Chory gość? Co robić? Wyprosić a może podać maseczkę?

Gdy zapraszamy gości, zakładamy, że przyjdą w pełni sił. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie przecież prosił o przybycie zakatarzonych, kaszlących, a co gorsza chorujących na choroby zakaźne dorosłych czy dzieci. Praktyka pokazuje jednak, że bywa z tym różnie.

Nie zawsze coś, co dla nas jest jasne, jest oczywiste dla osób, które nas odwiedzają. Na przykład dlatego, że goście uważają, że gorszy stan ich czy dziecka to nie choroba. Że ich syn czy córka już nie zarażają…Że to końcówka infekcji. Albo, że mamy taki okres, że przecież wszyscy chorzy i trzeba jakoś sobie z tym radzić.

Skutek?

Choroba się przenosi z jednej osoby na drugą, a my robimy dobrą minę do złej gry. Przecież dziecko mogło się zarazić wszędzie. Tak, ale zaraziło się od chorego gościa. Czy w takiej sytuacji warto dbać o dobre samopoczucie przybywających do domu osób, a może chronić własną córkę czy syna? Czy jest inne rozwiązanie?

Chory gość? Wyprosić

Małe dzieci potrafią chorować niemal cały czas. Zdarza się, że jedna infekcja przechodzi w kolejną. Trudno znaleźć okres, kiedy maluch jest zdrowy w 100%, nie ma kataru albo kaszlu, bo jedno przeziębienie się kończy, ale kaszel poinfekcyjny pozostaje, a potem atakuje kolejna infekcja. I tak na okrągło.

Czekanie aż dziecko będzie na pewno zdrowe – nie tylko w danym dniu bez objawów, ale pozbawione niepokojących symptomów już od dłuższego czasu (tak na wszelki wypadek) może być bezcelowe. I skutkować tym, że nie będziemy gotowi na spotkania w większym gronie aż do lata.

Szczególnie trudne pod względem organizacyjnym może być sytuacja, gdy planowana jest wizyta w większym gronie, kiedy przybyć ma kilkoro dzieci. W takim układzie w sezonie infekcji może być  naprawdę trudno zorganizować chociażby urodziny dziecka.

Chorzy mogą być nie tylko goście, ale również jubilat, który może mieć katar. Złe samopoczucie o zgrozo może pojawić się rankiem, w dniu, kiedy mają przybyć goście i wszystko jest już gotowe. Czy w takiej sytuacji należałoby odwołać całe spotkanie? Planować je w innym terminie? To dość ryzykowne, biorąc pod uwagę napięte grafiki, pośpiech i permanentny brak czasu….

Nic dziwnego, że wielu rodziców przymyka oko na kaszel, katar i rezygnuje ze spotkania tylko w sytuacji, kiedy dziecko naprawdę poważnie jest chore (ma wysoką gorączkę, objawy grypy żołądkowej, czy rozpoczynającą się chorobę zakaźną).

Jest też druga grupa osób. Ta stanowcza, która przy niewielkich objawach infekcji u gości, wyprasza znajomych czy rodzinę, zapraszając w innym terminie. Taka nieznosząca sprzeciwu postawa wynika z potrzeby chronienia własnych dzieci. Ma jednak pewną wadę.

Nie zawsze mamy wpływ na to, w jakim gronie przebywa nasze dziecko. Czy z równą stanowczością będziemy za każdym razem wyprowadzać malca z przedszkola, jeśli zauważymy w nim kaszlące dzieci, o jakie nietrudno? Czy wyjdziemy z super przedstawienia czy ze świetnej bajki w kinie, jeśli obok będzie kichał inny malce? A może wysiądziemy z autobusu czy pociągu? Przecież nie mamy wpływu na to, czy po zwróceniu uwagi inny rodzic wyprowadzi z publicznego miejsca chore dziecko.We własnym domu my rządzimy, ale poza nim…nie mamy takiej władzy.

Prawda jest taka, że niestety na każdym kroku dziecko jest narażone na infekcję, dlatego nie sposób ustrzec go od wszystkiego.

Chory gość? Podać maseczkę

Do domu przybywa gość, no to Ty siup do kuchni czy łazienki i podajesz maseczkę. Nierealne? Zabawne?

Na pewno sugestywne.

Problem w tym, że maseczkę powinna nosić nie tylko chora osoba, ale również wszyscy inni przebywający w jej otoczeniu. W praktyce każda osoba w domu, a to chyba mało praktyczne rozwiązanie, zwłaszcza jeśli w w dniu wizyty macie spożywać również jakieś posiłki, czy po prostu wypić herbatę.

Inny sposób to zwracać podwójną uwagę na higienę, pilnując dzieci, by myły dłonie, nie dotykały nimi oczu, buzi…Co również zmniejsza ryzyko zachorowania, ale w praktyce jest bardzo trudne w realizacji.

Nie przejmować się. Wzmacniać odporność dziecka

Jest też inny sposób, jednak również dyskusyjny.

Zamiast skupiać uwagę na zagrożeniu, które możemy spotkać wszędzie, również wtedy, kiedy gość nie wie, że roznosi infekcję (często dochodzi do zarażenia jeszcze przed pojawieniem się objawów u osoby, która nie wie, że jest chora), warto zmotywować wszystkie siły do wzmacniania odporności dzieci. Mając na uwadze, że choroba dotyka zwłaszcza najsłabszych, najlepiej byłoby zrobić wszystko, by wzmocnić naturalne bariery ochronne dziecięcego organizmu. Na to mamy wpływ, na postawę innych – niestety już nie.

Przeczytaj więcej na temat wzmacniania odporności dziecka.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Judyta Judyta

    Nigdy nie przychodzę z chorą córką jeśli to tylko zwykłe spotkanie, jeśli jest bardzo chora to staram się ograniczyć jakikolwiek kontakt z innymi ludźmi. Jak miała zapalenie spojówek to odwołałam wszystkie wizyty, nie zabrałam jej do przedszkola i nie chodziłam do pracy, to dziadostwo trzy tygodnie ją trzymało i miała trzy różne antybiotyki, nawet nie chcę myśleć co by było gdyby zaraziła jakąś koleżankę

  2. Ivona Ivona

    Przyszla do mnie kolezanka z dziecmi…. Mowi one tylko kaszla… 5 dni pozniej Moj wtedy 2,5 letni syn zaczal chorowac, potem ja… dodam, ze bylam w ciazy z drugim dzieckiem. Bylismy tak chorzy, ze dziekuje bardzo za takich gosci

Polecane tematy