Czy zabierać niemowlę na zakupy do centrum handlowego?

komentarzy: 27

Nieraz robiąc zakupy, widziałam młode matki spacerujące po hipermarkecie z niemowlakiem. Byłam pełna pogardy dla takiego zachowania. Nie rozumiałam rodzica, który z kilkutygodniowym niemowlakiem robi zakupy podczas, gdy jego miejsce jest w domowym zaciszu. Zdarzyło mi się myśleć „cóż za wyrodna matka”, hamując się, by nie wytknąć ją palcem. Czy ona nie zdaje sobie sprawy z istniejących zagrożeń czyhających na noworodka?

Z niemowlakiem w markecie

baby shopping 300x300 Czy zabierać niemowlę na zakupy do centrum handlowego?Wirusy, bakterie, groźba infekcji, pełno zarazków, wszechobecny hałas, rażące światła to tylko przykłady, które powinny dać mamie do myślenia, że centrum handlowe to nie jest odpowiednie miejsce na spacer z małym dzieckiem. Przecież dziecko może zostać z drugim rodzicem lub dziadkami, gdy trzeba zrobić zakupy, więc po co narażać malucha na niebezpieczeństwa?

Wybierając się na zakupy z noworodkiem, trzeba mieć świadomość, że układ immunologiczny dziecka nie jest do końca rozwinięty, łatwo takie maleństwo zarazić np. katarem czy wirusem choroby zakaźnej od innych osób, które często wyglądają na zdrowe, niemniej jednak bywa, że podchodzą do dziecka, zaglądają, dotykają i nieświadomie zarażają.

Istotnym zagrożeniem jest również zmiana temperatur i warunków w sklepie. W hipermarkecie często jest duszno i gorąco  (a rodzice zazwyczaj zapominają, by rozebrać niemowlę zimą a latem ubrać) do tego klimatyzacja i lodówki chłodzące żywność nie wpływają korzystnie na małe dziecko. Łatwo w ten sposób doprowadzić do przegrzania lub wręcz przeciwnie: do ochłodzenia młodego organizmu.

Należy dodać: wszechobecny rozgardiasz, rozmowy klientów, ogrom kolorów i świateł, które mogą źle wpłynąć na układ nerwowy dziecka. Często maluch podczas zakupów jest niespokojny, płacze a rodzic zaczyna się denerwować, że nie może spokojnie kupić czego potrzebuje. Nie ma wątpliwości, że samodzielnie zrobione przez rodziców zakupy są bardziej komfortowe, nie ma obawy o złe samopoczucie niemowlaka, nie trzeba martwić się o płacz czy znudzenie malca czy jego bezpieczeństwo.

Zakupy bez dziecka?

Tylko co zrobić, gdy naprawdę nie ma z kim zostawić dziecka?

Dopiero gdy sama zostałam matką zrozumiałam, że czasem zakupy z niemowlakiem to przede wszystkim konieczność. Nie zawsze rodzice mają dostęp do sklepów (bo np. mieszkają na wsi lub w niewielkich miejscowościach, gdzie nie ma stałego dostępu do świeżych produktów). Często zakupy wiążą się z dojazdem, koniecznością pokonania kilkudziesięciu kilometrów podczas, gdy rozstanie matki z dzieckiem na dłużej jest niemożliwe lub bardzo trudne (bo np. karmi tylko piersią). Może być też tak, że tata nie zawsze umie poradzić sobie z większymi zakupami. Bywa też, że rodzic samotnie wychowuje dziecko. Jednak chyba najczęściej zwyczajnie rodzice nie mają z kim zostawić maleństwo (szczęśliwi ci , którzy mają chętnych do pomocy dziadków).

W wielu centrach handlowych istnieją udogodnienia w postaci osobnych pokoi dla matki z dzieckiem, gdzie można w spokoju przewinąć malca i nakarmić, a nawet pobawić, są również specjalne kasy, które umożliwiają szybszą obsługę (choć te zbyt często to fikcja). Pod sklepem wyznaczone są specjalne miejsca postojowe dla rodzin, znajdujące się blisko wejścia.

Z młodszym niemowlakiem na zakupach

Jeśli nie ma innego wyjścia i trzeba wyjść z kilkutygodniowym dzieckiem na zakupy, warto wybrać mniejsze markety, gdzie nie ma zbyt dużych skupisk ludzi. Lepiej do sklepu wybrać się rano lub zaplanować zakupy na wczesne godziny przedpołudniowe, gdy nie ma zbyt wielu kupujących (z tych powodów warto zrezygnować z weekendowych zakupów). Unikajmy cotygodniowych wielkich wypraw do hipermarketu z małym dzieckiem, róbmy większe zakupy raczej sporadycznie tak, by nie narażać malucha na niepotrzebny kontakt z wirusami i bakteriami.

Najlepiej wcześniej wyprawę do sklepu zaplanować i postarać się, by potrwała jak najkrócej, żeby nie stresować zbytnio dziecka. Przed wejściem do centrum handlowego dobrze przebrać pieluchę i nakarmić malucha w spokoju w specjalnie przeznaczonym do tego pokoju lub po prostu w aucie. W ten sposób istnieje możliwość, że maluch zaśnie i prześpi całe zakupy. Zadbajmy o odpowiedni ubiór dziecka, najlepiej ubierzmy malca na cebulkę, tak by po wejściu do sklepu zdjąć wierzchnie ubranie, żeby nie przegrzać młodego organizmu.

Warto zabrać też ze sobą pieluszkę na zmianę, coś do picia i jedzenia (w przypadku starszego niemowlaka), ulubioną zabawkę oraz cienki kocyk, którym można okryć dziecko na chwilę bez konieczności wyciągania dziecka z wózka czy fotelika, np. podczas wjazdu na dział z lodówkami.

Warto zastanowić się również, gdzie będzie przebywało dziecko podczas zakupów, wózek jest idealnym rozwiązaniem, jednak gdy rodziców jest dwoje. W pojedynkę będzie ciężko pchać wózek i robić zakupy. Niektórzy rodzice wkładają niemowlaka do fotelika samochodowego, który z łatwością można umieścić w koszu sklepowym.

Gdy opcja przewożeniu w koszu zakupowym jest dla rodzica nieodpowiednia, można skorzystać z chusty lub nosidła, dziecko jest bezpieczne, blisko rodzica, oddzielone od namiaru bodźców. Rodzic ma wolne obie ręce, swobodnie robi zakupy i pcha sklepowy wózek.

Wioleta 30-letnia mama trzyletniego Wojtusia. Absolwentka studiów pedagogicznych. Z zamiłowaniem pochłania wszelką wiedzę na temat wychowywania dzieci, gotowania oraz dziedzin kosmetyki. Zagorzała zwolenniczka karmienia piersią i jak najczęstszego chwalenia dzieci. Wyznaje zasadę: "Słuchaj dobrych rad, ale postępuj zgodnie z matczynym instynktem".

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Current ye@r *

  1. xxx / 22 listopada 2013, 22:09

    Matki chodzące z noworodkami po sklepach są głupie. inaczej tego nie można nazwać, albo bardzo nieświadome zagrożeń…

    • Mama K i A / 23 listopada 2013, 09:09

      Witam,
      temat jest mi bliski. jestem mamą dwójki dzieci. Z pierwszym dzieckiem czekałam te przepisowe 6 tygodni zanim gdzies wybrałam sie z maleństwem, a teraz z drugim nie czekałam. od samego poczatku podróze po sklepach, ośrodkach i innych miejscach gdzie mogło złapać wszelakiego rodzaju świństwa. Nie ma sie wyboru. Starsze jest niepełnosprawne, koniecznośc stałej terapii, badań i leczenia powoduje ze musze być ciągle w ruchu. a drugie dziecko musi przeciez jeść! Cycka nie zostawię u dziadków. Przez ten okres drugie dziecko miało tylko jedna infekcję którą starsze przytargało z przedszkola i wtedy chorowaliśmy całą rodziną. A jezeli chodzi o ciekawskich obserwatorów to nietaktem jest dotykać dziecko jeżeli rodzice nie wyrażą zgody. Pozdrawiam.

      • Kamila / 23 listopada 2013, 12:33

        Ja jak najbardziej popieram to co robisz. Naprawdę nie widzę sensu żeby czekać 6 tygodni aby wyjść z dzieckiem na zakupy.

    • jjj / 23 listopada 2013, 09:15

      No niestety ja jestem zmuszona brać niemowlaka do centrum handlowego – dużego hipermarketu. Muszę zrobić zakupy do domu i staram się jeździć rzadko – max raz w tygodniu. Niemowlaka nie mogę zostawić w domu bo karmię piersią, a dziecko nie chce w ogóle wziąć butelki do buzi więc muszę brać dziecko ze sobą wszędzie. Nie mogę zostawić dziecka pod opieką bo nie wiem ile czasu stracę na zakupy i dojazd, a i po drodze nigdy nie wiadomo co zdarzyć się może. Nie wiem też kiedy dziecko będzie głodne bo do tej pory, a ma już 2 miesiące, dziecko nie ma określonych godzin jedzenia jakiegoś rytmu dnia. Na dodatek tylko ja jeżdżę samochodem w domu więc zrobienie większych zakupów musi być z moim udziałem. I teraz niech matki, które wypowiadają się m.in. o mnie źle zastanowią się jakie jest wyjście z sytuacji jaką ja mam… Oczywiście pomijam kwestie chodzenia po sklepach i szukania np. ubrań itp. Zaznaczam, że dziecko jeździ ze mną jedynie po hipermarkecie, w innych sklepach nie bywa.

    • Kamila / 23 listopada 2013, 12:36

      Mądre za to jest trzymanie dziecka w domu pod trzema kocykami i oczywiście w czapeczce żeby się tylko nie przeziębiło. Chyba najlepiej niech każdy robi, to co uważa za słuszne. Jeśli chcecie, to możecie w ogóle z domu z dziećmi nie wychodzić, trzymacje je w sterylnych warunkach z dala od ludzi.

  2. Majka / 23 listopada 2013, 09:26

    Co innego trzymać pod kloszem, a co innego być rozsądnym. Nikt nie zabrania, żeby z dzieckiem (noworodkiem, bo o nim mowa) spotkać się z rodziną, iść na spacer, czy do osiedlowego sklepu, gdzie przebywa góra 5 osób, ale co innego iść z 2-tygodniowym malcem do hipermarketu. Nie przesadzajmy, że matka, która poczeka 3-4 tygodnie z zakup[ami w wielkich sklepach będzie poszkodowana. Co innego urzędy i co innego, gdy naprawdę trzeba. Jednak ludzie żyjemy w takich czasach, kiedy chleb czy masło można kupić za każdym rogiem i nie trzeba się ładować z noworodkiem w tłum obcych ludzi!!!

  3. Jolka22 / 23 listopada 2013, 09:32

    Nie żyjemy na marsie, nie przesadzajmy, jak ktoś chce to opiekę znajdzie, a jak nie: no to sorry masz malutkie dziecko, to zrób drobne zakupy w lokalnym sklepie. że przepłacisz? ile? 5 złotych? Tyle wydasz na paliwo na dojazd do marketu. Ludzie opamiętajcie się!

    • jjj / 23 listopada 2013, 09:40

      5 zł? w lokalnym sklepie nawet pieluszek nie ma, nie mówiąc o innych rzeczach potrzebnych w domu :) a za zakupy płacę średnio 300 – 400 zł także raczej 5 zł nie wchodzi w grę

      • Jolka22 / 23 listopada 2013, 09:55

        Mówię o oszczędnościach: 5 złotych, a nie o wydatkach podczas zakupów.
        A pieluchy można kupić online. Jest też opcja (w wiekszych miastach) zamówienia zakupów online i dostarczają do domu. Naprawdę mamy milion opcji!

        • Aga / 23 listopada 2013, 12:07

          Nie lubię gdy ktoś wyraża się tak kategorycznie!!! Zakupy online też są droższe niestety a nie każdy ma tyle pieniędzy żeby sobie na nie pozwolić. Każdy ma inną sytuację i też trzeba to zrozumieć a nie wypowiadać się jak ktoś kto wie wszystko…

  4. azja22 / 23 listopada 2013, 09:35

    Witam, póki sama nie miałam dzieci myślałam podobnie. Kiedy zostałam sama z dwójką dzieci, bez dziadków i bliskich znajomych , a mąż wyjechał służbowo na dłużej, takie wyjścia stały się koniecznością. Miałam wybór albo iść z niemowlakiem na zakupy albo jeść lód z lodówki. Więc zanim ocenisz kogoś pochopnie ocenisz, zastanów się.

  5. Myszak / 23 listopada 2013, 09:53

    Nie, nie zabierać! Zakupy można zrobić inaczej, choćby przed porodoem i pomrozić żywność (nawet chleb), jak ktoś sobie nie wyobraża inaczej.

    • Judojad / 27 listopada 2013, 18:09

      no jasne, a jak nie to zbudować supermarket przy domu i wygotować ekspedientki we wrzątku co by zarazków nie miały ;)

  6. gussx33 / 23 listopada 2013, 11:04

    Jak czytam to nie moge, zapewne wiekszosc mam piszacych negatywnie o matkach chodzacych na zakupy z dziecmi to wielkie panie, ustawione w zyciu, maz z samochodem i pelno osob zawsze chetnych do pomocy (jak nie to opiekunka) i oczywiscie dziecko na flaszce. Ja sama mam srednia syt materialna, ani ja ani maz nie mamy samochodu, maz dlugo pracuje, rowniez w sobote, a ja siedze sama z dziecmi, niestety nie mam z kim zostawic dzieci, nasi rodzice pracuja i rzadko sa dyzpozycyjni, na opiekunke nas nie stac, moje dzieci sa karmione piersia na zadanie (starsze dziecko bylo, mlodsze jest karmione obecnie). Czasem nie mam wyboru i musze sama sie wybrac do wiekszego sklepu z dziecmi, co mam poradzic? Jak ide do urzedow, czy w inne miejsca tez musze zabierac dzieciaki, czy mi to jest na reke? Nie za bardzo… Czy jestem zla matka bo nie mam swiadomosci chorob i zagrozen? Nie, oczywiscie ze zdaje sobie z tego sprawe, ale czasem po prostu inaczej sie nie da. Jednak osoby, ktorym jest w zyciu za dobrze i za wygodnie nigdy tego nie zrozumieja, bo zawsze beda miec kogos, kto zrobi wszystko za nie.

  7. Betty / 23 listopada 2013, 12:21

    A ja moja mala od 2 tygodnia zycia zabieralam wszedzie , doslownie, w najwieksze skupiska ludzi, sklepy w niedziele na Oxford Street w Londynie, hipermarkety, itd, w domu prowadzilam swoj maly interes i tez kupa ludzi przychodzila, i wiecie co zadowolona jestem z tego bo ona jest dzieckiem ktore na 3,5 roku zycia dwa razy mialo katar in ic wiecej, przestancie dzieci pod kloszem trzymac, wiadomo jest nie od dzis ze jak sie dziecko spotka z zarazkami i bakteriami w dziecinstwie najlepiej w czasie karmienia piersia to bedzie odporne na dlugo

  8. Kamila / 23 listopada 2013, 12:30

    Trochę nie rozumiem podejścia niektórych wypowiadających się tutaj kobiet, ponieważ ja z moją córeczką od pierwszych dni wychodziłyśmy na długie spacery zarówno do supermarketu jak i do lasu itp. nie widziałam i nadal nie widzę w tym nic złego. Wolę spędzać czas z dzieckiem na świeżym powietrzu niż siedzieć w domu i czekać aż skończy pół roku.

  9. ja mama / 23 listopada 2013, 12:46

    dziecko to nie zabawka. mając maluszka, trzeba trochę przystopować i myśleć o jego dobru. wybieranie się doc entrum handlowego z dzieckiem tuż po porodzie jest strasznym egoizmem. ja rozumiem wszystko, ale większość których tak robi, nie dlatego, że nie może inaczej, ale dlatego, że nie chce zmieniać nic w życiu po narodzinach dziecka. z czasem jednak sami zauważają, ze dziecko zmienia i to dużo!

  10. Luelle / 23 listopada 2013, 19:19

    Warto poruszać kwestie bezpieczeństwa dziecka w miejscach publicznych, ale czemu od razu dokonywać oceny, kto jest dobrą mamą, a kto nie? Zła matka to taka, której los dziecka jest obojętny. A nawet najlepsza matka popełnia błędy. Ja mam ten komfort, że mąż robi zakupy w marketach. Kilka razy jednak byliśmy z Małym – i to nawet niedługo po porodzie (potrzebowałam stanik do karmienia, a nie umiałam go dobrać przed porodem) – w centrum handlowym, w mało popularnych godzinach. Myślę, że każda sytuacja jest inna. Inaczej jest też gdy mama karmi na żądanie i nie odciąga pokarmu. Ważne, by kochać dziecko i o nie dbać najlepiej jak uważamy, w warunkach, w których żyjemy.

  11. monika06 / 23 listopada 2013, 22:30

    czyli ja to ta zla!!!
    zabieralam i nadal zabieram ( obecnie juz 2-latke) wszedzie ze soba, co prawda nie pamietam juz jak to po raz pierwszy wygladalo, ale mala miala jakies 4tyg, czasami choc planujemy jedno i tak „w praniu” wychodzi inaczej;(
    poczatkowo nie bylam zadowolona, ze wszedzie musze z dzieckiem jezdzic, ale zycie mnie zmusilo- maz pracowal codziennie od rana do poznego wieczoru, mial wolne tylko niedziele( wtedy oczywiscie wszedzie tlumy, a w tym czasie chcielismy pobyc sami z dzieckiem), nie ma prawa jazdy, do pracy 20km dojezdzal autobusem, mieszkamy na wsi, gdzie dziecku nie kupie nawet husteczek, dziecko na piersi, brak osob do pomocy, obecnie maz wyjechal za granice- a tu pusta lodowka! i co? dziecko nakarmilam. ubralam i ze strachem w oczach na zakupy…pozniej kontrolne badania u ginekologa, stomatologa-tam tez za mnie nikt nie pojdzie! musialam sobie sama poradzic-czesto slyszalam opinie, ze jak moglam z takim malenstwem do przychodni ginekologicznej przyjechac??? a ja sie pytam-co mialam z corka zrobic?! Pewnie nie bylo to zbyt madre i rozsadne z mojej strony, ale wiedzialam, ze dziecko bedzie bezpieczne, bo jest ze mna, a ta swiadomosc tez byla (i nadal jest) dla mnie bardzo wazna! Z perspektywy czasu widze,(poki co), ze nie zaszkodzilam corce, jest zdrowa,madra, bystra dziewczynka. A jesli chodzi o wszelkiego rodzaju chorobska, to dzieciak wszedzie moze cos zlapac, a nawet my same wychodzac „do tlumu” w hipermarketach czy malutkich sklepikach, nie mamy zadnej pewnosci czy nie przynosimy zarazkow do domu!- taka jest moja opinia, a kazdy ma swoja!
    zloszcza mnie ludzie, ktorzy czepiaja sie innych, nie znajac powodow z jakich dziecko jest z rodzicami wszedzie,
    a i tutaj kilka osob przesadza komentujac poprzednie wpisy, niech kazdy wyrazi swoje zdanie na zadane pytanie a nie dopowiada innym, ktorzy i tak nie maja latwego zycia…

    • Dorota Dorota / 24 listopada 2013, 09:42

      Oj tam, od razu zła ;) bez przesady. Wioleta pisze, że wycieczki do marketu zamiast na spacer to zło. Jak ktoś już naprawdę nie ma innej opcji i musi zabrać do marketu noworodka…

    • Judojad / 27 listopada 2013, 18:06

      popieram cię całkowicie, miałam podobną sytuację, mąż od rana do wieczora w pracy i oczywiście pretensje od wszystkich że jak ja mogę biednego półrocznego dzidziusia gdzieś zabierać bo przecież umrze od wyjścia do marketu

  12. Teresa / 24 listopada 2013, 15:40

    Hm mnie zastanawia kwestia robienia zakupów typu warzywa/owoce a zwłaszcza mięso/ryby. Takich zakupów nigdy nie robię z dzieckiem – do tej pory (ma 2,5 roczku). Małe dzieci przecież biorą rączki do buzi a z reklamówki z mięsem czy rybą często cieknie (nie cierpię tego), w zasadzie to groźne nie tylko dla dzieci.

  13. joanina / 27 listopada 2013, 12:57

    Oj naprawdę nie przesadzajmy. Więcej wirusów i bakterii przenoszą obściskujące niemowlaki tłumy gości. Żyjmy i pozwólmy żyć.

  14. Judojad / 27 listopada 2013, 18:03

    cóż za bzdury w komentarzach wypisujecie szanowne mamy?! Moja mała urodziła się jesienią, wyczekałam przepisowy czas w domu a potem chodziłyśmy do galerii do marketów razem bo tato pracuje a my jesteśmy same w domu i jak trzeba było coś kupić to trzeba i kropka. Mała ma 14 miesięcy i tylko RAZ chorowała. Nie trzymam dziecka pod kloszem, nie sterylizuję wszystkiego i nie wygotowałam mebli. Nie dezynfekuję i daję dziecku dotykać różnych rzeczy (z umiarem oczywiście), bo jak inaczej się uodporni?To typowo polskie widzieć wszędzie przeziębienie i zarazki. Umiar drogie mamy, umiar jest kluczowy, złoty środek tak zwany

    • Dorota Dorota / 27 listopada 2013, 20:13

      Judojad, dawno Cię nie było ;)
      A co do meritum, piszesz, że odczekałaś przepisowy czas. I tu już wyjaśniasz wszystko. Wioleta pisze o spacerach po markecie z noworodkiem, których nie zaleca, choć jak nie ma innego wyjścia: sugeruje, co warto zrobić, by nie narazić maluszka na zbyt duże obciążenie, nadmiar wrażeń, itd.. Półroczniak to naprawdę już inne dziecko. Myślę, że mama z trzymiesięcznym maluchem czy półrocznym nie wzbudza sensacji, jednak już z dwutygodniowym prędzej.
      Dlatego dla mnie to też oczywiste, że przez miesiąc raczej nie będę zabierać maluszka do marketu, wybiorę inne miejsca. Z drugiej strony prawdą jest, że nigdy nie byłam po ścianą. Mąż mógł kupić, co trzeba.

  15. A / 6 grudnia 2013, 10:21

    Nie mam czasu czytać wszystkich komentarzy, ale jest bardzo proste rozwiązanie. Zrobić zakupy w sklepie internetowym. Można? można :) Obecnie ceny nie są wyższe niż w supermarketach, a dowóz gratis.

  16. Zgorcia / 16 stycznia 2014, 21:38

    k. Uważam, że żadna ze skrajności nie jest właściwa. Oczywiście dobrze jest odczekać kilka tygodni z pierwszą wizytą z maleństwem w sklepie, równie dobrze jest nie odwiedzać dużych marketów, lub przynajmniej czynić to stosunkowo rzadko. Rozumiem jednak, że czasami ciężko jest zlecać robienie zakupów jedynie rodzinie ( przy założeniu, że mamy się kim wyręczyć). Spędzając z maleństwem 24 h na dobę niejednokrotnie wyjście do sklepu traktujemy jak swoistą odskocznię od monotonii. Jestem jednak bliższa opinii, że wyjścia do sklepów małych, czy tym bardziej tych dużych warto ograniczyć do minimum. Co nie znaczy, że dzieci chodzące z rodzicami na zakupy częściej chorują. Na zdrowie naszych pociech ma bowiem wpływ znacznie więcej czynników. Warto jednak unikać wszelkich zagrożeń, niż mieć sobie później coś do zarzucenia.

Ręka nadziei

Ręka nadziei

Znacie tę fotografię? Hand of Hope, czyli ręka nadziei... Zdjęcie przedstawia rączkę 21 tygodniowego Samuela, któremu dawano bardzo niewielkie szanse na przeżycie. Joseph Bruner podjął się czegoś, co wielu uważało za zbyt ryzykowne. Śródmaciczna operacja rozszczepu kręgosłupa rozpoczęła się od klasycznej laparotimii modo Pfannenstiel, wydobycia macicy i niewielkiego nacięcia, przez które lekarz zoperował kręgosłup malutkiego Samuela. Czytaj dalej

Natura Little Siberica – szkodliwy krem dostępny na polskim rynku

Natura Little Siberica – szkodliwy krem dostępny na polskim rynku

Produkt, którego stosowanie uważane jest za szczególnie szkodliwe przez Europejskie Instytucje dostępny jest na rynku. Krem Natura Little Siberica dostępny jest w kilku polskich sklepach, także online. Czytaj dalej

Ankieta

Kiedy Wasze dziecko zrezygnowało z pieluszek w ciągu dnia?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...
Przeczytaj poprzedni wpis:
Nauka jazdy na łyżwach dla dzieci: warto?

Sosrodzice.pl: Jakie warunki panują na lodzie? Jak opisałby Pan je osobie, która nigdy nie miała łyżew na nogach? Jacek Tascher:Podstawowym...

Zamknij