Dlaczego dziecko NIE jest dla mnie najważniejsze? LIST

Znajoma zadała mi dziwne pytanie: mąż czy dziecko. Początkowo oniemiałam, oburzona, co ona mi z takimi tekstami wyjeżdża, a później zaczęłam się zastanawiać…. Dostrzegłam coś, co mi dotąd umykało. Mianowicie, że młodzi tatusiowie mają wyjątkowo trudne zadanie a my kobiety pochłonięte nową rolą całkiem tego nie zauważamy.Ba, ignorujemy ten fakt lub ze wzgardą prychamy, co on tam może wiedzieć, to ja mam trudno…a on? Wychodzi do pracy i ma święty spokój.

Mężczyźni tracą swoją pozycję w rodzinie. A wiele kobiet nie daje im prawa do protestu. Oczekuje się od tatusiów, że się z tym pogodzą, że będą dojrzali i odpowiedzialni.  Muszą zgodzić się na odsunięcie na drugi plan. Często eksmitowani z łóżek, pozbawieni prawa do wspólnego czasu z ukochaną kobietą, sam na sam. Milczą, oddalają się od bliskiej osoby.  Gdy dziecko nieco podrośnie, przychodzi ten czas, kiedy powinni rozpocząć walkę o swoją ukochaną, niestety często tego nie robią. Oddają walkę walkowerem ze szkodą nie tylko dla siebie, ale całej rodziny.

Dziecko w centrum uwagi?

Gdy rodzi się dziecko, wszystko się zmienia. Na pierwszym miejscu układ w rodzinie. Miejsce mężczyzny zajmuje dziecko. To właśnie ono otrzymuje teraz tę „dawkę” czułości, która dotąd była zarezerwowana dla mężczyzny. Kobieta nie rozstaje się z maleństwem, tuli je, przytula, całuje. Jej myśli krążą wokół jego potrzeb, działania są nastawione na to, by noworodek miał wszystko to, czego potrzebuje. W tej fascynacji często towarzyszy jej mężczyzna, zachwycony nowym życiem. Czasami jednak bywa inaczej – młody tatuś czuje się odrzucony. Rozumie potrzeby dziecka, ale nie umie zapomnieć o swoich. Jest zazdrosny i czuje się zagrożony.

Jeśli pracuje nad sobą, potrafi sobie wytłumaczyć to, co się dzieje. Rozumie, że to naturalne, że trzeba przetrwać pierwsze tygodnie i miesiące, a później wszystko wróci do normy.

A co  jeśli jednak nie wraca?

Niestety często, mimo upływu lat, sytuacja nadal wygląda tak, jak tuż po urodzeniu. Dziecko jest w centrum uwagi, jest najważniejsze, to jego potrzeby stanowią numer 1. Rodzice pozostają w tle. Matka mówi, że dziecko jest całym jej światem.

Współczuję takiej matce, takiemu dziecku, a najbardziej mężczyźnie, który jest w tym układzie gdzieś obok. Dlaczego?

Ponieważ poświęcenie wszystkich ról na ołtarzu jednej pozornie najważniejszej nie jest dobre. Matka to również kobieta, to żona, to ukochana mężczyzny. Dzieje się bardzo źle, gdy zapomina o tym, że ma w życiu inne role – siostry, córki, przyjaciółki. To niedobrze, jeśli po urodzeniu dziecka kobieta zatraca się tak bardzo, że zapomina o sobie. Dobrowolnie wkłada kajdany niewolnictwa, zakłada sobie kule u nogi i co gorsza jej się to podoba.  Nie widzi w tej sytuacji żadnych zagrożeń….Oczekuje tego samego od ojca dziecka i nie rozumie, kiedy on próbuje się buntować, bo chciałby mieć nadal żonę, z którą mógłby iść do kina, teatru, na imprezę wypić lampkę wina, poczuć się ważny i doceniany, nawet kosztem chwilowego niezadowolenia dziecka. W odwecie słyszy, że jest egoistą, że dziecko jej potrzebuje, że tak szybko rośnie, że to wszystko może poczekać…

Związek też rozpada się szybko

Problem w tym, że o ile można „odłożyć” własne i męża potrzeby na chwilę, gdy dziecko jest maleńkie, o tyle, nie może ten stan trwać wiecznie. To nie służy nikomu.

Dzieci widzące, że rodzic oddaje własne ja, mogą być przytłoczone odpowiedzialnością. One wbrew pozorom nie chcą takiej ofiary. Nie chcą czuć przymusu zrobienia tego samego w przyszłości. Naturalne dla człowieka jest bowiem to, że chce żyć, odkrywać własne potrzeby, realizować pasje, akceptować w sobie podkłady zdrowego egoizmu i tym samym pokazywać, również dzieciom, że to całkiem normalne, że dbamy o własne potrzeby.

Tymczasem od wieków, jak świat stary, my kobiety mamy z tym problem. Mamy kłopot z dystansem, ze zdrowym egoizmem, z dbaniem o siebie. Sądzimy, że to nie wypada, że może poczekać…

Też się poświęcasz?

A Ty, jakie lekcje dajesz dzieciom? Że mama nie jest ważna? Że tata jest gdzieś na szarym końcu? Że dzieci są na pierwszym miejscu? Dzieci wcale nie potrzebują takiego wyróżnienia. To, że uznajesz dziecko za sens własnego życia, to Twój wybór. Jednak nie oczekuj tego samego od niego.

Gdy dziecko dorośnie, opuści Cię, wyprowadzi się, założy swoją rodzinę. Wcześniej w trakcie dojrzewania wypróbuje wszystkie metody, by pokazać fałsz obranej przez Ciebie drogi. I to dobrze, bo tak powinno być. Żadne dziecko nie jest własnością rodzica, żadne nie powinno trwać przy nim, spełniając rolę wszystkich innych – męża, siostry, przyjaciółki, sąsiadki…Dobrze, żeby nie obudzić się w świecie, w którym na własne życzenie wymazałaś wszystkich i pozostałaś sama…dla źle pojętego dobra dziecka.

 

 

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Agu Agu

    Dziecko czuje się najbezpieczniej, gdy wie, że więź rodziców jest najgłębszą i najważniejszą istotą rodziny. Dziecko nie jest w centrum tylko owocem tej więzi, i czuje się wręcz zagrożone gdy widzi, że jest w centrum, tzw pępkiem…większość psychologów i psychiatrów o tym wie, na konferencjach, sympozjach czy zjazdach również o tym trąbią (mówią)….natomiast w mediach cały czas krąży populistyczna papka na zamówienie obecnych życiowych trendów, że najważniejsze jest zawsze dziecko. Prawda, w dobie szybkich związków i patchworkowych cudownych rodzin, jest niepoprawna politycznie niestety…

  2. Agnieszka Agnieszka

    Mój mąż jest dla mnie najważniejszy w kategorii MĄŻ! Dzieci są najważniejsze w kategorii DZIECI. Kategorie oczywiście uzupełniają się, ale nie wyobrażam sobie nie traktować mojego męża jako najważniejszej dla mnie osoby. Mam dla Niego czas – na rozmowę, przytulanie, butelkę wina i seriale. A o czym mielibyśmy rozmawiać kiedy się nie znamy gdy dzieci wyfruną? Uwielbiam mojego męża, bez Jego wsparcia byłabym tylko mamą, a tak… ja promienieję, rozwijam się, mam czas dla siebie, na siłownię, sen i książkę.

  3. wiola wiola

    Dla mnie dzieci są najważniejsze. Mąż jest, albo go nie ma, a to jakie relacje zbuduje się z dziećmi będzie mieć swoje konsekwencje w przyszłości.

  4. Dorota Dorota

    Ja rozrozniam milosc do dzieci od milosci do mojej milosci zycia. Nie mieszam tego.. Nigdy ktos nie bedzie wazniejszy od kogos bo sa to rozne rodzaje uczucia. Kazde bezkonkurencyjne. I jesli przyszlo by mi kiedys byc samotnym rodzicem to nigdy nie odeszlabym „dla dzieci” (bo krzywda wtedy im sie dzieje gdy rodzice nie potrafia sie dogadac)
    Co dla siebie jesli juz.

  5. Judyta Judyta

    Młoda ma już 4 lata, mniej więcej rozumie, że rodzice mają czas dla siebie i dla niej. W nocy czasem przyjdzie się przytulić „bo miałam zły sen mamo” ale z własnej woli wraca do swojego pokoju. Ja byłam w innej sytuacji, bardzo kochałam młodą i męża ale to ja w tym układzie nie umiałam zrezygnować ze swoich potrzeb i czasu „tylko dla nas dwojga” i czułam się porzucona przez męża