzie się zastanawiać o co chodzi, kręgosłup rodzica choćby w najbardziej ergonomicznym wiązaniu również. Poza tym nie wyobrażam sobie mamy noszącej dziecko po 6 godzin z przerwami bo chyba nie miałaby czasu na ogarnięcie siebie, partnera i domu. Wykonywanie czynności domowych w chuście wcale do wygodnych nie należy, więc jak już się ktoś na to decyduje to chyba tylko kiedy dziecko ma kryzys typu ząbkowanie albo skok rozwojowy. Pożegnanie z chustą to nie rezygnacja ze źle używanego smoczka, o niej też decyduje wspólnie rodzic któremu już ciężko i dziecko które chce poznawać świat o własnych siłach.

      Chusta to fantastyczne narzędzie umozliwiające spędzenie w bliskości miłych chwil macierzyństwa. Chusta świetnie najdaje się na spacery i na wypady do sklepu z maluszkiem, sprawdza się też doskonale w róznych inych niecodziennych okazjach. Jak ktoś chce spróbować – warto to zrobić jak najwcześniej zaczynając od kontaktu z doradcą noszenia.

  86. aneta aneta

    Obeszlismy sie bez chusty i dobrze, moze w pierwszych dniach zycia super, ale potem…gdy widze te spocone (przepraszam, ze to tak dosadnie opisze_) mamy noszace 10 kilogramowe dzieci to mi ich serdecznie zal…

  87. Olga Olga

    Ja tam mam chustę i nie wyobrażam sobie życia bez niej :D
    Wiązanie chusty tkanej faktycznie może wydawać się trudne ale jest do nauczenia się w jeden wieczór a czy zajmuje dużo czasu? Zależy jak na to patrzeć.
    W przypadku gdy ma się dziecinę marudną nie schodzącą z rąk chusta jest wybawieniem jeśli ma się jakieś obowiązki do zrobienia. Poza tym ja na przykład jestem w ciąży i przyznam, że gdyby nie chusta to bym chyba z domu wcale nie wychodziła z rocznym synem. Idąc na zakupy faktycznie na trasie dom-sklep-dom jest wygodnie w wózku ale wózek sam do piwnicy się nie zniesie (nie mam niestety możliwości zostawienia na klatce) a na 3 piętro zakupy i dziecko same po schodach nie wejdą a dobrze by było ;)
    Co do brudzenia się to wózek też się brudzi i też trzeba go prać o czym wiele mam zapomina. Chustę wystarczy wrzucić do pralki na godzinę i wyschnie w 1 dzień a z wózkiem jest jednak więcej roboty a i schnie dłużej no chyba że ktoś ma drugi wózek kupiony w zapasie to i jego czasowy brak nie przeszkadza ;)
    Swoją chustę mam od urodzenia syna i nie muszę jej zmienić pomimo, że dzieć ma 12 kg i wciąż rośnie a wygoda zależy od tego czy jest dobrze zawiązana.
    Odłozenie dziecka śpiącego też nie jest bóg wie jakim wyczynem wystarczy opracować dobrą metodę.
    Dodatkowo ja za swoją tkaną zapłaciłam 60 zł a teraz zamierzam kupić kółkową ze względu na szybsze i prostsze wiązanie (będzie jak znalazł dla taty) i druga tkaną żebym mogła nosić dwójkę na raz choć i z jedną da radę. Choć te dwa planowane zakupy to bardziej takie moje widzimisie niż pilna potrzeba :)

    Podsumowując: każdy wybierze co mu tam bardziej pasuje ale wydaje mi się, że podawanie takich wad wymyślonych na siłę jest ciut śmieszne. Najlepiej żeby każda mama sama sprawdziła jak jej się użytkuję taką chustę. Można ją wypożyczyć nie trzeba od razu kupować niektóre sklepy internetowe oferują taką możliwość wystarczy poszukać. Dodatkowo nie trzeba zapisywać się na kursy za x złotych bo takowe są za darmo na youtube a wiązań jest pierdyliard.

    Pozdrawiam, „eko-mama fanatyczna wielbicielka chustomanii”

    P.S. w zasadzie eko nie jestem. Kupuje żarcie w markecie i używam pieluch jednorazowych które rozkładają się x lat ale co tam :D

  88. Mila Mila

    Szkoda, że portal, który z dużą przyjemnością czytałam pozwolił sobie na tak nierzetelny artykuł. Do tej pory sądziłam, że jako jedni z niewielu dbają o czytelnika i pilnują treści. Zgadzam się z tym, że chusty są nie dla wszystkich ale zniechęcanie ceną, bądź sugerowanie samodzielnego uszycia? To jakaś bzdura…

    • sosrodzice sosrodzice

      Mila, dziękujemy za Twój komentarz. Doceniamy każdy głos, także krytyczny. Jeśli jesteś z nami dłużej, na pewno wiesz, że nie stronimy od trudnych tematów. Ten artykuł przedstawia jedną z opinii na dany temat, jedną ze stron, o czym Autorka zapowiada we wstępie. Każdy może mieć swoją opinię. Pozdrawiamy

      • Ela Ela

        Witam,

        Jestem mamą 5miesięcznej, bardzo żywej i nieodkładalnej dziewczynki. Od pierwszego dnia po trudnym, choć naturalnym porodzie nosimy ją z mężem w chuście. Początki były niewyobrażalnie trudne – wiązanie często nie wychodziło, wydawało się, że mała nie chce być skrępowana, spotkaliśmy się 2 razy z doradcą, był środek zimy, małej przeszkadzały różne rzeczy (od początku nie używamy smoczka i trzeba była ją wkładać do chusty na „śpiocha”), ale się nie poddaliśmy (mała nie dawała się na początku odłożyć i ssala pierś przysypiając nawet 20 godzin na dobę). Po 2 miesiącach wszystko stało się banalnie proste. Wiązanie zaczęło zajmowac 2-3 minuty, a córka zaakceptowała chustę. Stała się ona naszym sprzymierzeńcem – długie spacery po rezerwacie przyrody z psem, gdzie nie ma możliwości wjechania wózkiem, totalna wolność i bliskość, ukojenie podczas kolek i ząbkowania. No i brak uziemienia, który skończyłby się zaniechaniem karmienia naturalnego, bo naprawdę było ciężko (a zależy nam by karmić prybajmniej 2 lata jak zaleca WHO). Nie mieliśmy wózka i nie zamierzamy mieć, choc nie mamy nic przeciwko:) Chustyjemy 2-8 godzin dziennie. Małà rośnie, coraz lepiej się układa w chuście i zaczęła być odkladalna (nasycila się bliskością), przesypia już cała noc i często ja odkładamy z chusty śpiąca, co na początku nie wchodziło w grę. Terapeutka ndt bobath uznala, ze w życiu nie widziała tak wyluzowanego dzieciaka, bez napięć i asymetrii – jest to w dużej mierze zasługa chusty, ale też uważnego noszenia poza chustą. Mała praktycznie nie płacze. Nie uważam, że chusta nie ma wad i nadaje się dla
        każdego dziecka, ale większość argumentów jest pisana z pozycji osoby, która nie nosiła i nie próbowała pokonać trudności – temat zgłębiony bardzo powierzchownie. Dla high need baby (z koncepcji kontinuum i rodzicielstwa bliskości) chusta może się okazać zbawieniem zarówno w kontekście wygody dziecka, jak i rodzica, choć początki chustowania mogą być piekielnie trudne. Chusty nie tracą też na wartości – jest to czasowa inwestycja. Dodam jeszcze, że na konferencjach naukowych (jestem dyplomowaną psychoterapeutką i psychologiem) podkreśla się rolę bliskiego kontaktu skóra-skóra i ciało-ciało w rozwoju dziecka. Jest masa badań, że chustowanie może np. zapobiec patologii borderline oraz innej dezorganizacji więzi. Oczywiście na końcu i tak liczy się wiele czynników (jak np. karmienie piersią, dieta wpływająca na florę jelit mającą połączenie z naszym nastrojem, relacje w rodzinie, emocje, traumy nasze i naszych przodków: epigenetyka), ale jeśli można cos zrobić i jest to zasadne z naukowego punktu widzenia, to czemu nie:) Oczywiście noszenie w chuście nie jest też receptą na wszystko i nie zapewni bezpiecznego przywiązania w każdej sytuacji. Nie jestem eko-faszystką, bo każdy robi co uważa i na pewno jest to w dobrej intencji, ale pobieżne wypowiedzi mogą przynieść sporo szkody i zniechęcić rodziców, którzy mogą skorzystać z danego rozwiązania, a napotkali na trudności.

        Pozdrawiam serdecznie wszystkie chustomamy i mamy wózkowe:)

  89. Ania K. Ania K.

    Oczywiście, Każdy decyduje o sobie i swoim dziecku.
    Ja zdecydowałam, że będę motać. Na początku kupiłam chustę elastyczną na allegro – koszt ok 30zł.
    Do ok 7 kilo nosiłam w elastycznej, wiąże się łatwo i to zanim włoży się dziecko, główka nie ucieka, tania, można znaleźć mnóstwo filmów na youtube.
    Mała pokochała to, tylko musiałam chodzić :) Pomagała w usypianiu, nie było problemów z przełożeniem do łóżeczka z tym, że to taki egzemplarz, że jak zaśnie, to można chodzić, rozmawiać, wiercić w ścianie. Jak mi się nie chciało targać wózka – motałam – ręce wolne – to najważniejsze, to samo w domu. i ta bliskość – cudowne uczucie :) Ponieważ nam się spodobało, kupiłam na allegro chustę tkaną. Koszt 140zł (używana). Umówiłam się z doradcą chustowym (koszt 50zł) nauczyłam się 2 wiązań – z przodu i z tyłu. Niedługo jednak przerzuciłam małą na plecy – jednak wiązanie z przodu, przy cięższym dziecku obciąża kręgosłup…
    Nosiłyśmy się coraz rzadziej, coraz częściej nóżki (wózek cały czas w użyciu). Ostatni raz ok roku i 7miesięcy. Naprawdę, są sytuacje, kiedy chusta jest lepsza od wózka. Cieszyłam się, że mam alternatywę.

  90. Agunia Agunia

    Mam 160cm wzrostu, synek ma 15 m-cy, 80cm wzrostu i wazy 12 kg. Prawidłowo zawiązana chusta z dobrego materiału a nie jak polecana w artykule uszyta przez samą siebie i nie ma żadnego dyskomfortu. Mam wrażenie że autorka pobieżnie zapoznała się z tematem i zbyt szybko przekreśliła możliwości chusty. Szkoda że próbuje Pani zrazić do tak cudownej rzeczy jak chusta…

  91. Kasia Kasia

    Moja córeczka uwielbia spacery w wózku, ale również w chuście. Nie jestem chustoświrem, ale niejednokrotnie chusta była wybawieniem. Zwłaszcza kółkowa, która w akcjach samochód – sklep – samochód jest u nas niezastąpiona. Owszem, ceny chust nie są niskie, ale jeśli chodzi o jakiekolwiek gadżety dzieckowe to generalnie wszystko jest drogie. Może i wiązanie do łatwych nie należy, ale dla chcącego nic trudnego. Niektórzy bardzo szybko się zniechęcają, czasem dziecko ewidentnie nie toleruje chust i tyle. Nie są to pieniądze zmarnowane, bo nawet jeśli okaże się, ze z motania nici, to taką chustę można sprzedać po cenie zakupu, albo troszkę niższej. A tak przy okazji, to chusta daje mi wspaniałe poczucie bliskości :)

  92. Klaudia Klaudia

    Bardzo fajny artykul. Z mojego doswiadczeni: dwa pierwsze miesiace do karmienia, czasem zasypiania i noszenia jest super chusta kolkowa. Potem dziecko ja odrzucilo i po miesiacu znow lubi wiec nie nalezy sie zrazac. Chusty wiazane sa zbyt skomplikowane dla mnie. W ogole ciagle nosenie w chuscie niemozliwe ale prydatne jak dziecko chce byc blisko, nie chce zasnac itp. Picie kawy czy herbaty goracej stanowczo odradzam. Wozek duzo wygodniejszy na zakupy, dziecko to jednak ciezar. Na lato mam super przewiewna chuste kolkowa. Ja jestem zadowolona, nawet bardzo, ale na pewno bym nie nosila godzinami bo moj kregoslup by tego nie wytrzymal i tez nie jestem pewna czy dziecku by nie zaszkodzilo wiec jak nie wiadomo to lepiej nie przesadzac (choc w Afryce nie maja problemow z noszeniem dzieci w kazdej pozycji i caly dzien i jakos nie slyszy sie zeby byly same kaleki..)

  93. Matka dwulatka Matka dwulatka

    Noszę dwulatka. Obecnie 13 kg, pp. Zaczęliśmy w 6 dobie życia. Mamy też wózek ale z niego akurat tata bardziej korzysta. Mały wie że mama=chusta, jak szykujemy się do wyjścia to sam szmatke ciągnie. Jest tym właśnie energicznym dzieckiem a mimo to noszenie uwielbia, nie było i nie ma problemu z chodzeniem (zresztą każde dziecko prędzej czy później wyrośnie z noszenia i zejdzie na ziemię).
    To wcale nie jest tak że trzeba chusty co jakiś czas zmieniac, zależy od indywidualnych potrzeb. Ja mam jedną 100% bawełne i przestało być komfortowo jakiś czas temu, kupiłam Didka z konopiami(domieszki wg mnie są bardzo ważne) i teraz bujamy się jak w Mercedesie :) i wiem że starczy do końca noszenia (co oczywiście nie zmienia faktu że jeszcze sobie jakąś inną kupię, a co) choć znam wiele osób którym sama bawełna pasuje.
    Dla mnie chusta nie ma wad, naprawdę nie ma. Wiązanie to kwestia minuty, nic się nie ciągnie po ziemi jeśli tylko ma się dobrany rozmiar, można sprzedać za tą samą kasę bo one nie tracą na wartości a wręcz przeciwnie, używki są bardzo poszukiwane.
    Noszenie latem-kwestia domieszki. Len czy konopie świetnie się sprawdzają bo są przewiewne i mimo że cienkie to super nośne.

  94. Basia B Basia B

    Wiele informacji z tego artykułu wymaga weryfikacji i to jakiej ;)

    Po pierwsze: chusty nie można sobie uszyć w domu, bo chusta do noszenia powinna być tkana odpowiednim splotem (skośno-krzyżowym, diamentowym itp.). Tak zwane „pościelówki” są trudniejsze i mogą sprawić, że przygoda z chustą rzeczywiście nie będzie należała do przyjemnych.

    Po drugie: można kupić tylko jedną chustę tkaną i używać jej od urodzenia dziecka do oporu.

    Po trzecie: można chustę wyprać wieczorem i rano będzie sucha.

    Po czwarte: zakupy może zrobić mąż albo można zamówić przez internet.

    Po piąte: oczywiście, że można gotować z dzieckiem w chuście. Małe można wiązać na brzuchu, a większe na plecach i nie ma problemu.

    Po szóste: w kawiarni się dziecko i tak wyjmuje z chusty, więc problem jest dokładnie taki sam, jak gdyby dziecko nie chciało siedzieć w wózku.

    Niektóre „wady” są prawdziwe – na przykład problem z przegrzewaniem w lecie. Ale niektóre są już naciągane – na przykład to, że dzieci nie lubią chust, tak jak niektóre dzieci nie lubią wózków. A co robią mamy kiedy ich dzieci nie lubią wózków? Jak sobie radzą kiedy trzeba dziecko zawieźć do lekarza? Niechęć dziecka do chusty może wynikać z przynajmniej trzech różnych powodów i można na nią poradzić przynajmniej na trzy różne sposoby – warto to skonsultować z doradcą.

    Za to zdziwiło mnie, że autorka mówi o siadaniu z dzieckiem w chuście – akurat większość dzieci nie znosi bezruchu w chuście, więc ta dosyć duża wada nie została uwzględniona.

    No i „udźwig” chust dotyczy tylko nosideł i niektórych chust elastycznych. W tkanych można nosić do oporu (nawet widziałam parę dorosłych robiących testy dla zabawy)

Zobacz również